Jak się wydawało, że miłość naszego liberalnego rządu kanadyjskiego do komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej (the People’s Republic of China) jest bezgraniczna. A nasz premier Justin Trudeau po prostu w Chinach zakochany. Dlaczego tak sądzę?

        Już pomijając fakt, że w naszych kanadyjskich sklepach prawie wszystko to ‘chińska robota’ Made in China. We wielu innych krajach jest jednak jakaś różnorodność, jest sporo towarów rodzimych dla danego kraju, ale także takich wyprodukowanych gdzie indziej niż Chiny. U nas? Towarów rodzimych nie ma, a różnorodność jest coraz rzadsza, bo większość to towary z Chin. Nawet produkty roślinne coraz częściej pochodzą z Chin: mandarynki, czosnek, ryby, ogórki kiszone (nawet te z nalepką polskie). Spróbujcie kupić coś wyprodukowanego poza Chinami, a zobaczycie o czym piszę. Poza tym podczas swoich podróży zagranicznych sprawdźcie metki – założę się, że nie wszystko będzie ‘chińska robota’. A pamiętacie początek zarazy SARS-CoV-2. popularnie zwanej covidem? Chińska Republika Ludowa rządzona nieprzerwanie przez Komunistyczną Partię Chin od roku 1921 wprowadziła absolutne restrykcje w zarażonych miastach i prowincjach. Chińczykom nie wolno było opuszczać swoich mieszkań, wyjeżdżać, powracać, chodzić do pracy, szkoły. Zakażonych izolowano w jakichś szpitalach, do których ci nie chcieli iść. Wieść niosła, że nie były to szpitale. Ale… Wolno im było wyjeżdżać z kraju. I tak na przykład po zamknięciu granic z Chin do Stanów, Kanada jeszcze przez pięć miesięcy przyjmowała samoloty z Chin. Większość z przylatujących natychmiast udawała się do Stanów, bo granica ze Stanami jakoś dalej była otwarta. Efekt? Publicznie nie znany, pewnie dowiemy się kiedy dokumenty stracą swoją klauzulę tajności za lat 25? Ale jeden efekt był upubliczniony. To taksówkarze z limuzynami obsługującymi lotnisko (głównie Hindusi) zarażali się i niestety umierali, pozostawiając swoje liczne rodziny bez środków do życia. Czy ktoś za to odpowiedział, albo odpowie? Gdzieżby tam. Także na początku pandemii, Kanada najpierw zakupiła środki ochronne (maski, bandaże, okrycia, etc) z Chin. Potem je do Chin wysłała jako pomoc humanitarną, a potem została bez tych środków, bo Chińczycy zakupione środki sprzedali na pniu innemu państwu, a nasze kanadyjskie samoloty wróciły puste.

        Na spotkaniu państw  G20, gdzie nasz premier (piszę nasz, bo czy go lubimy, czy nie, nie mamy innego, i to on reprezentuje Kanadę) był głośno obsztorcowany przez Xi Jinpinga – od 10 lat przewodniczącego Komunistycznej Partii Chin (Communist Party of China – CPP). Za to wszystko co powyżej (i jeszcze wiele innych spraw gdzie rząd Kanady traktował Chiny jak faworyta) oczekiwalibyśmy podziękowań, nie? Ależ gdzie tam. 16 listopada, podczas obrad G20 na indonezyjskiej wyspie Bali, nasz premier (ten z Kanady) został publicznie w świetle kamer zbesztany przez przewodniczącego komunistycznej partii Chin Xi Jinping. Za co?  Za bardzo ogólne komentarze o ich rozmowie, która odbyła się dzień wcześniej. Oczywiście rozpaliło to moją ciekawość, bo o czym to rozmawiał Trudeau z Xi dzień wcześniej? Wsiąknęło. Tajemnica pamiętnika. Ale wszyscy pamiętamy, że kilka tygodni wcześniej obiegła nas wiadomość, że Chiny instalują urzędy inwigilacji swoich obywateli w Toronto i okolicy. Ha! to nie tylko Izraelscy żołnierze mają prawo w niezależnym państwie polskim paradować z bronią, niby to broniąc wycieczek młodzieży. Przed czym?  Polska ma jedną z najniższych statystyk incydentów antysemityzmu w świecie, i uchodzi za jeden z najspokojniejszych i najbardziej bezpiecznych krajów świata. A tu widać potrzebna jest pomoc w ochronie grup młodzieży z Izraela przez oddziały z Izraela. No ale dobrze, że nie jesteśmy sami, bo obce państwo Chiny zakłada w Toronto i okolicy ośrodki mające śledzić swoich chińskich obywateli (ale równocześnie Kanadyjczyków). Zrobił się rejwach, i było konsularne oświadczenie chińskie, że ośrodki te są powołane wyłącznie do pomocy konsularnej w języku chińskim (mandaryńskim i kantońskim) związanej z wizami i wyjazdami do Chin. Trele morele. Akurat. A nasz premier jak na niego przystało stał besztany ze zdziwioną miną – a piękny przy tym był! Od razu widać, że nauczyciel na zastępstwa (supply teacher) z dziedziny teatralnej (drama). Założę się, że jak przestanie w końcu być premierem Kanady to zostanie aktorem. A w międzyczasie w Chinach rozpoczęły się zamieszki i ostre protesty w wielu miastach. O co poszło?

