Rosyjscy dyplomaci oficjalnie wyrazili sprzeciw wobec dążeń Polski do uzyskania stałego członkostwa w G20. Stało się to 12 czerwca 2026 r. w wypowiedziach Marata Bierdyjewa, ambasadora do spraw specjalnych rosyjskiego MSZ ds. G20 i APEC.
W wywiadzie dla RIA Novosti Bierdyjew stwierdził m.in.:
„Nie ma powodów, by zapraszać Polskę do G20”. Europa ma już „więcej niż wystarczającą” reprezentację (w tym przez Unię Europejską jako członka G20). Polska „znajduje się gdzieś u podstawy piramidy” największych gospodarek świata (kwestionując metodologię, według której Polska przekroczyła 1 bln USD PKB). Porównał gospodarkę UE do „pasażera na Titanicu”, twierdząc, że w ciągu ostatnich trzech lat rosyjska gospodarka urosła o 10%, a europejska tylko o 3%.
Rosyjskie media i dyplomacja przedstawiają polskie ambicje jako nieuzasadnione. Polska od pewnego czasu aktywnie zabiega o stałe członkostwo w G20. Argumentuje to: Przekroczeniem progu 1 biliona dolarów PKB. Rolą lidera Europy Środkowo-Wschodniej i Trójmorza.
Stany Zjednoczone (za administracji Trumpa) wyraźnie wspierają te ambicje. Sekretarz stanu Marco Rubio w grudniu 2025 r. w oświadczeniu „America Welcomes a New G20” zapowiedział, że Polska zostanie zaproszona na szczyt G20 w Miami w grudniu 2026 r., by „zająć należne jej miejsce”. USA traktują to jako krok w kierunku stałego członkostwa.
G20 działa na zasadzie konsensusu — każdy członek (w tym Rosja) ma de facto prawo weta w sprawach członkostwa i zaproszeń. Rosja od 2022 r. (kiedy Polska proponowała nawet zastąpienie Rosji w G20) konsekwentnie sprzeciwia się jakimkolwiek wzmocnieniu pozycji Polski w tym formacie.



































































