Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wezwało w poniedziałek ambasador USA Lynne Tracy i oskarżyło USA o prowadzenie „wojny zastępczej” oraz oświadczyło, że „zostaną zastosowane środki odwetowe” w odpowiedzi na atak amerykańskimi rakietami dalekiego zasięgu przeprowadzony na Krymie. Zdaniem Moskwy, użycie amerykańskiej broni bez amerykańskiego bezpośredniego zaangażowania w namierzanie nie byłoby możliwe.

Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku Moskwa utrzymuje, że   prowadzi wojnę zastępczą z Zachodem. W poniedziałek rzecznik Departamentu Stanu USA Matthew Miller powiedział dziennikarzom, że Stany Zjednoczone dostarczają Ukrainie broń, aby mogła  bronić swojej suwerenności, oraz że Tracy wyraziła ubolewanie z powodu ofiar śmiertelnych wśród cywilów.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

 

Niedawna decyzja Stanów Zjednoczonych zezwalająca Ukrainie na użycie dostarczanej przez nią broni przeciwko celom na terytorium Rosji grozi eskalacją i pociągnie za sobą „konsekwencje” – stwierdził Kreml.

W niedzielę rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że ukraiński atak na okupowany przez Rosję Półwysep Krymski został przeprowadzony przy użyciu pięciu dostarczonych przez USA rakiet systemu ATACMS. Cztery zostały zestrzelone, a piąta zdetonowała w powietrzu. Ministerstwo twierdziło, że amerykańscy specjaliści ustalili współrzędne lotu rakiet na podstawie informacji pochodzących z amerykańskich satelitów szpiegowskich.

„Takie działania Waszyngtonu… nie pozostaną bez odpowiedzi” – oznajmiło rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w poniedziałkowym oświadczeniu, wzywając ambasadora.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał atak „całkowicie barbarzyńskim” i powiedział na konferencji prasowej, że Moskwa zareaguje na zaangażowanie USA. „Powinniście zapytać moich kolegów w Europie, a przede wszystkim w Waszyngtonie… dlaczego ich rządy zabijają rosyjskie dzieci” – zasugerował obecnym reporterom.

Rosyjscy urzędnicy ostrzegli niedawno, że wojna na Ukrainie wchodzi w najniebezpieczniejszą jak dotąd fazę. Putin wielokrotnie ostrzegał przed ryzykiem znacznie szerszej wojny z udziałem światowych potęg nuklearnych.

Jednak bezpośrednie obwinianie Stanów Zjednoczonych za śmiertelny atak na Krym – który Rosja zaanektowała w 2014 roku i obecnie uważa za terytorium Rosji, choć większość świata uważa go za część Ukrainy – idzie krok dalej. „Doskonale rozumiemy, kto za tym stoi” – powiedział Pieskow, dodając, że jest jasne, kto dostarczał Ukrainie broń, kto ją wycelował i dostarczył dla niej dane.

„Oczywiście zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w walki, w wyniku których giną pokojowo nastawiony Rosjanie, musi mieć konsekwencje” – powiedział Pieskow. „Jakie dokładnie, czas pokaże”.

za al jazeera