Poniżej kontynuacja tekstu

        Chodzi o niezgodę na ciągle drakońskie środki przeciw covidowe. W Chinach od trzech lat niewiele pod tym względem się zmieniło. Polityka zero zachorowań i ostrych restrykcji wcale nie zelżała. Znane są przypadki, że ludność jest izolowana w swoich mieszkaniach przez kilka miesięcy, z niewystarczającym dostępem do żywności i innych potrzeb, brak opieki medycznej wliczając. Iskrą wybuchową była śmierć co najmniej 10 osób w izolowanym bloku mieszkalnym, do którego straż pożarna nie miała dostępu. Chińskie źródła oficjalne zaprzeczają, tylko nie mogłam się doczytać czy śmierci tych 10 izolowanych osób, czy utrudnieniom straży pożarnej w dostępie do gaszenia izolowanych zabudowań?

        Protesty rozprzestrzeniają się. I po rozpędzeniu ich przez policję, ludność zbiera się w tym miejscu ponownie. Na migawkach widać tłumy zamaskowane trzymające białe kartki papieru na znak protestu, oraz komórki, którymi nagrywane są wydarzenia. Jak zwykle, pewnie co druga komórka należy do komunistycznego agenta. My boleśnie odkryliśmy to sami, jak nami komuniści manipulowali, oraz inne niesprzyjające Polsce (i Polonii) siły. A jeśli myślicie, że dzisiaj jest inaczej, to się mylicie. Jak powiedział Leszek Żebrowski (historyk) 3-cie pokolenie komunistów, walczy z 3-cim pokoleniem AK. Odsyłam do sieci, można łatwo znaleźć i sprawdzić. Protestujący to głównie ludzie młodzi. Pojawiają się żądania zluzowania restrykcji, ale i ustąpienia Xi. Wiemy czym się to skończy. Do dziś pamiętamy protest z 1989 roku na placu  Tiananmen, gdzie użyto czołgów do rozjeżdżania demonstrujących. Wszyscy pamiętamy te zdjęcia grozy. Czy zostały te zdjęcia upublicznione, aby wywołać strach wśród samych Chińczyków? A co na to świat? Jak zwykle liczy się głównie pieniądz, a nie ludzkie życie. Ruscy mówili ‘ludiej u nas mnogo’, i zginęło ich ponad 20 milionów w wyniku Drugiej Wojny Światowej, nazywanej u nich Wielką Wojną Ojczyźnianą. Piszę o tych liczbach nie przypadkowo, a po to aby dać skalę porównania. Komunistyczna Partia Chin ma 195 milionów członków.  To tyle co pięć Polsk. I to jest wojna totalna zmierzająca do zawładnięcia świata przez Chiny za lat 20 i Chiny wcale się z tym nie kryją. Wszystkim pragnącym pogłębić temat polecam książkę Roberta Spaldinga ‘Wojna bez zasad, Chiński plan dominacji’ (War without rules, China’s playbook for global domination). Żeby zrozumieć co się dzieje musimy wyjść poza nasze podwórko, bo tylko wtedy możemy optymalnie ustawić się do nadchodzących zmian.

Alicja Farmus

Toronto, 28 listopada, 2022