Ojkofobia to straszna choroba. Niestety nadal choruje na nią część polskich elit, albo może tych, które do pozycji tychże pretendują.
Wyszło to jak słoma z butów przy okazji poświęcenia gigantycznej figury Matki Bożej – wotum od bogatych ludzi za ocalenie życia; świadectwa wiary i błogosławieństwa Bożego.
Nie jestem teologiem, więc niech mnie ktoś poinformowany skoryguje, ale my, katolicy, wierzymy w świętość Matki Bożej – kobiety, a nie Boga. Wierzymy w siłę Jej wstawiennictwa, a my, Polacy, koronowaliśmy Ją na Królową Polski.
Nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga lub wierzy inaczej, musi te fakty znać, bo to część naszej polskiej Tradycji. Bez tego nie można zrozumieć Polski i Polaków.
Ludzie bardzo często składają wota, nasi królowie budowali wspaniałe kościoły, fundowali klasztory.
Ci ojkofobiczni idioci, którzy mędrkują dzisiaj, że pieniądze powinny być przeznaczone na pomoc innym, są na tyle głupi, że nie zauważają, iż  budując figurę Matki Bożej, fundatorzy właśnie to zrobili: pomogli duchowo innym ludziom, zaświadczyli o własnym życiu i natchnęli innych ku dobremu. Matka Boża zawsze pomaga! Każdemu, kto prosi! Mówi tak, jak w Kanie galilejskiej – róbcie, co On wam każe…
Oczywiście nie bylibyśmy Polakami, gdybyśmy nie skrytykowali projektu figury – a to, że ma antenkę, a to, że Matka Boża nie depce węża, a to, że pomnik ma 55 metrów wysokości, a w gematrii hebrajskiej słowo kalah ma wartość 55.
Shekhinah – żeński aspekt Obecności Bożej – jest regularnie nazywana właśnie Kalah (Oblubienicą). Szchina jest utożsamiana z najniższą sefirą – Malchut (Królestwo). Malchut jest żeńskim, przyjmującym aspektem, przez który boska energia schodzi do świata. Dlatego 55 (jako gematria kalah) jest bezpośrednio związane z figurą boskiej kobiecości.
Szczerze mówiąc, „zawsze coś” – zawsze można się przyczepić. Fakt pozostaje faktem, że dla prawie wszystkich patrzących na figurę Polaków jest to Matka Boża, i tak to deklarują fundatorzy. A jako taki pomnik będzie świadczył przez pokolenia, tak jak od wieków świadczy Jezus Chrystus w Rio, Krzyż na Giewoncie i całe multum przydrożnych kapliczek, krzyży i figur.
Na Chwałę Bożą!
•••
Wiele na Kanadę wylewam żali, więc tym razem spieszę odnotować ogólnoświatowy sukces medialny naszych bombowców wodnych Canadair. Filmiki z ich nabierania wody rozsławiają nie tylko tradycyjny wizerunek Kanady, ale również tradycyjny wizerunek mężczyzn – obrońców, ratowników, pilotów; tych mężczyzn, których nasza degradująca się cywilizacja Zachodu potrzebuje dzisiaj jak kania dżdżu. Po prostu, True North strong and free!
Andrzej Kumor
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU