Jak decy­du­je się o tym, kto będzie miał pra­wa rodzi­ciel­skie, z kim dzie­ci będą miesz­kać albo kto będzie miał pra­wo do widy­wa­nia się z nimi w sytu­acji, kie­dy rodzi­ce się roz­sta­ją, lub nigdy nie miesz­ka­li ze sobą?  Odpo­wiedź na to pyta­nie, na pozór pro­sta, sta­no­wi jeden z bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych obsza­rów pra­wa rodzin­ne­go.  Pro­sta – bo jest tyl­ko jed­na odpo­wiedź – decy­zje sądo­we doty­czą­ce losów dzie­ci, podej­mo­wa­ne są w naj­lep­szym inte­re­sie dzie­ci.  Nie jest to głów­ne kry­te­rium, któ­rym kie­ru­ją się sądy, jest to jedy­ne kry­te­rium bra­ne pod uwa­gę.  Pra­wa rodzi­ca są dru­go­pla­no­we, a wręcz nie­istot­ne.  Na czę­sto sły­sza­ne prze­ze mnie pyta­nie „Mam chy­ba pra­wo widy­wać się z wła­snym dziec­kiem?” odpo­wiedź brzmi – niekoniecznie.

Jed­nak kry­te­ria bra­ne pod uwa­gę gdy sąd decy­du­je co jest w  naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka  są nie­zwy­kle skom­pli­ko­wa­ne.  Zmie­nia­ją się w per­spek­ty­wie histo­rycz­nej i oby­cza­jo­wej.  Kie­dyś uwa­żo­no, że tyl­ko mat­ka jest wystar­cza­ją­co opie­kuń­cza, aby zaspo­ko­ić potrze­by dzie­ci w wie­ku przed­szkol­nym.  Dzi­siąj czę­sto­kroć decy­du­je się, że ojciec będzie lep­szym rodzi­cem, nawet dla nie­mow­la­ka lub przed­szko­la­ka.  Podob­nie kie­dyś uwa­ża­no, że pra­ca zawo­do­wa matek auto­ma­tycz­nie odbi­ja się nega­tyw­nie na ich umie­jęt­no­ściach rodzi­ciel­skich.  W koń­cu zauwa­żo­no, że przy­zna­wa­nie praw rodzi­ciel­skich pra­cu­ją­cym ojcom, bo pra­cu­ją­ce mat­ki nie były wystar­cza­ją­co dobry­mi mat­ka­mi, nie mia­ło za wie­le sensu.

Histo­rycz­na i oby­cza­jo­wa ewo­lu­cja kon­cep­tu naj­lep­sze­go inte­re­su dziec­ka trwa nadal i decy­zje sądo­we orze­ka­ją­ce, co jest naj­lep­sze dla dziec­ka, są czę­sto zaska­ku­ją­ce a nawet sprzecz­ne z sobą.  Sądy decy­du­ją nie o tym, co jest naj­lep­sze dla dzie­ci jako takich, ale co jest naj­lep­sze dla kon­kret­nych dzie­ci, będą­cych przed­mio­tem spo­ru.  Decy­zje opar­te są na fak­tach doty­czą­cych danej rodzi­ny i czę­sto sąd musi wybrać nie lep­sze­go rodzi­ca, ale mniej złe­go rodzi­ca.  Dla­te­go alko­ho­lizm może zdys­kwa­li­fi­ko­wać jed­ne­go z rodzi­ców,  jeże­li dru­gi nie ma poważ­nych pro­ble­mów z nało­ga­mi.  Ale w sytu­acji, w któ­rej jed­no z rodzi­ców pije, a dru­gie ma zabu­rze­nia psy­chicz­ne, rodzic któ­ry „tyl­ko” pije, może mieć szansę.

reklama

War­to wie­dzieć, że wyta­cza­nie spra­wy sądo­wej „w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka”, nigdy nie jest w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka.  W inte­re­sie dzie­ci jest, żeby ich rodzi­ce, nawet roz­wie­dze­ni albo żyją­cy w sepa­ra­cji, osią­gnę­li poro­zu­mie­nie, dobrze się do sie­bie odno­si­li i sta­ra­li się roz­wią­zy­wać nie­unik­nio­ne konflikty.

O jakie kwe­stie praw­ne spie­ra­ją się rodzi­ce – i nie tyl­ko rodzi­ce – gdy docho­dzi do decy­do­wa­nia o przy­szło­ści dzieci?

 

Custo­dy.

Angiel­ski ter­min „custo­dy” ozna­cza pra­wo podej­mo­wa­nia waż­nych decy­zji doty­czą­cych dzie­ci.  Za waż­ne decy­zje uwa­ża się decy­zje zwią­za­ne z wykształ­ce­niem dzie­ci, ich zdro­wiem i wycho­wa­niem reli­gij­nym.  To, że dany rodzic ma „custo­dy”, nie musi ozna­czać, że dziec­ko z nim miesz­ka, choć z regu­ły tak wła­śnie jest.  „Custo­dy” może mieć jeden rodzic („sole custo­dy”) albo oby­dwo­je rodzi­ców („joint custo­dy”).  Jeże­li oby­dwo­je rodzi­ce mają pra­wo podej­mo­wa­nia decy­zji, to muszą się po pro­stu ze sobą poro­zu­mieć, tak jak rodzi­ce będą­cy w związ­kach, któ­rzy z defi­ni­cji mają „joint custo­dy”.  Czę­sto, gdy rodzi­ce wspól­nie podej­mu­ją decy­zje, dzie­ci zamiesz­ku­ją z oby­dwoj­giem rodzi­ców na zmia­nę, ale podział cza­su dziec­ka pomię­dzy dwa domy nie jest koniecz­nym warun­kiem „joint custody”.

Jeże­li rodzi­ce nie mogą się poro­zu­mieć, a sąd ma powo­dy, żeby wie­rzyć, że oby­dwo­je powin­ni wno­sić wkład w podej­mo­wa­nie decy­zji w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka, może przy­znać „para­lell custo­dy”, czy­li rów­no­le­głe pra­wo do podej­mo­wa­nia decy­zji.  W prak­ty­ce zna­czy to, że jeden rodzic podej­mu­je np. decy­zje doty­czą­ce edu­ka­cji i wycho­wa­nia reli­gij­ne­go, a dru­gi decy­zje doty­czą­ce opie­ki zdrowotnej.

 

Access

Rodzic, z któ­rym dziec­ko nie miesz­ka, ma pra­wo do kon­tak­tu z dziec­kiem, a dokład­niej rzecz bio­rąc, dziec­ko ma pra­wo do kon­tak­tu z rodzi­cem, z któ­rym nie miesz­ka.  Jeże­li rodzi­ce nie są w sta­nie usta­lić zasad spo­tkań, sąd zde­cy­du­je, jak czę­sto, na jak dłu­go a nawet w jakich godzi­nach dru­gi rodzic może widy­wać się z dziec­kiem.  Nale­ży pamię­tać, że jeże­li dru­gi rodzic nie chce widy­wać się z dziec­kiem, to bez wzglę­du na to, jak nie­etycz­na może być taka decy­zja, sąd nie jest w sta­nie zmu­sić go do odwie­dza­nia dziec­ka.  To, że rodzic decy­du­je się nie utrzy­my­wać kon­tak­tu z dziec­kiem, nie ma jed­nak wpły­wu na obo­wią­zek ali­men­ta­cyj­ny.  Sąd może zmu­sić rodzi­ców do pła­ce­nia, ale nie może ich zmu­sić do tego, by cie­szył ich czas spę­dza­ny ze swo­imi dziećmi.

To, w jakim wymia­rze cza­su dany rodzic może widy­wać się ze swo­im dziec­kiem, zale­ży od wie­lu czyn­ni­ków i z regu­ły warun­ki wizyt są nego­cjo­wa­ne przez rodzi­ców co rok, w mia­rę jak zmie­nia­ją się potrze­by ich dzie­ci.  Jeże­li warun­ki wizyt wyni­ka­ją z decy­zji sądo­wej, to decy­zja ta może pod­le­gać rewi­zji, w mia­rę jak z wie­kiem zmie­nia­ją się potrze­by dziecka.

