Niedzielny „Marsz dla Izraela” w Toronto to największe wydarzenie solidarnościowe kanadyjskiej społeczności żydowskiej, organizowane przez United Jewish Appeal Federation of Greater Toronto. W tym roku odbyła się 57. edycja i była rekordowa.
Uczestniczyło w nim ok. 60 000 osób – najwięcej w historii. Ludzie ruszyli o godz. 9:00 z Temple Sinai Congregation (210 Wilson Avenue w North York), przeszli trasę ok. 3,9–4 km, a potem spotkali się na festiwalu przy Sherman Campus – 4600 Bathurst Street.
Było to połączenie spaceru solidarnościowego z piknikiem/festiwalem (jedzenie, stoiska, muzyka).

Główny cel to wyrażenie wsparcia dla Izraela, zbiórka funduszy – w tym roku celowano w ok. 780 tys. CAD – symbolicznie po 10 tys. za każdy rok istnienia państwa.

Atmosfera wśród uczestników była pozytywna, radosna i dumna. Dużo rodzin, dzieci, osób starszych. Mnóstwo flag izraelskich i kanadyjskich, koszulek z napisami „Walk with Israel”, „Am Yisrael Chai”, transparentów „We Stand with Israel”. Ludzie machali flagami, śpiewali, pozdrawiali się. Symbolicznie wydarzenie otworzył 98-letni ocalały z Holokaustu Nate Leipciger

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Wydarzenie odbywało się w cieniu napięć. Policja Toronto przygotowała bardzo silną obecność  – barykady, wydzielone strefy dla kontrmanifestantów, patrole, także nieumundurowani funkcjonariusze. Drogi były częściowo zamknięte. Po drugiej stronie trasy pojawili się kontrmanifestanci z flagami palestyńskimi, hasłami krytycznymi wobec Izraela. Doszło do wymiany wyzwisk między grupami, ale dzięki policji nie doszło do większych starć fizycznych. Aresztowano 6 osób – głównie za utrudnianie pracy policji lub napaść na funkcjonariusza.
Dla uczestników i organizatorów był to mocny, pozytywny sygnał jedności i odporności społeczności. Dla przeciwników – obiekt krytyki i protestów.  Główne media relacjonowały wydarzenie na żywo.