Rakiety są dziś większe, piłki szybsze, korty pełne technologii, a tenis można oglądać praktycznie wszędzie. Jest jednak jeszcze jedna zmiana, o której młodsi kibice mogą nawet nie wiedzieć. Piłka tenisowa nie zawsze była żółta. Przez lata grano piłkami białymi — lub czarnymi, zależnie od koloru kortu. W 1972 roku Międzynarodowa Federacja Tenisowa dopuściła żółte piłki po badaniach, które wykazały, że są lepiej widoczne dla telewidzów. Wimbledon pozostał przy białych jeszcze przez kilka lat, ale w 1986 roku również przeszedł na żółte. Telewizja zmieniła więc kolor piłki.

Ponad pół wieku później World Team Tennis chce sprawdzić, czy telewizja, technologia i zupełnie nowe podejście do kibica mogą po raz kolejny zmienić sposób, w jaki oglądamy tenis. Tym razem jednym z miejsc tego eksperymentu będzie Toronto.

WTT wraca

World Team Tennis ma historię znacznie dłuższą niż mogłoby się wydawać. Pomysł narodził się na początku lat 70., a pierwszy sezon rozegrano w 1974 roku. Współtwórcami ligi byli Billie Jean King i Larry King. Od początku chodziło o coś nietypowego: zawodowy tenis drużynowy, w którym kobiety i mężczyźni występują razem. To właśnie WTT było miejscem, w którym przez lata pojawiały się największe nazwiska światowego tenisa. Rod Laver, Chris Evert, Björn Borg, Martina Navratilova, Billie Jean King, Jimmy Connors, John McEnroe, Andre Agassi, Pete Sampras, Venus Williams, Serena Williams, Lindsay Davenport, Martina Hingis czy Maria Sharapova — lista jest imponująca. Pierwsza wersja ligi działała w latach 1974–1978. Druga rozpoczęła działalność w 1991 roku i funkcjonowała do 2021 roku. Teraz WTT rozpoczyna trzeci rozdział swojej historii. I Toronto ma w tej historii swoje miejsce.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Toronto i Daniel Nestor

W nowym WTT Toronto North będzie jedną z trzech drużyn. Jej nazwisko, które dla kanadyjskiego kibica może mieć szczególne znaczenie, to Daniel Nestor. Nestor nie był po prostu dobrym deblistą. Był jednym z najwybitniejszych zawodników w historii tej konkurencji. Wygrał osiem turniejów wielkoszlemowych w deblu i skompletował Career Grand Slam. Do tego dołożył cztery wielkoszlemowe tytuły w mikście, cztery triumfy w ATP World Tour Finals oraz złoty medal olimpijski w Sydney w 2000 roku. W sierpniu 2002 roku został numerem 1 światowego rankingu deblowego. W swojej karierze odniósł ponad 1000 zwycięstw w deblu. Ma też własną historię z World Team Tennis. W 2006 roku został MVP ligi, reprezentując Philadelphia Freedoms. Teraz wraca do WTT w nowej roli — jako trener Toronto North. I dlatego jego obecność ma znaczenie większe niż samo nazwisko na ławce. Nestor jest żywym pomostem pomiędzy dawnym WTT i jego nową wersją. Zna tę ligę jako zawodnik. Teraz będzie pomagał tworzyć jej kolejną historię.

Toronto North — kanadyjska drużyna

Na korcie Toronto będzie reprezentował Denis Shapovalov. Do niego dołączą Victoria Mboko, Leylah Fernandez i Gabriel Diallo. Toronto North został więc zbudowany wokół bardzo wyraźnego kanadyjskiego pomysłu. Shapovalov pochodzi z Richmond Hill, Mboko z Burlington, Fernandez z Quebecu, a Diallo z Montrealu. To ważne, ponieważ WTT od początku chce, aby drużyny były związane z miastami, które reprezentują. Nie chodzi wyłącznie o nazwę na koszulce. Organizatorzy chcą budować lokalną identyfikację i stworzyć atmosferę bardziej przypominającą klub sportowy niż tradycyjny turniej tenisowy. Toronto ma więc swoją drużynę, swoje nazwiska i własną historię. Ale jest jeszcze coś.

Nie tylko Toronto

Kibic przychodzący do Coca-Cola Coliseum nie zobaczy wyłącznie Toronto North. I właśnie tutaj nowy format WTT staje się szczególnie interesujący. Liga będzie składała się z trzech drużyn: Toronto North, New York Empire i Florida Flamingos. Każde z tych miast będzie gospodarzem dwóch dni rywalizacji. W Toronto mecze odbędą się 5 i 6 grudnia. Pierwszego dnia Toronto North zagra z New York Empire. A więc Shapovalov przeciwko Taylorowi Fritzowi, Mboko przeciwko Jessice Peguli, Fernandez przeciwko Camili Osorio i Gabriel Diallo przeciwko Michaelowi Zhengowi. Drugiego dnia Toronto zmierzy się z Florida Flamingos. Wtedy na korcie pojawią się między innymi Shapovalov przeciwko Brandonowi Nakashimie oraz Mboko przeciwko Idzie Jović. W praktyce oznacza to, że w ciągu jednego weekendu torontoński kibic może zobaczyć zawodników wszystkich trzech drużyn. To zupełnie inna propozycja niż tradycyjny turniej. Nie trzeba czekać kilku dni, aby zobaczyć swoją ulubioną zawodniczkę albo zawodnika. WTT przywozi ich wszystkich do jednego miasta.

Pegula, Fritz, Tiafoe, Paul…

Toronto będzie więc również gospodarzem gwiazd rywalizujących z miejscowymi zawodnikami. New York Empire ma w składzie między innymi Jessicę Pegulę, Francesa Tiafoe, Taylora Fritza, Camilę Osorio i Michaela Zhenga. Florida Flamingos mają Tommy’ego Paula, Brandona Nakashimę, Learnera Tiena, Ivę Jović i Evę Lys. To daje organizatorom coś, czego nie zawsze może dać tradycyjny turniej.

W Toronto można zobaczyć Pegulę, Fritza, Tiafoe, Paula, Shapovalova, Fernandez i Mboko podczas tego samego wydarzenia.A wszystko w ciągu dwóch dni.

Tenis trochę inaczej

Sam mecz także będzie wyglądał inaczej.Każde spotkanie drużynowe składa się z pięciu części: dwóch singli mężczyzn, dwóch singli kobiet oraz mikstowego super tie-breaka. W singlu obowiązuje system no-ad, więc przy stanie 40–40 kolejna piłka rozstrzyga gema. Każdy punkt ma więc znaczenie dla całej drużyny.Nie jest to pięciosetowy mecz, po którym kibic może mieć wrażenie, że oglądał tylko dwóch zawodników.Tutaj cały wieczór ma być jednym wydarzeniem.

Czy to jest przyszłość?

To właśnie jest największy eksperyment WTT.Organizatorzy nie ukrywają, że chcą połączyć tenis z muzyką, rozrywką, technologią i kulturą. Chcą stworzyć atmosferę wydarzenia, a nie tylko kolejnego meczu.Dla tenisa to ważne pytanie.Współczesny kibic ma ogromny wybór. Może obejrzeć mecz w telewizji, telefonie albo komputerze. Może zobaczyć skróty, powtórki i statystyki niemal natychmiast.Dlaczego więc miałby kupić bilet i przyjść na stadion?WTT próbuje odpowiedzieć:bo na stadionie zobaczy nie tylko jeden mecz, ale całą historię wieczoru.A w Toronto będzie miał dodatkowy powód.Będzie mógł zobaczyć własną drużynę.I zawodników, których zna z telewizji.

Historia zatacza koło

Jest w tym wszystkim jeszcze jeden piękny szczegół.Profesjonalny tenis drużynowy wraca do Golden Horseshoe po ponad pięciu dekadach. Toronto-Buffalo Royals występowali w inauguracyjnym sezonie WTT w 1974 roku. Teraz Toronto dostaje własną drużynę. A na jej ławce pojawi się człowiek, który zna WTT z czasów, kiedy tenis wyglądał zupełnie inaczej. Daniel Nestor pamięta białe piłki, inną telewizję, inne rakiety i inne tempo sportu.Teraz będzie obserwował, jak ten sam pomysł próbuje znaleźć swoje miejsce w XXI wieku.Może właśnie dlatego Toronto będzie jednym z najciekawszych miejsc tej historii.Nie tylko dlatego, że zagrają tutaj Shapovalov, Mboko czy Fernandez.Także dlatego, że przez dwa dni będzie można zobaczyć, jak organizatorzy próbują wymyślić tenis na nowo.I odpowiedź na pytanie, czy kibice tego potrzebują, poznamy już na korcie.

 

Piotr Figura