Największym zwycięzcą plebiscytu jakim były wybory do parlamentu europejskiego jest niewątpliwie rządząca Koalicja Obywatelska. Można to przedstawiać z lewa albo z prawa, ale nie da się ukryć, że pomimo karkołomnego zarządzania od czasu objęcia władzy jesienią ubiegłego roku formacja ta jest nadal teflonowa i nic się do niej nie przykleja, a jej zmobilizowany elektorat potraktował obietnice wyborcze tak, jak należało, czyli z przymrużeniem oka. Nie pomógł też w przetarciu oczu skandal ze Strażą Graniczną. Dla tego elektoratu wystarczy że „oni są przeciwko pisiorom”. Reszta się nie liczy, mógłby być choćby potop, byle by tylko utopił PiS. Jest to efekt wcześniejszego prania i suszenia polskich mózgów zagraniczną prop-agitacją. Wisienką na torcie jest zaś rekordowy wynik wyborczy Borysa Budki, który w województwie śląskim uzyskał 334 tys. głosów – najwięcej ze wszystkich kandydatów na europosłów.

Tak więc można zakładać, że grupa Tuska ma wciąż taki sam mandat do rządzenia, jak po jesiennych wyborach. Po prostu, duża część Polaków jest zapieczona w swojej nienawiści i impregnowana na impulsy otoczenia, na zasadzie „wiem swoje i mi tu nic nie ściemniaj”.
Największą nadzieją jest w tej sytuacji fakt, że na kandydatów Konfederacji, zagłosowało ponad 30% ludzi młodych. Oznacza to, że w Polsce, jak powietrze potrzebny jest pomór pokolenia ukształtowanego w latach 90., po to aby ludzie bez starych uprzedzeń wzięli kraj w swoje ręce

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Czy będą mogli go naprawić czy będą mogli odzyskać polską suwerenność? Jakie są widełki możliwości tubylczego zarządzania polskim terenem? Tego nie wiemy, bo władza warszawska jest w bardzo znacznym stopniu ograniczona oficjalnie przez struktury europejskie i nieoficjalnie przez agentury „tajne i bezpłciowe”.
Pozytywne jest też to, że w Europie głos rozsądku jest coraz bardziej słyszalny. To głos starej Europy, której dzieci dokonały sepuku odrzucając chrześcijańską tożsamość i depcąc wartości zachodniej cywilizacji. Dzisiaj zdają sobie z tego sprawę, tylko że mechanizmy jakie zostały uruchomione i implementowane w instytucjach europejskich są już trudne do zatrzymania.

Ponadto podmienia się ludność kontynentu, a imigranci z krajów cywilizacyjnie odległych od Zachodu będą mieli coraz większe znaczenie na ulicy i w wyborach, jak to pokazały elekcje samorządowe w Wielkiej Brytanii.

Europa umiera nie tylko dlatego, że się ideowo wypróżniła, ale przede wszystkim dlatego że Europejki przestały rodzić dzieci. Tego nie da się odrobić w ciągu dwóch czy trzech lat i bardzo możliwe, że generalnie jest już za późno, tym bardziej że na demograficzne ekscesy się nie zanosi; wszyscy się przyzwyczaili do seksu bez zobowiązań, a europejskie kobiety wciąż uważają zakładanie rodziny za ciężar, który najlepiej odłożyć na potem.
Do tego bigosu dochodzi geopolityczna zmiana i konflikt USA z Chinami toczony między innymi o Europę.

Drastycznie brak nam liderów nadających się do walki. Jeśli popatrzymy po obecnych 50-60 latkach to są to pyszałkowate, ignoranckie dzieciuchy niezdolne do podejmowania decyzji poza ramami politycznie poprawnego dyskursu. Ludzie niezdolni do mówienia w prostych słowach jak jest.

Tymczasem w Mississaudze wygrała faworytka wyścigu „nasza polska” Carolyn Parrish, z domu Karolina Janoszewska, wsparta solidarnie przez zmobilizowaną społeczność muzułmańską. Jeszcze w sobotę podczas Dnia Polskiego byłem nagabywany przez uczestników pobliskiej demonstracji islamskiej do głosowania na „Polkę”. Powiem szczerze, miastem i tak rządzą deweloperzy, ale pani Parrish, od dawna dała się poznać jako kobieta, która potrafi powiedzieć co myśli, więc przynajmniej nie będzie nudno. Przez swojego kontrkandydata była zaś oskarżana o „ubliżenie migrantom”, gdy publicznie stwierdziła, iż dostają pieniądze za nic, siedzą i tylko papierosy palą… No oczywista prawda…

Andrzej Kumor