Więk­szość ludzi nie­chęt­nie myśli o roz­wo­dzie w przed­dzień ślu­bu albo w trak­cie pla­no­wa­nia wese­la. Mimo tych zro­zu­mia­łych opo­rόw, ist­nie­je spo­ra gru­pa, ktόra powin­na na ten temat poważ­nie pomyśleć.

        Zawar­cie związ­ku mał­żeń­skie­go ma poważ­ne kon­se­kwen­cje praw­ne w wie­lu aspek­tach. Zamiesz­ka­nie z part­ne­rem w związ­ku nie­for­mal­nym rόw­nież ma kon­se­kwen­cje praw­ne, choć są one nie­co bar­dziej ogra­ni­czo­ne i tro­chę bar­dziej odda­lo­ne w cza­sie, ale dzi­siej­szy arty­kuł poświę­cam szcze­gόl­nie umo­wom mał­żeń­skim i przedmałżeńskim.

        Zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem pary mał­żeń­skie dzie­lą się przy roz­sta­niu zgro­ma­dzo­nym w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa mająt­kiem. Rezy­den­cja mał­żeń­ska pod­le­ga podzia­ło­wi, nawet jeże­li przed ślu­bem była wła­sno­ścią tyl­ko jed­ne­go z mał­żon­kόw. Ponad­to, jeże­li dochόd jed­ne­go z mał­żon­kόw znacz­nie prze­wyż­sza dochόd dru­gie­go mał­żon­ka, w momen­cie sepa­ra­cji poja­wia­ją się znacz­ne zobo­wią­za­nia alimentacyjne.

        Jeże­li pań­stwo mło­dzi są fak­tycz­nie mło­dzi, nie­za­moż­ni i bez zobo­wią­zań, to mogą sobie pozwo­lić na nie­spi­sa­nie umo­wy mał­żeń­skiej. Jeże­li jed­nak pań­stwo mło­dzi są w wie­ku śred­nim, posia­da­ją znacz­ny mają­tek i są rodzi­ca­mi dzie­ci z poprzed­nich związ­kόw, to zawar­cie mał­żeń­stwa bez umo­wy mał­żeń­skiej (przed-mał­żeń­skiej, inter­cy­zy, pre-nup itd.) bywa nie­roz­sąd­ne i może pro­wa­dzić do pro­ble­mόw w przy­pad­ku roz­wo­du lub śmier­ci jed­ne­go z małżonkόw.

        Wyobraź­my sobie pań­stwa Kowal­skich, ktόrzy zawar­li ślub w wie­ku lat 46. Dla oby­dwoj­ga z nich to dru­gi zwią­zek mał­żeń­ski. Pan Kowal­ski jest roz­wod­ni­kiem z dwόj­ką doro­słych dzie­ci, a pani Kowal­ska jest wdo­wą z jed­nym, doro­słym dzieckiem.

        Pan Kowal­ski posia­da dom i cot­ta­ge, war­te razem 900 tysię­cy dola­rόw, a pani Kowal­ska jest wła­ści­ciel­ką con­do­mi­nium war­te­go 600 tysię­cy dola­rόw. Żad­na z nie­ru­cho­mo­ści nie jest zadłu­żo­na. Pani Kowal­ska pra­cu­je w ban­ku i zara­bia 80 tysię­cy dola­rόw rocz­nie. Pan Kowal­ski pro­wa­dzi wła­sny biz­nes budow­la­ny i zara­bia oko­ło 120 tysię­cy dola­rόw rocznie.

        Po ślu­bie pań­stwo Kowal­scy decy­du­ją się zamiesz­kać w domu pana Kowal­skie­go i uży­wa­ją jego cottage’u na week­en­dy i waka­cje. Con­do­mi­nium pani Kowal­skiej zosta­je wynajęte.

        Pań­stwo Kowal­scy nigdy nie spi­sa­li umo­wy mał­żeń­skiej i roz­wie­dli się po dzie­się­ciu latach mał­żeń­stwa. Ich docho­dy nie ule­gły zmia­nie, ale war­tość ich nie­ru­cho­mo­ści oraz biz­ne­su pana Kowal­skie­go wzro­sła. Dom i cot­ta­ge mają war­tość 1 milion 300 tysię­cy dola­rόw, biz­nes jest wart o 100 tysię­cy dola­rόw wię­cej niż w dniu mał­żeń­stwa, con­do­mi­nium przy­bra­ło na war­to­ści 200 tysię­cy dolarόw.

