Celo­wo uży­wam cza­su prze­szłe­go ‘rzą­dził’. Rzą­dził, bo nie widzie­li­śmy, rzą­dził, bo nie wie­dzie­li­śmy.  Ale czwar­ta rewo­lu­cja prze­my­sło­wa, zgod­nie za Klau­sem Schwa­bem już z nami jest. Jeśli jesz­cze nie w peł­nym roz­kwi­cie, to nie­któ­re jej ele­men­ty, takie cho­ciaż­by jak wszech­obec­ność inter­ne­tu (a tym samym wie­dzy) szcze­gól­nie w kra­jach G20 jest dostęp­na dla wszyst­kich. Nawet jeśli z fil­tra­mi, to cią­gle jest dostępna.

        Ja poko­le­nie emi­gran­tów do Kana­dy przed/tuż poso­li­dar­no­ścio­we, pamię­tam szla­ban na infor­ma­cje. Wte­dy (lata 80-te) nale­ża­ło się zaopa­trzyć w radio z dobrą odbie­ral­no­ścią fal krót­kich i nasłu­chi­wać radia ‘Wol­na Euro­pa’. Zupeł­nie jak mój ojciec w PRL‑u, z tym tyl­ko, że tutaj nikt sobie gło­wy ręcz­ni­kiem nie przy­kr­wał, a mój ojciec tak – żeby nikt inny nie widział, i nikt inny nie sły­szał, bo ścia­ny mają i oczy i uszy. Tak to było. Ja moje pierw­sze radio w Kana­dzie kupi­łam w nie­ist­nie­ją­cej już sie­ci skle­pów Radio Shack za $35.00. Mia­ło fale krót­kie i jak się przy­sta­wi­ło do nie­go ucho, i jak nikt w domu nie hała­so­wał, to nawet się sły­sza­ło co nadawali.

        Był w Polo­nii taki pan (Panie świeć nad jego duszą) Leszek Bukow­ski, któ­ry miał bar­dzo dobre radio i z tego radia nagry­wał na magne­to­fon kase­to­wy, i z rana te kase­ty dostar­czał do polo­nij­nych gazet takich jak Związ­ko­wiec, czy Echo Tygo­dnia. Nie wszyst­kie polo­nij­ne perio­dy­ki wte­dy były zain­te­re­so­wa­ne pisa­niem o tym co się dzie­je w Pol­sce i w blo­ku komu­ni­stycz­nym, bo same pota­jem­nie współ­pra­co­wa­ły z komu­ni­sta­mi z Pol­ski, więc mia­ły linię pro komu­ni­stycz­ną. Pamię­tam takie­go polo­nij­ne­go pro­mi­nen­ta (nazwi­sko i imię zna­ne w Polo­nii), któ­ry pró­bo­wał mnie prze­ko­nać, że nie ma co pisać o Soli­dar­no­ści, straj­kach i innych repre­sjach, bo to tyl­ko mar­twi Polo­nię. Lepiej pisać o pięk­nych pol­skich kra­jo­bra­zach, i zachę­cać do zor­ga­ni­zo­wa­nych wycie­czek, któ­re organizował.

        Oczy­wi­ście pan ten wisiał na klam­ce pol­skie­go komu­ni­stycz­ne­go kon­su­la­tu i miał świet­nie pro­spe­ru­ją­cą agen­cję turystyczną.