W decy­do­wa­niu w jakim wymia­rze dziec­ko powin­no  spę­dzać czas z rodzi­cem, z któ­rym nie miesz­ka,  sądy kie­ru­ją się zasa­dą mak­sy­mal­ne­go kon­tak­tu, któ­ra twier­dzi, że w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka jest pozo­sta­wa­nie w bli­skim związ­ku fizycz­nym i emo­cjo­nal­nym z oby­dwoj­giem rodzi­ców.  Zasa­da ta może być mody­fi­ko­wa­na, zgod­nie z naj­le­piej poję­tym inte­re­sem dziec­ka.  Sąd może zde­cy­do­wać, że w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka jest nie­wi­dyw­nie się z jed­nym lub oby­dwoj­giem rodzi­ców.  Wbrew roz­po­wszech­nio­nej opi­nii to, że jed­no z rodzi­ców może zro­bić dziec­ku krzyw­dę, nie jest jedy­ną oko­licz­no­ścią, w któ­rej sąd może zde­cy­do­wać, że nie­utrzy­my­wa­nie kon­tak­tu z rodzi­cem leży w naj­lep­szym inte­re­sie dziec­ka.  Jeże­li kon­takt z rodzi­cem ma nega­tyw­ny wpływ na dziec­ko, na przy­kład w sytu­acjach, w któ­rych jed­no z rodzi­ców szka­lu­je dru­gie, sąd może zawie­sić wizy­ty tym­cza­so­wo lub per­ma­nent­nie.  Zawie­sze­nie wizyt nie jest rów­no­znacz­ne ze zwol­nie­niem rodzi­ca z obo­wiąz­ku alimentacyjnego.

 

Co bie­rze się pod uwa­gę przy podej­mo­wa­niu decy­zji o custo­dy i access?

Sądy zobo­wią­za­ne są roz­pa­trzyć fizycz­ne, emo­cjo­nal­ne i finan­so­we potrze­by dzie­ci, pla­ny doty­czą­ce edu­ka­cji i wycho­wa­nia reli­gij­ne­go, sto­pień rozu­mie­nia przez rodzi­ców  potrzeb swo­ich dzie­ci, korzy­ści zwią­za­ne z nie­roz­łą­cza­niem rodzeń­stwa, więź emo­cjo­nal­ną pomię­dzy rodzi­ca­mi i dzieć­mi oraz życze­nia dzie­ci.  Ten ostat­ni czyn­nik nabie­ra zna­cze­nie wraz z wie­kiem dzieci.

 

Kto może sta­rać się o custo­dy i access?

W zasa­dzie każ­dy może zło­żyć pety­cję do sądu o przy­zna­nie custo­dy lub access.  Ze zro­zu­mia­łych przy­czyn naj­czę­ściej o custo­dy i access sta­ra­ją się rodzi­ce.  Na dru­gim miej­scu są dziad­ko­wie i byli part­ne­rzy rodzi­ców, nie bedą­cy bio­lo­gicz­ny­mi rodzi­ca­mi dzieci.

 

Custo­dy, access i przeprowadzki. 

Nie­rzad­ko rodzic, z któ­rym dziec­ko miesz­ka, chce prze­pro­wa­dzić się dale­ko od miej­sca zamiesz­ka­nia dru­gie­go rodzi­ca, tym samym kom­pli­ku­jąc widze­nia z dzieć­mi.  Jak zwy­kle kry­te­rium, któ­rym kie­ru­ją się sądy przy podej­mo­wa­niu tego typu decy­zji, jest naj­lep­szy inte­res dziec­ka.  Powo­dy, dla któ­rych jed­no z rodzi­ców chce się prze­pro­wa­dzić  bra­ne są przez sąd pod uwa­gę tyl­ko w spe­cjal­nych sytu­acjach, np. gdy rodzic chce się prze­pro­wa­dzić głów­nie po to, żeby utrud­nić dru­gie­mu rodzi­co­wi kon­takt z dziec­kiem, sąd z regu­ły nie udzie­li zgo­dy na przeprowadzkę.

Nawet jeże­li umo­wa sepa­ra­cyj­na dopusz­cza, że prze­pro­wadz­ki mogą mieć miej­sce tyl­ko przy obo­pól­nej zgo­dzie, sąd może zde­cy­do­wać, że jed­nej ze stron wol­no się prze­pro­wa­dzić bez zgo­dy dru­giej strony.

Nale­ży pamię­tać, że kwe­stie praw­ne zwią­za­ne z custo­dy i access są nie­sły­cha­nie skom­pli­ko­wa­ne i tyl­ko praw­nik, po dokład­nej ana­li­zie sytu­acji, jest w sta­nie udzie­lić kom­pe­tent­nej pora­dy na ten temat.

Moni­ka J. Curyk

Bar­ri­ster & Solicitor

Nota­ry Public

289.232.6166

Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada

Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­ne jako pora­da praw­na.  Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.