        W momen­cie roz­wo­du dom i cot­ta­ge w cało­ści pod­le­ga­ją podzia­ło­wi mająt­ku. Podzia­ło­wi pod­le­ga rόw­nież suma o jaką wzro­sła war­tość con­do­mi­nium pani Kowal­skiej i biz­nes pana Kowal­skie­go. Każ­de z pań­stwa Kowal­skich odcho­dzi z mał­żeń­stwa z sumą 700 tysię­cy dola­rόw, mimo że Pan Kowal­ski wni­όsł do mał­żeń­stwa znacz­nie więk­szy majątek.

        Ponad­to Pan Kowal­ski ma w sto­sun­ku do pani Kowal­skiej zobo­wią­za­nia ali­men­ta­cyj­ne, gdyż jego zarob­ki są znacz­nie wyższe.

        Umo­wa mał­żeń­ska (przed­mał­żeń­ska) pozwa­la mał­żon­kom na stwo­rze­nie swo­je­go wła­sne­go reżi­mu praw­ne­go w przy­pad­ku sepa­ra­cji. Przy­szli mał­żon­ko­wie mogą usta­lić, jaki mają­tek będzie pod­le­gał podzia­ło­wi, a jaki będzie z nie­go wyklu­czo­ny, zde­cy­do­wać w jaki spo­sόb finan­so­wać rezy­den­cję mał­żeń­ską albo jak podzie­lić się jej war­to­ścią, jeże­li nale­ża­ła przed ślu­bem do jed­ne­go z mał­żon­kόw i usta­lić, jak będą wyglą­dać zobo­wią­za­nia ali­men­ta­cyj­ne i czy w ogόle będą mia­ły miejsce.

        Krόt­ko mόwiąc – umo­wa mał­żeń­ska (przed­mał­żeń­ska), może rady­kal­nie zmo­dy­fi­ko­wać pra­wa i zobo­wią­za­nia mał­żon­kόw w przy­pad­ku rozstania.

        Jest jed­nak kil­ka rze­czy, ktόrych umo­wa mał­żeń­ska zmie­nić nie może. Przede wszyst­kim doty­czą one mało­let­nich dzie­ci. Umo­wa mał­żeń­ska nie może pozba­wić dzie­ci pra­wa do ali­men­ta­cji od rodzi­cόw, gdyż ali­men­ta­cja jest pra­wem dziec­ka, a nie rodzi­ca i umo­wa mię­dzy rodzi­ca­mi nie jest w sta­nie dziec­ka tego pra­wa pozba­wić. Umo­wa mał­żeń­ska nie może usta­lić, z ktόrym rodzi­cem dziec­ko będzie miesz­kać w przy­pad­ku sepa­ra­cji, kto będzie podej­mo­wał decy­zje doty­czą­ce dziec­ka ani na jakich warun­kach dzie­ci będą widy­wać się z rodzi­cem, z ktόrym nie miesz­ka­ją. Tego typu decy­zje muszą być podej­mo­wa­ne z uwzględ­nie­niem dobra dziec­ka i tyl­ko dobra dziec­ka. Wstę­pu­jąc w nowy zwią­zek mał­żeń­ski i pod­pi­su­jąc umo­wę mał­żeń­ską (przed­mał­żeń­ską), mał­żon­ko­wie z defi­ni­cji na czas jakiś przed roz­sta­niem, nie są w sta­nie wie­dzieć z wyprze­dze­niem, cze­go dobro dziec­ka będzie wyma­gać w momen­cie ewen­tu­al­ne­go roz­sta­nia. Rodzi­ce, ktόrzy roz­sta­ją się mając nie­let­nie dzie­ci, mogą roz­wią­zać kwe­stie praw­ne zwią­za­ne z opie­ką nad dzieć­mi oraz ali­men­ta­cją za pomo­cą umo­wy separacyjnej.

        Jedy­na kwe­stia zwią­za­na z dzieć­mi, ktόrą moż­na roz­wią­zać za pomo­cą umo­wy mał­żeń­skiej, doty­czy tego czy i w jakiej reli­gii dziec­ko będzie wychowywane.

        Ponad­to umo­wa mał­żeń­ska (przed­mał­żeń­ska) nie może pozba­wić żad­ne­go z mał­żon­kόw pra­wa zamiesz­ki­wa­nia w rezy­den­cji małżeńskiej.