        Już wte­dy jed­nak został przez wete­rań­skie orga­ni­za­cje polo­nij­ne zwek­slo­wa­ny za współ­pra­cę z komu­ni­stycz­nym PRL-em. Doda­wał, że się nasta­wia na takich jak ja – tzw. nowo przy­by­łych. Na całe szczę­ście dla mnie, w mia­rę szyb­ko nauczy­łam się angiel­skie­go, i nie byłam zda­na na jego pro komu­ni­stycz­ne usłu­gi. Nie tyl­ko ja zresz­tą, bo jego biu­ro podró­ży wkrót­ce splaj­to­wa­ło. Widać było nas wię­cej, któ­rzy przej­rze­li na oczy, i nie chcie­li popie­rać biz­ne­sów agen­tów i komu­ni­stycz­nych dono­si­cie­li. Ostat­nio spo­tka­łam się przy­pad­ko­wo z jed­ną byłą pra­cow­ni­cą tego biu­ra. Ona dalej nie czu­je blu­esa, bo twier­dzi, że na przy­kład, zosta­wia­nie klien­ta na otwar­tym tele­fo­nie, było świet­nym spo­so­bem pod­słu­chu, bo moż­na się było wie­le dowie­dzieć z tego o czym, nic nie podej­rze­wa­ją­cy poten­cjal­ny klient roz­ma­wiał w tle. Jeśli bar­dzo się zło­ścił na połą­cze­nie, któ­re jest (bo mu poiwe­dzia­no ‘pro­szę cze­kać’), a go nie ma,  to się go za karę roz­łą­cza­ło, i nie udzia­ła­ło infor­ma­cji. Musiał się sam oso­bi­ście pofa­ty­go­wać do biu­ra. A w biu­rze, taki to taki, już był zazna­czo­ny jako ele­ment poten­cjal­nie wro­gi komu­ni­stom, więc robi­ło mu się róż­ne trudności.

        Tak to było.

        I nale­ży to spi­sać, bo jeśli tego nie zro­bi­my, to wkrót­ce pamięć o tych szcze­gó­łach zagi­nie. Na pozio­mie ogół­nym histo­rii nikt nie będzie pamię­tał, że ten komu­ni­stycz­ny sys­tem zła, prze­siąkł całą spo­łecz­ną tkan­kę, prze­ja­wia­jąc się mię­dzy inny­mi w takich wyżej opi­sa­nych zacho­wa­niach. Przy­kła­dy mogła­bym mno­żyć, tak jak każ­dy, kto prze­żył tam­te cza­sy. To bar­dzo poma­ga naro­dom prze­trwać, jeśli mają dobrze udo­ku­men­to­wa­ną histo­rię — tak­że tę codzien­ną. Ale nie tylko.

        Ktoś chce prze­śle­dzić histo­rię rela­cji dyplo­ma­tycz­nych pol­sko-izra­el­skich to nic nie stoi dzi­siaj na prze­szko­dzie. Ostat­nia huc­pa z popraw­ką do Kodek­su admi­ni­stra­cyj­ne­go, mają­ca chro­nić Pola­ków przed dzi­ką repry­wa­ty­za­cją, a któ­ra tak się nie podo­ba pań­stwu izra­el­skie­mu (nie wia­do­mo cze­mu, bo prze­cież ta popraw­ka do Kodek­su chro­ni tak­że Pola­ków żydow­skie­go pocho­dze­nia, miesz­ka­ją­cych w ‘dzi­ko’ wywłasz­cza­nych kamie­ni­cach). To nie jest żaden kry­zys dyplo­ma­tycz­ny. Histo­ria rela­cji pol­sko-izra­el­skich to prze­skok od kry­zy­su do kry­zy­su. Czę­sto powo­do­wa­nym tym, że Izra­el uwa­ża, że ma pra­wo wtrą­ca­nia się w wewnętrz­ne spra­wy Pol­ski. A ja tak nie uwa­żam. Na całe szczę­ście nie tyl­ko ja.  Obec­nie jest dużo źró­deł, nie tyl­ko pisa­nych przez pol­skich auto­rów, któ­re pozwa­la­ją ten temat objąć i usys­te­ma­ty­zo­wać. Ja oso­bi­ście spi­su­ję te wyda­rze­nia, z adno­ta­cja­mi, gdzie i w jakim źró­dle (cza­so­pi­sma, książ­ka, blog, wypo­wiedź) co się ukazało.

