We wtorek 1 września 2026 roku Stany Zjednoczone wznowiły po miesięcznej przerwie naloty na cele związane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) w Iranie. Kilka godzin później irańskie media i Czerwony Półksiężyc poinformowały, że odłamki amerykańskiego pocisku trafiły w prywatny dom w Kuhestak (powiat Sirik, prowincja Hormozgan), gdzie odbywało się wesele. Zginęło od czterech do pięciu osób, w tym czteroletnie dziecko, a rannych zostało ponad 50–68 gości, wśród nich wiele kobiet i dzieci. Teheran nazwał to zbrodnią wojenną i odpowiedział salwą rakiet i dronów na amerykańskie bazy w Jordanii, Kuwejcie, Bahrajnie i irackim Kurdystanie.

To najpoważniejsza wymiana ognia od lipca w trwającym od końca lutego konflikcie, którego osią jest kontrola nad Cieśniną Ormuz — wąskim przesmykiem, przez który przechodzi około 20 procent światowych dostaw ropy.

Tło: wojna, która miała trwać kilka tygodni

Konflikt rozpoczął się 28 lutego 2026 roku, gdy USA i Izrael przeprowadziły skoordynowaną operację „Epic Fury”. W pierwszych godzinach zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oraz wielu wysokich rangą dowódców. Iran odpowiedział atakami rakietowymi na Izrael i amerykańskie bazy w regionie Zatoki Perskiej oraz faktycznie zamknął Cieśninę Ormuz, minując szlaki i atakując statki, które próbowały przepłynąć bez irańskiej zgody.

Przez kolejne miesiące wojna toczyła się falami: intensywne naloty, okresy względnego uspokojenia, próby mediacji (m.in. za pośrednictwem Omanu i Pakistanu), memorandum o zawieszeniu broni z czerwca, które wygasło, oraz amerykańska blokada portów irańskich. Donald Trump wielokrotnie ogłaszał, że wojna „wkrótce się skończy” i że USA mają „prawie całkowitą kontrolę” nad cieśniną, jednocześnie grożąc Iranowi zniszczeniem, jeśli Teheran nie ustąpi. Iran z kolei utrzymuje, że cieśnina pozostanie zamknięta, dopóki nie znikną zagrożenia militarne i sankcje.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W ostatnich dniach sierpnia i na początku września Iran próbował ponownie stawiać miny i atakował statki wychodzące z cieśniny poza wyznaczonym szlakiem. USA zareagowały ograniczonymi uderzeniami, m.in. na wyspę Larak. We wtorek 1 września CENTCOM ogłosiło nową falę ataków na systemy obrony powietrznej, radary, cele morskie, zdolności minowania i obiekty komunikacyjne IRGC na południowym wybrzeżu Iranu — w rejonie Bandar Abbas, Sirik, Qeshm i okolicach. Prezydent Trump nazwał je „dużymi i potężnymi” oraz ostrzegł, że jeśli Iran odpowie, zostanie uderzony „znacznie mocniej i wyżej”, a „największy atak ze wszystkich” wciąż czeka.

Wesele w Kuhestak

Według Irańskiego Czerwonego Półksiężyca i władz prowincji Hormozgan, wieczorem 1 września odłamki pocisku (niektóre źródła mówią o trzech pociskach, eksperci wskazują na możliwy wariant pocisku manewrującego AGM-84K SLAM-ER) trafiły w dom w Kuhestak, gdzie świętowano ślub młodej pary sunnickiej. W pobliżu znajdowała się też wieża telekomunikacyjna, która została zniszczona.

