Leszek Samborski – Emerytowany nauczyciel w TDSB (Special Education, ESL, muzyka) oraz język angielski, pianino i akordeon. Podróżnik – ostatnia wyprawa do Tanzanii była jego 40 krajem. Uczestnik wielu międzynarodowych festiwali folklorystycznych (Europa, Azja, Ameryka Płn.) oraz warsztatów nauczycielskich w Tajwanie.  Reprezentuje Polskę na CD ROM True North – Arrivals, gdzie przedstawiona jest kultura 10 głównych narodowości Kanady. Uczestnik programu Polish Americans w programie TV Buffalo WNED, gdzie reprezentuje Polonię kanadyjską. W Polsce odznaczony  odznaką Zasłużony Działacz Kultury.

Dala dala i policjanci Zanzibaru

Po powrocie do Vanilla House miałem trochę czasu, aby poznać okolicę tego domu. Pierwszy obraz to Yahaya grabiący piasek. Ponieważ dostawał pensję od Doroty Katende musiał wykazywać się jakąś pracą. Myślę, że tę pracę wymyślił sobie sam, bo nigdzie indziej czegoś takiego nie widziałem. Zaraz też zobaczyłem sterty śmieci zmieszane z łupinami orzechów kokosowych no i efekty działalności człowieka, domostwo. Piękna, zielona natura i szara brzydota ludzkiego budownictwa przeplatają się nawzajem. Ludzie ci ani za grosz nie dbają o swoje obejście. Jaki to kontrast do Yahai grabiącego piasek. Człowiek ten gdzieś tu, w tych ruinach mieszka i na pewno też nie dba o swoje obejście. A, już wiem dlaczego, bo tam nikt mu za to nie płaci. Takie to tych ludzi rozumowanie. Udało mi się zajrzeć do jednego domu. Musiałem to zrobić bardzo szybko gdyż zauważony przez właściciela byłbym w wielkim kłopocie.

Jeszcze tego samego dnia byłbym aresztowany i osadzony w więzieniu, a tu zaczęłaby się długa gehenna. Miejscowa policja zawsze jest w obronie rodaków, ale i robią wszystko, aby zarobić.

Podobne zachowanie jest na drodze. Policjant może  zatrzymać twój samochód bez podania jakiejkolwiek przyczyny. Po prostu zatrzymuje cię i wyciąga rękę, na której masz położyć czerwonego „słonia” (banknot 10 tys. szylingów – 5.7 cad) Te pieniądze są mu na coś potrzebne. Jeżeli widzisz rękę jeszcze raz, ale już bez słonia to lepiej położyć następnego. Nie są też przesadni, następnego razu już nie ma. Lepiej też nie zdenerwować policjanta pytaniami. Udaje, że nic twojego gadania nie rozumie, a kiedy go tym pytaniem zdenerwujesz, wtedy on zaczyna krzyczeć i lepiej wtedy trzymać ręce z tyłu, bo kiedy użyjesz rąk, jak zwykle to się robi przy dyskusji, on będzie uważał, że go chcesz uderzyć i cię aresztuje za napad na oficera. Wtedy skuje cię w kajdanki i zawiezie na komisariat, zawsze wyposażony w małą cele, jak to było na westernach. Wsadzi cię do tej celi i od tej pory wszyscy zapominają języka angielskiego, rozmawiają tylko w języku swahili. Siedzisz w tej celi głodny, spragniony i przestraszony sytuacją ale i brakiem wiedzy na temat swojej przyszłości. Następnego dnia, kiedy już jesteś wystarczająco skruszony, jeden z nich podchodzi do ciebie i mówi: dala dala. Dajesz mu dala dala (1 $ us), a on się śmieje i daje do zrozumienia, że chodzi mu o bardzo dużo dala dala. Piszesz na kartce 100, a on się ciągle śmieje i dopisuje zero.

Daje ci też możliwość używania telefonu komórkowego. Jeżeli wyczerpie ci się bateria, wtedy naładuje ci baterię i będzie niecierpliwie patrzył na proces ładowania tej baterii. Dzwonisz do znajomego (dobrze jak go masz) i prosisz i pożyczenie 1 tys. USD. Jeżeli nie masz komórki to musisz dać mu numer twojego znajomego. Wtedy to on dzwoni i mówi, że jesteś aresztowany za poważne przestępstwo i będziesz siedział w więzieniu bardzo długo, chyba, że wykupią cię za 1 tys. USD. Ten znajomy musi te pieniądze przywieźć na komisariat. Daje im te pieniądze i a ty długo czekasz na zwolnienie  bo oni próbują załatwić drugi tysiąc. Ta opowieść o aresztowaniu nie jest oparta na moich przeżyciach, usłyszałem ją od kogoś, jako ostrzeżenie.

No cóż, co widziałem w domu. Ano żadnych mebli tylko sterty głównie czerwonych ciuchów, na których spali. Na ścianie wisiały sznury korali i wielkie ilości bransoletek i innych ozdób. Biżuteria jest dla tych ludzi bardzo ważna. Nigdy nie widziałem by się myli; nie uważam ich jednak za brudasów, pewnie robią to jakoś inaczej, natomiast kobieta nie wyjdzie z domu jeżeli nie obwiesi się tymi ozdobami. Mężczyźni w tym zakresie też nie byli dużo gorsi od kobiet.

Na zewnątrz domu było palenisko w rodzaju ogniska, nad którym wisiał baniak do gotowania strawy. Baniak ten nigdy nie był myty. Po co niepotrzebnie tracić cenne skrawki jadła. Do całkiem niedawna było tak u kanadyjskich Inuitów. W takim baniaku gotowali mięso, a potem herbatę. Uzyskiwali z tego coś w rodzaju rosołu.

W ciągu dnia nigdy nie widać dzieci, są w szkole, chyba, że to jest weekend. Wtedy chłopcy idą wzdłuż plaży zbierając i sprzedając muszle.

Gdzie są wtedy dziewczynki? Tego nie udało mi się ustalić. Chłopcy masowo też żebrzą krzycząc: dala dala. Uważają, że tego dolara powinniśmy im dać, bo to nasz obowiązek.

Kiedy wymieniłem pieniądze w kantorze na Dixie dostałem olbrzymie ilości czerwonych banknotów o nominale 10 tys. szylingów, nazwałem je słonie, gdyż miały wizerunek tego zwierzęcia. Miałem też z sobą dużo jednodolarowych banknotów USA. Nikt nie chciał pieniędzy tanzańskich ani kanadyjskich, dala dala oznacza 1 dolar USA. Kiedy chciałem dać coś innego, odmawiano. Chcieli tylko dolary USA.

Nazwa dala dala istnieje też przy jeździe tanim autobusem. Kosztuje 1 USD i jest to właściwie coś w rodzaju ciężarówki osobowej, jakie są stosowane do transportu żołnierzy. Tylko po bokach są ławki, a wszyscy w środku muszą stać trzymając się prętów w dachu. Nie jest to pozycja wyprostowana, usiąść też nie można bo nie ma na to miejsca. Przy tym okropny zaduch. Spróbowałem raz takiej jazdy. Teraz już wiem, że nigdy już tego nie zrobię.