        Oczy­wi­ście fakt, że więk­szość mate­ria­łów jest w for­mie elek­tro­nicz­nej jest pomoc­na, bo łatwiej prze­szu­ki­wać źró­dła.  I tak jako przy­kład może posłu­żyć kry­zys z 2018 roku, doty­czą­cy nowe­li­za­cji usta­wy o IPN, gdzie anty­pol­skie tre­ści mia­ły pod­le­gać karze.

        Wte­dy to amba­sa­dor Izra­ela w War­sza­wie Anna Aza­ri, zaata­ko­wa­ła Pol­skę na jej wła­snym tere­nie, w Auschwitz, jak izra­el­ski mini­ster wywia­du obcią­żył naród pol­ski odpo­wie­dzial­no­ścią za zbrod­nie na Żydach. Odby­ło się to w świe­tle jupi­te­rów i w obec­no­ści mediów z całe­go świa­ta. A nasz pre­mier i pre­zy­dent milczeli.

        Jak­że gorz­kie dla nas to było mil­cze­nie!  Pomi­mo tego, że poseł Patryk Jaki (PiS) kon­sul­to­wał pro­po­no­wa­ne zmia­ny z amba­sa­dą Izra­ela w War­sza­wie, któ­ra nie mia­ła do nich więk­szych zastrze­żeń. Tak wła­ści­wie, do dzi­siaj nie wiem dla­cze­go te popraw­ki do usta­wy o IPN były kon­sul­to­wa­ne z amba­sa­dą Izra­ela, a nie na przy­kład z amba­sa­da­mi innych kra­jów. I nic z tych kon­sul­ta­cji z Izra­elem, bo i tak zosta­li­śmy publicz­nie zaata­ko­wa­ni, obwi­nie­ni za wojen­ne zbrod­nie Niem­ców, a popraw­ki mąją­ce na celu obro­nę przed anty­po­lo­ni­zma­mi zosta­ły wycofane.

        Zbyt czę­sto liczą, że nasza pamięć jest krót­ka. Nie tyl­ko anty­po­lo­nij­ne gre­mia. Rok temu sza­la­ła zara­za. Nie tyl­ko nie było szcze­pio­nek, ale i nie wia­do­mo kie­dy będą. A wła­śnie w tym cza­sie roku, czy­li latem zacho­ro­wal­ność na covid znacz­nie zma­la­ła. Pamię­tam. Mam zazna­czo­ne w kalen­da­rzu, że 3 lip­ca 2020 (roku zeszłe­go) mogłam w koń­cu pójść do fry­zje­ra. Podob­nie i w roku obec­nym. Obcię­cie mam zapla­no­wa­ne na 18-go lip­ca. Tyl­ko w tym roku mówią mi, że to dzię­ki ogól­ne­mu sys­te­mo­wi szcze­pień, w któ­rych Kana­da zaj­mu­je jed­no z pierw­szych miejsc w świe­cie. Tak jak bym nie pamię­ta­ła, co się zda­rzy­ło zeszłe­go roku.

        A co dopie­ro mówić o dal­szych cza­sach. Nasza pamięć jest zawod­na, dla­te­go nale­ży zosta­wiać ślad naszych doświadczeń.

        Poczy­na­jąc od wrze­śnia zaczy­nam zbie­rać infor­ma­cje na temat tego jak i dla­cze­go przy­jeż­dża­li­śmy do Kana­dy. Inte­re­su­ją mnie szcze­gól­nie losy emi­gran­tów poli­tycz­nych i soli­dar­no­ścio­wych, oraz łącze­nia rodzin. A dla mnie jako socjo­lo­ga z Pol­ski, nad­szedł czas na odświe­że­nie swo­je­go zbie­ra­cze­go warsztatu.

        Zain­te­re­so­wa­nych pro­szę o kon­takt w tej spra­wie poprzez redak­cję Goń­ca. Jeśli tego nie spi­sze­my, to zro­bią to za nas po ich­nie­mu inni. A to cho­dzi o to, aby nik nami wię­cej nie rządził.

Ali­cja Farmus

Mil­l­brid­ge, Ontario,

12-ty lip­ca, 2021