Zidentyfikowane ofiary śmiertelne to m.in. czteroletni Amir Ali Karimi, szesnastoletni Mohammad Malahi, 43-letnia Kolsoum Malahi i 43-letnia Zarkhatoun Taheri. Liczba zabitych waha się w relacjach od czterech do pięciu osób. Rannych było ponad 50, według niektórych urzędników nawet 68, w większości kobiety i dzieci. Wideo z miejsca zdarzenia pokazuje zapadnięty dach, dziurę w ziemi, rozrzucone damskie i dziecięce klapki, gruz i krzyki. Czerwony Półksiężyc udokumentował obrażenia i skierował sprawę do Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Rzeczniczka CENTCOM, kpt. Tim Hawkins, oświadczyła, że amerykańskie wojsko jest świadome doniesień pochodzących z irańskich mediów państwowych i że „wojsko USA nigdy nie celuje w cywilów, w przeciwieństwie do IRGC”. Waszyngton utrzymuje, że uderzenia dotyczyły wyłącznie celów wojskowych. Iran nazywa atak zbrodnią wojenną i porównuje go do wcześniejszych incydentów, w tym uderzenia w szkołę dziewczęcą na początku wojny. Rzecznik MSZ Esmail Baghaei napisał, że „prawdziwe oblicze tej nielegalnej wojny” widać właśnie w Sirik. Główny negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf nazwał USA „Wielkim Szatanem”.

Całkowita liczba ofiar irańskich z nocy nalotów jest szacowana przez media na 12–18 osób.

Irańska odpowiedź: rakiety i drony na bazy w czterech krajach

IRGC ogłosiło „decydującą operację”. W nocy z 1 na 2 września Iran wystrzelił rakiety balistyczne i drony na obiekty związane z USA:

  • Jordania: 13 rakiet balistycznych w kierunku bazy Marines w rejonie Akaby (Camp Titin) i bazy księcia Hassana. Jordańska armia przechwyciła 10 pocisków, trzy spadły na tereny niezamieszkane. Brak ofiar. Iran twierdził, że zabił wielu Amerykanów i zniszczył helikoptery — Jordania i USA temu zaprzeczają.
  • Kuwejt: atak na bazę Ali Al Salem. Straż pożarna ugasiła pożar w kompleksie mieszkalnym po uderzeniu drona. Brak ofiar. Iran twierdził, że celował w kwaterę amerykańskiego dowódcy i zniszczył drony.
  • Bahrajn: eksplozje i przechwycone drony. W Bahrajnie stacjonuje V Flota USA. Władze wezwały mieszkańców do schronów.
  • Irak (Erbil, Kurdystan): rakiety i drony. IRGC ogłosiło zniszczenie centrum naprawczego, magazynów, sprzętu i zbiorników paliwa. Niezależnego potwierdzenia nie ma.

Iran zagroził „cięższymi, szerszymi i niszczycielskimi” odpowiedziami oraz zapowiedział, że każdy kraj współpracujący z amerykańską armią poniesie konsekwencje. Celem Teheranu jest wypchnięcie sił USA z regionu.

Amerykańskie i sojusznicze systemy obrony powietrznej w większości przechwyciły nadlatujące pociski. Waszyngton na razie nie potwierdza strat w ludziach.

Ceny ropy natychmiast wzrosły do poziomów niewidzianych od lipca. Giełdy azjatyckie i europejskie zareagowały spadkami. Cieśnina Ormuz pozostaje de facto zablokowana dla swobodnej żeglugi, co pogłębia presję inflacyjną na świecie.

Trump w kolejnych wypowiedziach odrzucił ideę nowego porozumienia („nie warte papieru, na którym jest napisane”), wezwał Irańczyków do powstania przeciwko władzom i podkreślił, że USA mają teraz korzystniejszą pozycję dzięki kontroli nad cieśniną i zapaści irańskiej gospodarki. Iran oświadczył, że amerykańskie zło spotka się z jeszcze mocniejszą odpowiedzią.

Wojna, która w lutym miała być krótką, decydującą kampanią, trwa już ponad sześć miesięcy. Incydent weselny — niezależnie od tego, czy był celowym atakiem, czy skutkiem ubocznym uderzenia w pobliską infrastrukturę — stał się dla Teheranu potężnym narzędziem propagandowym i pretekstem do kolejnej rundy odwetu. Dla Waszyngtonu to kolejny dowód, że Iran nie zamierza się poddać. Obie strony grożą dalszą eskalacją, a region Zatoki Perskiej znów stoi na krawędzi szerszego konfliktu.

Sytuacja pozostaje dynamiczna. Kolejne godziny pokażą, czy wymiana ognia z 1–2 września była chwilowym zrywem, czy początkiem nowej, bardziej intensywnej fazy wojny.