        Naj­ogól­niej rzecz bio­rąc, rezy­den­cja mał­żeń­ska to nie­ru­cho­mość uży­wa­na przez parę w momen­cie roz­pa­du mał­żeń­stwa. Para może mieć wię­cej niż jed­ną rezy­den­cję mał­żeń­ską ( w przy­pad­ku pań­stwa Kowal­skich dom i cot­ta­ge). Oby­dwo­je mał­żon­ko­wie mają pra­wo zamiesz­ka­nia w rezy­den­cji mał­żeń­skiej („right to posses­sion”), bez wzglę­du na to, kto jest jej praw­nym wła­ści­cie­lem. Jeże­li umo­wa mał­żeń­ska zawie­ra klau­zu­lę pozba­wia­ją­cą jed­ną ze stron pra­wa do zamiesz­ka­nia w rezy­den­cji mał­żeń­skiej w momen­cie sepa­ra­cji, to nie ma ona mocy prawnej.

        Ponad­to war­tość rezy­den­cji mał­żeń­skiej lub rezy­den­cji mał­żeń­skich pod­le­ga w cało­ści podzia­ło­wi w momen­cie sepa­ra­cji lub śmier­ci jed­ne­go z mał­żon­kόw, nawet jeże­li nale­ża­la ona (lub nale­ża­ły one) tyl­ko do jed­ne­go z mał­żon­kόw przed ślu­bem. Dla­te­go w przy­pad­ku pań­stwa Kowal­skich podzia­ło­wi pod­le­ga całość war­to­ści domu i cot­ta­ge, ale nie całość war­to­ści con­do­mi­nium, ktόre było wynaj­mo­wa­ne i nie uży­wa­ne przez małżonkόw.

        Mimo pew­nych ogra­ni­czeń, w tym co moż­na osią­gnąć za pomo­cą umo­wy mał­żeń­skiej (przed­mał­żeń­skiej), uwa­żam, że pań­stwo mło­dzi, ktόrzy wstę­pu­ją w dru­gie związ­ki mał­żeń­skie i mają dzie­ci z poprzed­nich związ­kόw, posia­da­ją znacz­ny mają­tek i rόż­nią się pozio­mem docho­dόw, powin­ni zawsze skon­sul­to­wać się z praw­ni­kiem i wziąć pod uwa­gę spo­rzą­dze­nie umo­wy mał­żeń­skiej. Ci ktόrzy uwa­ża­ją ist­nie­ją­cy reżim praw­ny za satys­fak­cjo­nu­ją­cy i zde­cy­du­ją się na nie­spo­rzą­dza­nie umo­wy mał­żeń­skiej, będą mie­li spo­kόj ducha zwią­za­ny z tym, że wie­dzie­li co robią.

        Ci ktόrzy zde­cy­du­ją się na spo­rzą­dze­nie umo­wy mał­żeń­skiej (przed­mał­żeń­skiej) muszą sobie zda­wać spra­wę z paru waż­nych faktόw.

        W przy­pad­ku umόw mał­żeń­skich pro­ces nego­cja­cji jest co naj­mniej tak samo waż­ny, a może nawet waż­niej­szy, niż osta­tecz­ny, spi­sa­ny doku­ment. Krόt­ko mόwiąc, umo­wa mał­żeń­ska jest tyl­ko tak dobra jak nego­cja­cje, ktόre ją poprze­dza­ją. Umo­wy mał­żeń­skie zawar­te wsku­tek wąt­pli­wych nego­cja­cji i bez peł­ne­go ujaw­nie­nia infor­ma­cji finan­so­wych, mają dużą szan­sę na unie­waż­nie­nie przez sąd.

        Po pierw­sze, stro­ny muszą jasno i w peł­ni przed­sta­wić sobie swo­ją sytu­ację finan­so­wą. Jeże­li w umo­wie mał­żeń­skiej stro­ny zrze­ka­ją się pra­wa do podzia­łu mająt­ku, a jed­na ze stron lub obie stro­ny, posia­da­ją w momen­cie ślu­bu znacz­ny mają­tek (lub znacz­ne dłu­gi), o ktόrych nie poin­for­mo­wa­ły dru­giej stro­ny, to umo­wa mał­żeń­ska może zostać unie­waż­nio­na. Ujaw­nie­nie infor­ma­cji finan­so­wych powin­no odbyć się na piśmie, pod przy­się­gą i w spo­sόb łatwy do udo­wod­nie­nia, gdy­by zaszła taka konieczność.

