Prezydent USA Donald Trump oświadczył w czwartek (5 listopada 2026 r.) w Gabinecie Owalnym, że Stany Zjednoczone mogą być zmuszone do „zniszczenia” reszty Iranu w trwającej od lutego wojnie prowadzonej wspólnie z Izraelem. Trump dodał, że odbudowa kraju zajęłaby około 25 lat, a decyzja o ewentualnym rozszerzeniu działań jest bliska. „Wolałbym nie niszczyć reszty kraju, jeśli to możliwe, ale może będę musiał. Wkrótce się dowiecie” – powiedział.
Wypowiedź padła dwa dni po wyborach pośrednich, w których Demokraci odnieśli zdecydowane zwycięstwo i przejęli kontrolę nad obie izbami Kongresu. Wynik został powszechnie odczytany jako referendum na politykę Trumpa, w tym na niepopularną wojnę z Iranem. Konflikt – rozpoczęty w lutym 2026 r. – doprowadził do zamknięcia Cieśniny Ormuz, wzrostu cen paliw i kosztów dla amerykańskiego podatnika szacowanych na około 47 mld dolarów. W działaniach zginęło co najmniej 18 amerykańskich żołnierzy.
Trump zaznaczył, że USA „kontrolują wszystko, co chciały kontrolować” po siedmiu miesiącach operacji, i rozważa, czy pójść dalej, by „certyfikować”, że irański program jądrowy już nigdy nie zostanie odbudowany. Jednocześnie przyznał wcześniej, że wojna była w dużej mierze przyczyną porażki republikanów w midterms, choć podkreślił, że w dłuższej perspektywie nie żałuje decyzji o jej rozpoczęciu.
Po stronie irańskiej pojawiają się sygnały dyplomatyczne. Teheran miał przekazać za pośrednictwem mediatorów z Kataru propozycję dotyczącą przyszłości programu jądrowego; Waszyngton ją analizuje, a Iran czeka na spełnienie swoich warunków. Oficjele irańscy twierdzą, że wojna wzmocniła pozycję ich kraju na arenie międzynarodowej i utrzymała kontrolę nad Cieśniną Ormuz jako atut strategiczny.
Wypowiedź Trumpa wywołała ostrą reakcję części amerykańskich Demokratów. Kongresmenka Yassamin Ansari nazwała groźbę „zbrodnią przeciwko ludzkości” i wezwała do zakończenia „lekkomyślnej wojny z wyboru”. Inni przedstawiciele partii zapowiadają wykorzystanie kontroli nad Kongresem od stycznia 2027 r. do ograniczenia dalszej eskalacji i przywrócenia nadzoru nad konfliktem.
W tle trwa też dyskusja o wpływie wojny na ceny ropy – notowania lekko odbijają, ale w skali tygodnia spadają, co analitycy wiążą z nadziejami na deeskalację po zmianie układu sił w Kongresie. Trump tymczasem zostawia otwartą furtkę do dalszych działań, podkreślając, że ostateczna decyzja zapadnie wkrótce.



































































