Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w styczniu 2026 r. ostatecznie oddalił odwołanie Polski od wyroku w sprawie kar za kopalnię Turów. Komisja Europejska zatrzymała z unijnych funduszy około 68,5 mln euro, a Polska wcześniej – na mocy ugody z 2022 r. – wypłaciła Czechom 45 mln euro odszkodowania. Łącznie spór kosztował Polskę około 113,5 mln euro, czyli przy obecnym kursie prawie 492 mln zł.

Środki te nie wrócą do budżetu. TSUE potwierdził, że ugoda z Czechami nie działa wstecz i nie kasuje już naliczonych kar okresowych.

Spór zaczął się od skargi Czech do TSUE. Praga zarzuciła Polsce, że przedłużenie koncesji na wydobycie węgla brunatnego w odkrywce Turów (przy granicy z Czechami i Niemcami) narusza unijne dyrektywy środowiskowe, w tym ocenę oddziaływania na środowisko. Czeska strona wskazywała przede wszystkim na osuszanie wód gruntowych po swojej stronie granicy.

W maju 2021 r. wiceprezes TSUE wydał środek tymczasowy: Polska miała natychmiast wstrzymać wydobycie do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Warszawa nie zastosowała się do nakazu. We wrześniu 2021 r. Trybunał nałożył okresową karę 500 tys. euro dziennie, płatną Komisji Europejskiej.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Kara naliczała się do 4 lutego 2022 r. Polska nie płaciła jej dobrowolnie, więc Komisja odliczyła należność z funduszy unijnych. Zsumowana kwota wyniosła około 68,5 mln euro.

3 lutego 2022 r. Polska i Czechy zawarły porozumienie. Warszawa zobowiązała się wypłacić Pradze 45 mln euro (m.in. na inwestycje wodne i infrastrukturę) oraz wprowadzić zabezpieczenia środowiskowe. W zamian Czechy wycofały skargę, a TSUE skreślił sprawę z rejestru. Wydobycie w Turowie mogło być kontynuowane.

Polska uznała, że skoro spór został zakończony ugodą, kary naliczone wcześniej powinny zostać anulowane ze skutkiem wstecznym. Zaskarżyła decyzje Komisji o potrąceniu pieniędzy. W maju 2024 r. Sąd UE oddalił skargi. Rząd Donalda Tuska złożył odwołanie.

W lipcu 2025 r. rzeczniczka generalna TSUE Juliane Kokott opowiedziała się po stronie Polski. Ostateczny wyrok z 22 stycznia 2026 r. poszedł jednak w przeciwnym kierunku. Trybunał stwierdził, że ugoda stron nie może wstecznie zmieniać, uchylać ani znosić już wymagalnych kar okresowych nałożonych jako środek tymczasowy. Celem tych kar było wymuszenie przestrzegania nakazu sądu. Polska została też obciążona kosztami postępowania Komisji.

Sprawa Turowa przez lata była jednym z najbardziej spektakularnych konfliktów Polski z instytucjami unijnymi i sąsiadami. Poprzedni rząd PiS nie podporządkował się nakazowi wstrzymania wydobycia, argumentując m.in. bezpieczeństwem energetycznym i miejscami pracy w regionie Bogatyni. Nowy rząd próbował odzyskać potrącone pieniądze – bezskutecznie.

Kopalnia i elektrownia Turów należą do PGE. Elektrownia Turów pokrywa obecnie ok. 5–6% polskiego zapotrzebowania na energię elektryczną. To rząd wielkości z ostatnich lat, a nie stały udział — produkcja w Turowie spada. Trwa spór o dalsze przedłużenie koncesji (nawet do 2044 r.). Organizacje ekologiczne i część samorządów z Czech i Niemiec nadal kwestionują legalność procedur środowiskowych. W tle pozostaje też utrata dostępu do części środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla powiatu zgorzeleckiego.

Finansowy bilans sporu jest już zamknięty: 45 mln euro dla Czechów plus 68,5 mln euro zatrzymane przez Komisję. TSUE w 2026 r. potwierdził, że tych pieniędzy Polska nie odzyska.