Sprawiedliwość po latach. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał „Wyborczej” przeprosiny i usunięcie fragmentów reportażu o ks. Henryku Jankowskim

 21 września 2026 r. Po niemal ośmiu latach procesu Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał 18 września prawomocny wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych wytoczonej przez trzy siostry zmarłego ks. prałata Henryka Jankowskiego przeciwko wydawcy „Gazety Wyborczej” – spółce Agora. Sąd nakazał publikację przeprosin, usunięcie wskazanych fragmentów głośnego reportażu z 2018 roku oraz wypłatę symbolicznego zadośćuczynienia.

Pozew dotyczył tekstu Bożeny Aksamit „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”, który ukazał się w grudniu 2018 r. w dodatku „Duży Format”. Autorka zarzuciła kapelanowi „Solidarności”, wieloletniemu proboszczowi parafii św. Brygidy, wykorzystywanie seksualne dzieci w latach 1967–1970, w tym historię 16-letniej Ewy, która – według relacji jednej z rozmówczyń – miała zajść w ciążę z księdzem, a następnie popełnić samobójstwo, skacząc z okna na gdańskim Dolnym Mieście.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Przewodnicząca składu sędzia Teresa Karczyńska-Szumilas w ustnym uzasadnieniu stwierdziła, że artykuł powstał bez zachowania obowiązkowej, szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych. Sąd podkreślił, że dziennikarz, który przytacza czyjeś wypowiedzi, musi ocenić ich wiarygodność. Strona pozwana – zdaniem sądu – poza relacją jednej osoby nie przedstawiła innych wiarygodnych dowodów.

Szczególnie ostro sąd odniósł się do historii 16-letniej Ewy. Relacja Barbary Borowieckiej o samobójstwie ciężarnej dziewczyny nie znalazła potwierdzenia. Archiwa sądowe i milicyjne z lat 1967–1970 nie zanotowały takiego zdarzenia. Świadkowie, którzy wówczas mieszkali w okolicy, zeznawali, że opisane fakty nie miały miejsca.

Sąd Apelacyjny nakazał usunięcie z publikacji m.in. słów Borowieckiej o tym, że w wieku około 12 lat była wykorzystywana przez kapłana wielokrotnie, opisów konkretnych czynności seksualnych oraz twierdzeń o lęku, jaki pojawienie się księdza miało budzić wśród dzieci na podwórku. Utrzymał też wcześniejsze rozstrzygnięcie dotyczące przeprosin za wątek śmierci 16-latki.

Wyrok jest prawomocny. Wydawca ma na własny koszt opublikować przeprosiny czarną czcionką o wielkości 12 punktów, w czarnej ramce, bez prawa komentarza, w pięciu kolejnych wydaniach periodyku. Ten sam komunikat ma pojawić się na stronie internetowej reportażu i otwierać się automatycznie każdemu użytkownikowi.

Nakazana treść ma zawierać sformułowanie, że artykuł „bez zachowania obowiązkowej, szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, zawierał informacje wskazujące na wykorzystywanie przez Henryka Jankowskiego w latach 1967–1970 dzieci oraz stanowił próbę obarczenia go odpowiedzialnością za samobójczą śmierć 16-letniego dziecka, a w konsekwencji naruszył dobra osobiste” sióstr prałata. Agora ma też zapłacić po 1900 zł zadośćuczynienia każdej z trzech sióstr oraz pokryć koszty procesu.

Pełnomocnik pozwanych, radca prawny Tomasz Ejtminowicz, zapowiedział skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Skarga nie wstrzymuje wykonania prawomocnego wyroku. Adwokat sióstr Michał Gilarski podkreślał, że publikacja naruszyła prawo do prawdziwej i dobrej pamięci o zmarłym bracie, a zarzuty o pedofilię prowadzące do śmierci nastolatki należą do najcięższych, jakie można sformułować.

 Ks. Henryk Jankowski (1936–2010) był kapelanem strajkujących stoczniowców w sierpniu 1980 roku i bliskim współpracownikiem „Solidarności”. Odbudował kościół św. Brygidy, który stał się jednym z symboli opozycji. W stanie wojennym organizował pomoc dla represjonowanych i ich rodzin. Dla części gdańszczan i działaczy związkowych pozostał legendarną postacią przełomu.

Tekst Aksamit wywołał lawinę. W nocy z 20 na 21 lutego 2019 r. nieznani sprawcy obalili pomnik księdza stojący przy bazylice św. Brygidy. 7 marca 2019 r. Rada Miasta Gdańska pozbawiła go pośmiertnie tytułu Honorowego Obywatela Gdańska, zmieniła nazwę skweru jego imienia i zdecydowała o rozbiórce monumentu. Pomnik zdemontowano.

Po wyroku apelacyjnym środowiska związane z pamięcią o kapelanie „Solidarności” – w tym Stowarzyszenie „Godność” i Komitet Budowy Pomnika – zapowiadają starania o przywrócenie utraconych godności: ponowne ustawienie pomnika, przywrócenie nazwy skweru oraz tytułu honorowego obywatela. Mają też apelować w tej sprawie do NSZZ „Solidarność”.

  Wydawca zapowiada dalszą walkę w Sądzie Najwyższym.