        Po dru­gie, stro­ny powin­ny nego­cjo­wać warun­ki. Sytu­acja w ktόrej praw­nik jed­nej ze stron spi­sał umo­wę i dał dru­giej stro­nie do pod­pi­sa­nia, bez dys­ku­sji i bez dora­dze­nia, aby pod­pi­su­ją­cy uzy­skał nie­za­leż­ną pora­dę praw­ną, jest z gόry podej­rza­na. Jeże­li jed­no z narze­czo­nych pod­pi­su­je umo­wę w biu­rze i w obec­no­ści praw­ni­ka dru­gie­go narze­czo­ne­go, to sąd z defi­ni­cji uzna taką sytu­ację za moc­no podej­rza­ną. Jeże­li nato­miast praw­ni­cy stron wymie­nia­ją się rόż­ny­mi wer­sja­mi umo­wy i nego­cju­ją deta­le, to świad­czy to o tym, że obie stro­ny wie­dzia­ły co robią, gdy pod­pi­sy­wa­ły osta­tecz­ny dokument.

        Po trze­cie, wska­za­ne jest, aby obie stro­ny uzy­ska­ły nie­za­leż­ną pora­dę praw­ną. Jeże­li jed­nej ze stron nie stać na praw­ni­ka, to boga­sza stro­na powin­na sfi­nan­so­wać praw­ni­ka stro­ny bied­niej­szej, w swo­im wła­snym dobrze poję­tym interesie.

        Dla­te­go każ­dy, kto zamie­rza pod­pi­sać umo­wę mał­żeń­ską (przed­mał­żeń­ską), musi pamię­tać, że pro­ces nego­cja­cji jest nie­zmier­nie waż­ny dla umo­wy, a pomi­nię­cie go może łatwo unie­waż­nić zawar­tą umo­wę (poło­wa spraw o unie­waż­nie­nie umόw mał­żeń­skich zło­żo­nych w onta­ryj­skich sądach koń­czy się decy­zją o unie­waż­nie­niu umo­wy ze wzglę­du na to, że pro­ces pro­wa­dzą­cy do jej zawar­cia nie był w 100% fair dla jed­nej ze stron). Ponad­to nale­ży pamię­tać, że nego­cja­cje zaj­mu­ją czas.

        Jako praw­nik prze­strze­gam pew­nych wytycz­nych, kie­dy zgła­sza się do mnie klient, ktόry chce spo­rzą­dzić umo­wę małżeńską:

        1. Wyma­gam, aby do ślu­bu było co naj­mniej 3 mie­sią­ce lub suge­ru­ję spo­rzą­dze­nie „tym­cza­so­wej umowy”.

        2. Wyma­gam, aby stro­na prze­ciw­na mia­ła swo­je­go prawnika.

        3. Nie zaczy­nam nego­cja­cji, dokąd obie stro­ny nie przed­sta­wią peł­ne­go obra­zu swo­ich finan­sόw, popar­te­go doku­men­ta­mi, ktόre potwier­dza­ją przed­sta­wio­ne informacje.

        4. Suge­ru­ję spo­tka­nie stron i ich praw­ni­kόw, aby prze­dys­ku­to­wać warun­ki umo­wy. Poma­ga to unik­nąć stra­ty cza­su zwią­za­nej ze spi­sa­niem dłu­gie­go doku­men­tu, ktόry nigdy nie będzie podpisany.

        5. Potwier­dzam warun­ki umo­wy z moim klien­tem na piśmie przed przed­sta­wie­niem ich dru­giej stronie.

        6. Sta­ram się, aby pro­ces nego­cjo­wa­nia umo­wy przed­mał­żeń­skiej nie zruj­no­wał narze­czo­nym okre­su ocze­ki­wa­nia na ich waż­ny dzień.

Nego­cja­cje i spi­sa­nie umo­wy mał­żeń­skiej mają cenę, zarόw­no finan­so­wą jak i emo­cjo­nal­ną. Jed­nak­że cena nie­pod­pi­sa­nia umo­wy mał­żeń­skiej, zarów­no finan­so­wa jak i emo­cjo­nal­na, może być znacz­nie wyższa.

Moni­ka J. Curyk

Bar­ri­ster & Solicitor,

Nota­ry Public

289.232.6166

Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada

Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­na jako pora­da praw­na. Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.