Kanadyjskie bombowce wodne Canadair w akcji pod Paryżem. Piloci nabierają wodę z Sekwany, by gasić pożar w Fontainebleau
Fontainebleau, 15 lipca 2026 r. – Świat obiegły spektakularne nagrania pokazujące, jak potężne bombowce wodne typu Canadair CL-415 (nazywane potocznie kanadyjskimi bombowcami wodnymi) walczą z wielkim pożarem lasu w Forêt de Fontainebleau, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Paryża.
To pierwsza taka operacja w historii regionu paryskiego. Dwa samoloty Canadair, przysłane z południa Francji, wykonują precyzyjne manewry nad rzeką Sekwaną – nabierają wodę bezpośrednio z nurtu, a potem zrzucają ją na płonący las. Francja ma własną flotę tych samolotów (ok. 23 sztuki).
Pożar o ogromnej skali
Pożar wybuchł 12 lipca 2026 roku. W ciągu kilku dni strawił ponad 2000 hektarów lasu – czyli ok. 8–10% powierzchni słynnej puszczy Fontainebleau. Ogień zmusił do ewakuacji około tysiąca mieszkańców okolicznych miejscowości. Zamknięto też słynny pałac w Fontainebleau, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Przyczyną jest podpalenie. Francuskie służby zatrzymały kilka osób, w tym nastoletniego strażaka ochotnika. Do akcji rzucono ponad 800 strażaków z całej Francji, helikoptery oraz samoloty gaśnicze. Warunki są ekstremalne – temperatura przekracza 40°C, a silny wiatr utrudnia walkę z ogniem.
Kanadyjska technologia w europejskiej walce z ogniem
Samoloty Canadair CL-415 to legenda światowego lotnictwa gaśniczego. Zaprojektowane w Kanadzie (pierwotnie przez firmę Canadair, dziś produkowane m.in. przez Viking Air), są uważane za jedne z najskuteczniejszych maszyn tego typu na świecie.
Każdy samolot może w locie nabrać do 6000 litrów wody w zaledwie kilka sekund. Pilot leci nisko nad powierzchnią wody (często na wysokości 1–2 metrów), otwiera specjalne klapy w kadłubie i wypełnia zbiorniki. Potem maszyna wznosi się i kieruje nad ognisko pożaru, gdzie zrzuca wodę lub mieszankę wody ze środkiem pianotwórczym.
W Fontainebleau piloci po raz pierwszy w historii regionu paryskiego wykorzystali do tego rzekę Sekwanę. To niezwykle trudne zadanie – Sekwana w tym miejscu jest wąska, pełna mostów, łodzi i przeszkód. Wymaga od załogi ogromnej precyzji, doświadczenia i zimnej krwi.
„To jest jak balet w powietrzu”
Francuscy piloci operujący tymi maszynami (często nazywanymi w mediach „kanadyjskimi bombowcami”) wykonują dziennie po kilkanaście cykli nabierania wody i zrzutów. Każdy cykl trwa zaledwie kilka minut, ale wymaga perfekcyjnej koordynacji.
„To jest jak balet w powietrzu – mówi jeden z obserwatorów akcji. – Samolot leci tak nisko nad wodą, że aż iskrzy od kontaktu z falami, a potem wznosi się i precyzyjnie trafia w płonący las.”
Kanadyjskie dziedzictwo, które ratuje Europę
Choć samoloty należą do francuskiej Sécurité Civile, ich kanadyjskie korzenie są oczywiste. To właśnie w Kanadzie narodziła się koncepcja „latającej łodzi gaśniczej”, która może samodzielnie nabierać wodę z jezior, rzek i mórz bez lądowania. Technologia ta od dekad pomaga walczyć z pożarami na całym świecie – od Kalifornii po Australię i basen Morza Śródziemnego.
W dobie coraz częstszych i gwałtowniejszych pożarów lasów, wywołanych zmianami klimatu, takie maszyny stają się nieocenione.
Sytuacja na miejscu
Według najnowszych informacji ogień jest stopniowo opanowywany, ale warunki pozostają trudne. Do akcji wciąż włączone są bombowce wodne, które regularnie kursują między Sekwaną a płonącym lasem.
To kolejny dowód na to, że w walce z żywiołem liczy się nie tylko odwaga strażaków na ziemi, ale też precyzja i technologia w powietrzu – a w tym kanadyjskie bombowce wodne Canadair od lat wyznaczają światowe standardy.
Źródła: France 24, Euronews, AFP, lokalne władze Seine-et-Marne, materiały wideo z akcji.


































































