Podczas posiedzenia Stałego Komitetu Izby Gmin ds. Nauki i Badań 3 listopada 2026 r. prezes Agencji Zdrowia Publicznego Kanady (PHAC), Nancy Hamzawi, potwierdziła oficjalną linię swojej instytucji: mężczyzna może być w ciąży.

Konserwatywny poseł Vincent Neil Ho pytał Hamzawi o terminologię używaną w wytycznych PHAC i Narodowego Komitetu Doradczego ds. Immunizacji (NACI). Agencja w dokumentach z 2026 r. zastępuje określenie „kobieta w ciąży” sformułowaniem „osoba w ciąży” (pregnant person). Celem ma być „inkluzywność” wobec osób, które nie identyfikują się jako kobiety.

Hamzawi na pytania posła odpowiedziała w sposób, który trudno uznać za przypadkowy:

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

  • „Osoba w ciąży to osoba, która jest w ciąży”.
  • „Są osoby w ciąży, które nie identyfikują się jako kobiety”.
  • „Osoba, która identyfikuje się jako mężczyzna i ma biologiczną zdolność zajścia w ciążę, jest w ciąży”.
  • Poseł Ho dopytywał też o termin „rodzic rodzący” (birth parent). Hamzawi zdefiniowała go jako „osobę, która rodzi dziecko”.
Biologia nie jest opinią

Z punktu widzenia zdrowego rozsądku i podstawowej biologii sprawa jest prosta. Ciąża wymaga żeńskiego układu rozrodczego – macicy, jajników i cyklu hormonalnego właściwego kobietom. Mężczyźni (osoby płci męskiej) nie posiadają tych narządów. Nie zachodzą w ciążę i nigdy nie zachodziły.

Osoby, które biologicznie są kobietami, a identyfikują się jako mężczyźni, mogą – jeśli nie przeszły zabiegów usuwających macicę – zajść w ciążę. Są jednak nadal kobietami w sensie biologicznym. Zmiana samoidentyfikacji nie zmienia chromosomów, budowy narządów ani procesów fizjologicznych.

Twierdzenie, że „mężczyzna może być w ciąży”, jest więc albo nieprecyzyjne, albo świadomie mylące. W obu przypadkach nie powinno wychodzić z ust osoby kierującej agencją zdrowia publicznego.

Język jako narzędzie

PHAC tłumaczy zmianę słownictwa chęcią „reprezentacji” i unikaniem „dehumanizacji”. W praktyce oznacza to rezygnację z precyzyjnego, biologicznego języka na rzecz ideologicznych eufemizmów. Zamiast mówić o kobietach w ciąży – mówi się o „osobach w ciąży”. Zamiast o matce – o „rodzicu rodzącym”.

Taka zmiana nie jest neutralna. Wpływa na komunikację medyczną, dokumentację, statystyki i edukację zdrowotną. Kiedy instytucja publiczna zaczyna unikać słowa „kobieta” w kontekście ciąży i porodu, przestaje mówić jasnym językiem o rzeczywistości biologicznej.

Kto odpowiada za zdrowie publiczne?

Nancy Hamzawi jest prezesem agencji, która wydaje wytyczne dotyczące szczepień, ciąży i zdrowia matek. Jej odpowiedzi na posiedzeniu komitetu pokazują, że instytucja ta przyjęła ideologię tożsamości płciowej jako podstawę języka urzędowego.

Dla większości Kanadyjczyków – niezależnie od poglądów politycznych – to zderzenie z rzeczywistością. Ciąża nie jest kwestią tożsamości. Jest kwestią biologii. Agencja zdrowia publicznego powinna opierać się na tej biologii, a nie na politycznie modnych redefinicjach.

Nagranie z przesłuchania szybko zyskało zasięg w mediach społecznościowych. Krytycy wskazują, że to kolejny przykład oderwania federalnych instytucji od podstawowych faktów naukowych. Zwolennicy zmian językowych bronią ich jako przejawu „inkluzywności”.

Różnica jest jednak fundamentalna: inkluzywność nie wymaga zaprzeczania biologii. Zdrowy rozsądek – tak.