Była rzeczniczka Zełenskiego nie weszła do Parlamentu Europejskiego.

16 września 2026 r. Julija  Mendel została zatrzymana przez ochronę przy wejściu do budynku PE w Strasburgu, gdzie miała wystąpić na wydarzeniu zorganizowanym przez AfD. Sama wiąże to z ukraińskimi sankcjami nałożonymi trzy dni wcześniej. Unia publicznie nie wyjaśniła decyzji.

Mendel miała być główną prelegentką  spotkania „Ukraina: odważyć się na pokój. Dyplomacja zamiast eskalacji”, organizowanego przez europosła AfD Hansa Neuhoffa. Wstęp mieli wygłosić m.in. współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla. Wydarzenie odbywało się w tym samym dniu, w którym Ursula von der Leyen wygłaszała orędzie o stanie Unii.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nagranie z miejsca pokazuje Mendel idącą z towarzyszami, a następnie rozmowę z ochroną. Pracownicy informują, że jej wstęp został zablokowany. Później, już na zewnątrz — przy budynku z napisem „Winston Churchill” — mówi, że nie widzi w swoim wystąpieniu nic antyukraińskiego, dziękuje AfD za organizację i podkreśla, że wielu Ukraińców czekało na jej głos. Dodaje, że musi „wybaczyć”.

Mendel ogłosiła, że przemówienie i tak się odbędzie. Część relacji mówi, że miała mówić zdalnie; inne — że nawet transmisja wideo do budynku została ograniczona. Kyiv Independent podał, że ostatecznie wystąpiła wirtualnie.

Mendel  wzywa do jak najszybszego zawieszenia broni, argumentując, że dalsza wojna niszczy Ukrainę demograficznie i instytucjonalnie. Przełomem był wywiad z Tuckerem Carlsonem w maju 2026 r. Mendel nazwała Zełenskiego dyktatorem i „największą przeszkodą dla pokoju”, mówiła o korupcji, rzekomym używaniu kokainy (przyznała, że sama tego nie widziała), o tym, że Kijów w 2022 r. miał być gotów oddać Donbas, oraz o „goebbelsowskiej propagandzie”.

Kancelaria prezydenta odrzuciła zarzuty, wskazując, że Mendel nie brała udziału w rozmowach stambulskich.

13 września 2026 r. Zełenski dekretem wprowadził w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony: sankcje na 10 lat wobec Mendel i dziewięciu innych osób, oskarżonych o dezinformację, rosyjską propagandę i wspieranie agresywnej polityki Rosji wobec Ukrainy. Obejmują m.in. zamrożenie aktywów, ograniczenia gospodarcze i pozbawienie odznaczeń państwowych. Mendel nazwała sankcje wobec obywateli Ukrainy niekonstytucyjnymi i stwierdziła, że prezydent stosuje je wobec każdego, kto opowiada się za pokojem. Powiedziała, że po wywiadzie z Carlsonem szykowano wobec niej zarzuty „zdrady”.

Tekst przygotowanego wystąpienia, zrelacjonowany m.in. przez bne IntelliNews, nie jest szczegółowym planem pokojowym . Mendel argumentuje, że militarne pokonanie Rosji jest nierealne, że koszt ludzki, demograficzny i instytucjonalny stał się nie do zniesienia, a Ukraina idzie drogą Afganistanu: korupcja, słabnące instytucje, odpływ ludzi, podczas gdy Rosja posuwa się naprzód. „Nie ma lepszego momentu na pokój niż TERAZ” — brzmi kluczowa teza. Nie wzywa wprost do oddania pozostałych ukraińskich części Donbasu; implikowanym wzorcem jest raczej Finlandia.

Ona sama mówi, że pokój nie może być „prorosyjski” — ma uratować Ukrainę jako państwo.

 AfD zarzuciła przewodniczącej PE Robercie Metsoli podwójne standardy. Bojić i podobne głosy idą dalej: UE tłumi niewygodny głos, a sankcje Kijowa narażają Mendel na ryzyko. Była rzeczniczka ukraińskiego prezydenta nie może wejść do europejskiego parlamentu, żeby powiedzieć, że miliony Ukraińców chcą końca wojny.

  • PE do momentu publikacji relacji nie wydał szczegółowego publicznego uzasadnienia.
  • Instytucja, która chętnie mówi o wolności debaty, faktycznie odcięła byłą rzeczniczkę ukraińskiego prezydenta od sali, w której miała mówić o wojnie.

Sprawa Mendel nie rozstrzyga, kto ma rację w sprawie końca wojny. Pokazuje natomiast, jak wąski stał się korytarz dopuszczalnej ukraińskiej krytyki w europejskich instytucjach i jak szybko Kijów sięga po sankcje wobec własnych obywateli.

Pokazuje też, że „głos za pokojem” łatwo staje się narzędziem zarówno dla tych, którzy naprawdę chcą przerwać rzeź, jak i dla tych, którzy chcą osłabić Ukrainę politycznie.