Dobrze się (może) stało, że reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się do tych Mistrzostw Świata.
Miałbym pewne rozdwojenie jaźni, kibicując Polsce i Kanadzie.
W obecnym przypadku została „tylko” Kanada i „aż” Kanada.
W mistrzostwach świata w piłce nożnej w XXI wieku Polacy mieli wychodzić z grupy jako ich cel minimum, ale nigdy jakoś się to nie udawało.
Czasy lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dawno minęły i nigdy nie powrócą.
Kanada z kolei to piłkarsko dziewiczy kraj. Wprawdzie występowali już dwukrotnie w finałach, w 1986 roku i w ubiegłych Mistrzostwach Świata w Katarze, ale w tym wydaniu zadanie było znacznie bardziej odpowiedzialne i trudne.
Wprawdzie założono, że wyście z grupy byłoby celem, ale grupa nie należała do najmocniejszych.
Katar był najsłabszą drużyną, Bośnia i Hercegowina – taka dobra jak Kanada , a może trochę lepsza. Szwajcaria była faworytem.
Z Hercegowiną udało się. Kanadyjska reprezentacja była psychicznie spięta w pierwszym meczu turnieju w Toronto, ale szczęśliwie zremisowała.
W kolejnym meczu w Vancouver, zaskoczyła wszystkich.
Wprawdzie liczono na zwycięstwo, ale nie aż 6:0.
Ten wynik zapewnił wyjście z grupy.
Wszyscy moi kanadyjscy koledzy piłkarscy triumfowali, ale liczono się z tym, że walka z Afryką Południową będzie, niestety, przegrana.
Z kolei mój południowoafrykański sąsiad był bardzo zatroskany, bo liczył się z porażką „swojej”drużyny.
Jego zdaniem Kanada dysponowała bardziej utalentowanymi zawodnikami,
I z tym się mogę zgodzić.
Kanada ma sporo utalentowanych zawodników, w większości grających w dobrych ligach europejskich, jednak plaga kontuzji tych najlepszych spędza sen z oczu. Nie dość tego, wszyscy inni są nieźle poobijani , ale takie już są prawa turniejowe.
Trochę wyjaśnień. Obecny trener Jesswe Marsch jest byłym trenerem-asystentem reprezentacji USA. Jest Amerykaninem.
Starał się o pełną posadę, jednak został odrzucony przez Amerykanów.
Rozgoryczony złożył podanie o pracę selekcjonera w Kanadzie i, o dziwo, wygrał konkurs.
Objął zespół już dobrze ułożony/zorganizowany przez poprzedniego trenera Tima Herdmana, który musiał zrezygnować z powodu afery „szpiegowskiej”. Otóż zespół korzystał z dronów filmujących treningi przeciwników.
Trener Herdman był bardzo dobrym trenerem. Wymagającym, ale fair i w miarę przyjaznym piłkarzom
Trener Marsch jest z kolei typem trenera, który korzysta z owoców pracy poprzednika, dodając jakiś amerykańsko-przyjazny akcent.
Ja dotychczas taka kombinacja działa, i dopóki reprezentacja Kanady kontynuuje swój niesłychany sen piłkarski, będzie zatrudniony.
Osobiście – nie jestem do końca przekonany, czy jest to najlepszy kanadyjski wybór. Ale, póki co, gdy sukcesy się piętrzą, nie ma powodu do narzekania.
W momencie, kiedy piszę te słowa, reprezentacja Niemiec odpadła z dalszej walki.
Trzeba przyznać, że od początku Niemcy nie imponowali i ja liczyłem się nawet z sytuacją podobną do ubiegłych mistrzów w Katarze, kiedy nie wyszli, zresztą jak Polacy, z grupy.
Obecne mistrzostwa są niesamowite pod względem nieoczekiwanych rezultatów.
Ten 48-zespołowy format jest chyba do skreślenia, chociaż chyba on właśnie takie sytuacje sprokurował.
Jest wiele innych spostrzeżeń, które powinny być przeanalizowane, ale poczekajmy.
Na razie trzymam kciuki za Kanadę.
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU