Reakcje w Izraelu są w przeważającej mierze negatywne – z gniewem, zaskoczeniem i poczuciem marginalizacji. Porozumienie postrzegane jest jako ustępstwo USA, które nie realizuje izraelskich celów wojennych (całkowite wyeliminowanie zagrożenia nuklearnego Iranu, osłabienie Hezbollahu w Libanie). Media (np. Haaretz) mówią o „ponurej sytuacji” i „katastrofalnej kapitulacji”. Izrael nie czuje się związany umową.

Biuro premiera Benjamina Netanjahu oświadczyło, że Izrael nie jest stroną porozumienia. Docenia zaangażowanie Trumpa, ale podkreśla, że ostateczny deal musi gwarantować brak irańskiej broni nuklearnej, likwidację infrastruktury wzbogacania, ograniczenie rakiet i zaprzestanie wspierania terroryzmu. Netanjahu wzywa do spokoju i mówi o „dodatkowych wyzwaniach”, twierdząc jednocześnie o koordynacji z Trumpem. „Nasz palec na spuście”.

Itamar Ben-Gvir, minister bezpieczeństwa narodowego, Otzma Yehudit – skrajna prawica stwierdził wprost: „Porozumienie Trumpa nas nie wiąże”. Izrael nie jest „bananową republiką” ani podporządkowany USA. Musi kontynuować działania, nie akceptować zawieszenia broni zagrażającego bezpieczeństwu, priorytetem jest demontaż Hezbollahu i utrzymanie pozycji w południowym Libanie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Bezalel Smotrich (minister finansów, Religious Zionism): „Zła umowa dla Izraela i całego wolnego świata”. Iran nigdy nie może mieć broni nuklearnej; Izrael być może będzie musiał działać samodzielnie.

Israel Katz (minister obrony): Siły izraelskie pozostają w Libanie; Izrael odpowie „z całą siłą”, jeśli Iran zaatakuje.

Sondaż izraelskiego nadawcy publicznego Kan (z ok. 555 respondentów): tylko 18% popiera porozumienie, 55% jest przeciwne. 70% nadal obawia się zagrożenia ze strony Iranu mimo wcześniejszych uderzeń.

Media i analitycy szeroka krytykują w całym spektrum politycznym. Podkreślane jest, że umowa nie realizuje izraelskich celów wojennych, pozostawiając Izrael w gorszej pozycji wobec zagrożenia nuklearnego i Hezbollahu w Libanie. Pojawiają się głosy o „zdradzie” lub marginalizacji Izraela przez USA.

Dominuje gniew i poczucie, że USA przedłożyło własne interesy – otwarcie Ormuz, obniżenie cen ropy – nad bezpieczeństwo Izraela. Skrajna prawica koalicyjna jest najbardziej radykalna w odrzuceniu; Netanjahu zachowuje bardziej ostrożny, dyplomatyczny ton.

W amerykańskich środowiskach żydowskich widać alarm i zaniepokojenie – zarówno po lewej, jak i prawej stronie spektrum (co jest nietypowe). Główne obawy: niejasne lub niewystarczające zapisy dot. programu nuklearnego – brak natychmiastowego demontażu zapasów i obiektów – , rakiet balistycznych, sieci proxy Iranu; potencjalna ulga sankcyjna bez pełnych koncesji; marginalizacja Izraela w negocjacjach; ryzyko wzmocnienia Iranu.

Jewish Democratic Council of America (Halie Soifer, CEO – lewicowo-liberalne): „W najgorszym wypadku to przyznanie się USA do porażki”. Krytyka Trumpa za „odsunięcie Izraela na bok” i brak lojalności wobec kogokolwiek poza sobą.

Zionist Organization of America (Morton Klein, prezydent – prawicowe, mocno pro-izraelskie): Wdzięczność Trumpowi za konfrontację z Iranem, ale żądanie pełnego ujawnienia warunków; sprzeciwia się zniesieniu presji  bez natychmiastowego usunięcia zapasów nuklearnych, likwidacji obiektów i zniszczenia arsenału rakietowego.

J Street (progresywne, lewicowe): Wyjątkowo pozytywniej – wita zakończenie wojny bo ratuje życia, zmniejsza eskalację, łagodzi szkody gospodarcze. Jednocześnie ubolewa, że nie osiągnięto „żadnego z ambitnych celów”, którymi uzasadniano wojnę. Przypomina, że JCPOA – umowa Obamy – skuteczniej ograniczała program nuklearny Iranu, dopóki Trump jej nie zerwał.

AIPAC (główne pro-izraelskie lobby, centrowe): Bardziej ostrożne i „wait and see”. Podkreśla potrzebę szczegółów 60-dniowych negocjacji, w tym zachowania prawa Izraela do samoobrony wobec zagrożeń.

Democratic Majority for Israel: Wzywa do zaangażowania poważnych ekspertów (zamiast „przyjaciół i darczyńców”); krytykuje odsunięcie Izraela; wyraża ostrożny optymizm co do zakończenia wojny, ale solidaryzuje się z poszkodowanymi.

Widać szeroki konsensus – umowa budzi niepokój; brakuje w niej twardych, weryfikowalnych gwarancji wobec kluczowych zagrożeń dla Izraela.