To nie chodzi o mowę nienawiści, kiedy to ktoś kogoś wściekle atakuje wyzywając np od nieokrzesanych, głupich, ciemnych i nieczytaty/niepisaty wschodnio europejczyków. Ach, przepraszam tych wolno, bo oni się nie liczą, i nigdy się nie liczyliśmy. Kiedyś się nie liczyliśmy, bo nie byliśmy WASP (white anglo saxon protestant – biały anglosaski protestant), bo niby byliśmy biali, ale tak nie całkiem, bo katolicy to taki inny odcień białego. Pierwszym prezydentem Stanów nie protestantem był John F. Kennedy. I wiecie co się z nim stało? A drugim katolickiem prezydentem był Joe Biden – i co się z nim stało? Hmm, a ilu katolickich prezydentów było w Polsce, wybranych przez katolickie lobby ? I co się z nimi stało? Więc mowa nienawiści nie odnosi się do wszystkich, tylko do wybranych – nie takich jak my. A my się z tym godzimy. Schodzimy do naszych katakumb – jak pierwsi chrześcijanie, i tam się ze sobą bratamy.

Opowiadamy sobie na przykład jaka to jest okropna (wydumana) książka niejakiego uzurpatora pisarza Jerzego Kosińskiego, Malowany Ptak. Ale opowiadamy to sobie i dla siebie. Nawet nie dla naszych dzieci. I nie robimy nic. Nie protestujemy, że to obraża, że to książka kłamstwo, o nienawiści do Polaków. Nie protestujemy, że księgarnia Empik ma tę książkę na składzie w kilku językach, nie żądamy jej wycofania, podobnie jak nie żądamy jej wycofania z kanonu lektur w szkołach w Izraelu. Nie żądamy wznowienia nakładu prostującej dokumentalnej książki Joanny Siedleckiej ‘Czarny ptasior’ weryfikującej kłamstwa Kosińskiego i jego życiorys – przeżył wojnę dzięki księdzu, który wystawił mu metrykę chrztu, i życzliwości wioski. Mowa nienawiści nie jest zbalansowana. Może dotyczyć tylko niektórych grup.

Podobnie jak wolność słowa.
Kiedy w latach 80. przyjechałam do Kanady, to nie mogłam uwierzyć własnym uszom jak otwarcie krytykuje się premiera mojego nowego kraju osiedlenia. No cóż przyjechałam z kraju, w którym prawda była niebezpieczna. Mój ojciec słuchał Radia Wolna Europa nad miską, z ręcznikiem na głowie, na wszelki wypadek, gdyby ktoś niespodziewanie wpadł, albo jakiś wścibski sąsiad zajrzał, to oficjalnie robił sobie parówkę na zatoki. To nas wszystkich nauczyło, że o pewnych rzeczach się nie mówi.
A jeżeli już do tylko do zaufanych, i tylko ściszonym głosem. Do dzisiaj pewne słowa, szczególnie to na ‘ż’ wypowiadam ściszonym głosem – na wszelki wypadek, żeby mnie moja komórka nie nakryła. Teraz to i za to można być pociągniętym do odpowiedzialności prawnej. Najlepiej nic na ‘ż’ nie mówić. Tak czasy się zmieniły, nie tylko elektronicznie.
A tu proszę w wielkim świecie na estradzie nowych pokoleń, w czasie tury
Eda Sheerana doszło do wykluczenia rappera Macklemore. Za co? Bo w czasie swojego występu zapowiadającego (tzw. opening singer) wypowiedział się za Palestyną. Co dokładnie powiedział? Free Palestine. Za to został usunięty z objazdu Sheerana po całej Ameryce. Usunięty został przez ‘promotorów’ objazdu. Należy tutaj dodać że Ed Sheeran jest bardzo popularnym Brytyjczykiem, którego utwory muzyczne sprzedały się w ilości ponad 200 milionów na świecie. Na początku Sheeran stał na stanowisku, że się nie wtrąca w politykę. No cóż głodzone palestyńskie dzieci w Strefie Gazy widać jego zdaniem są polityczne. No ale zmienił zdanie kiedy ceny biletów na jego koncert nie tylko się nie wyprzedały, ale były zwracane, i dodatkowo ich koszt poleciał w dół o ponad połowę. Wtedy coś bąknął o Palestynie i przestał być apolityczny. Widać promotorzy, zgadnijcie kim oni są? policzyli kasę i straty, i przymusili apolitycznego artystę do poparcia Palestyńczyków. A Macklemore? Bardzo podobała mi się jego wypowiedź po tym jak został skasowany z dalszego objazdu, że są rzeczy ważniejsze, i że wcale nie czuje się ofiarą, bo ofiarą są Palestyńczycy. Oczywiście jego odważna postawa zjednała mu wielu fanów. A Palestyńczycy ze Strefy Gazy stworzyli mural dla Macklemore. Czy to pomoże wielkim tego świata w decyzji o ludzkim traktowaniu Palestyńczyków w Strefie Gazy? Może?
To tyle o wolności słowa. Więc uważajcie, bo obecnie nie tylko ściany mają uszy, a prawda w liberalnej demokracji jest też liberalna, czyli można ją przegłosować. A co za tym idzie, zmanipulować głosowanie tak, żeby wyszło na swoje. Ale to, że mamy uważać, nie znaczy, że mamy się bać. A na pewno znaczy, że mamy być przygotowani na obronę – nie w katakumbach, tylko dla siebie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Alicja Farmus,
Toronto, 21 września, 2026