OTTAWA / NOWY JORK — Premier Kanady Mark Carney przez ostatni rok przygotowywał się na „skrajne ryzyko” — że prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump mógłby wydać rozkaz amerykańskiej interwencji militarnej przeciwko Kanadzie. Tak wynika z wywiadu, którego Carney udzielił „New York Timesowi”, a który kanadyjskie media, w tym CP24, rozpowszechniły 23 września 2026 r.

To nie jest, jak podkreśla sam premier, scenariusz bazowy. To ćwiczenie z zarządzania ryzykiem, jakie prowadzi były prezes Banku Anglii i Banku Kanady: rozważyć nawet to, co wydaje się absurdalne, bo skutki byłyby katastrofalne.

„Uważam, że na tych stanowiskach ma się obowiązek analizowania skrajnych ryzyk. To po prostu zarządzanie ryzykiem. To nie jest scenariusz bazowy, ale byłoby nieodpowiedzialne tego nie zrobić” — powiedział Carney. Odmówił szczegółowego opisu, co dokładnie oznaczało to przygotowanie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Słowa te padają w momencie najpoważniejszego kryzysu w stosunkach kanadyjsko-amerykańskich od czasu, gdy Kanada stała się samorządnym dominium w 1867 r. Wojna handlowa, retoryka aneksji, mapy z flagą USA nałożoną na Kanadę, przezwisko „gubernator” pod adresem premiera i jednoczesne utrzymywanie głęboko zintegrowanego systemu obrony kontynentu — to tło, na którym nawet hipotetyczna inwazja przestała być tematem wyłącznie historyków wojskowości.

Od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu Kanada stała się stałym motywem jego retoryki. Prezydent wielokrotnie sugerował, że północny sąsiad powinien zostać 51. stanem USA, nazywał przywódców Kanady słabeuszami, a Carney’ego — „gubernatorem”. Publikował mapy Ameryki Północnej z amerykańską flagą nałożoną na Kanadę i Grenlandię oraz wygenerowane przez sztuczną inteligencję obrazy, na których pokonuje kanadyjskiego premiera na lodowisku hokejowym.

W maju 2025 r. Trump stwierdził, że użycie siły militarnej w celu aneksji Kanady jest „wysoce nieprawdopodobne”. Nie wycofał jednak języka suwerennościowego. W sierpniu 2026 r. załamały się negocjacje handlowe. Waszyngton nałożył 50-procentowe cła na miliardy dolarów kanadyjskiego eksportu. Ottawa odpowiedziała cłami odwetowymi. Carney nazwał sytuację „wojną”. Trump z kolei oskarżał Kanadę o „niszczenie się” przez imigrację i „ogromne” bezrobocie.

Jednocześnie obaj przywódcy — jak relacjonuje „New York Times” — nadal rozmawiali „często”, nawet po zerwaniu rozmów handlowych. Carney wykorzystał wywiad do przedstawienia szerszej strategii: systematycznego ograniczania zależności Kanady od amerykańskich technologii — od satelitów po myśliwce — tak, by kraj był mniej podatny na presję. „Są rzeczy, których — gdy się je zobaczy — nie da się już odzobaczyć” — powiedział o wykorzystaniu przez Trumpa kanadyjskiej zależności.

Kanadyjskie siły zbrojne już modelowały inwazję w grach wojennych

Przygotowania Carney’ego nie dzieją się w próżni. W styczniu 2026 r. „The Globe and Mail” ujawnił, powołując się na dwóch wysokich urzędników rządowych, że Kanadyjskie Siły Zbrojne po raz pierwszy od stulecia opracowały model hipotetycznej amerykańskiej inwazji.

Scenariusz zakłada uderzenie z południa. Amerykańskie siły pokonałyby kanadyjskie pozycje lądowe i morskie w ciągu tygodnia, a być może nawet w dwa dni. Kanada nie ma wystarczającej liczby żołnierzy ani ciężkiego sprzętu, by prowadzić konwencjonalną obronę przeciwko największej armii świata.

Dlatego model przechodzi do wojny niekonwencjonalnej: małe grupy nieregularnych żołnierzy i uzbrojonych cywilów, zasadzki, sabotaż, wojna dronowa, taktyka „uderz i uciekaj”, improwizowane ładunki wybuchowe. Wzorcem są działania mudżahedinów przeciwko ZSRR w Afganistanie oraz talibów przeciwko siłom USA i sojuszników — w tym Kanady — przez dwie dekady. Pojawia się też analogia do ukraińskich dronów i broni przeciwpancernej.

Urzędnicy podkreślali, że to model koncepcyjny, nie plan operacyjny. Pierwszym sygnałem, że rozkazy inwazji zostały wydane, byłoby amerykańskie ostrzeżenie, że Kanada nie ma już wspólnej polityki powietrznej ze Stanami Zjednoczonymi. Na przygotowanie do inwazji lądowo-morskiej Kanada miałaby najwyżej trzy miesiące.

Generał w stanie spoczynku Mike Day, były szef kanadyjskich sił specjalnych, nazwał myśl o rzeczywistej inwazji „fantazją”, ale przyznał, że Kanada nie byłaby w stanie stawić czoła amerykańskiej machinie w konwencjonalnym starciu. Emerytowany generał major David Fraser, który dowodził Kanadyjczykami w Afganistanie, wskazywał na ogrom kraju: USA nie mają struktury sił, by obsadzić wszystkie ośrodki miejskie. Okupacja byłaby koszmarem.

Na początku września 2026 r., podczas konferencji szefów obrony Indo-Pacyfiku w Victorii, reporter zadał admirałowi Samuelowi Paparo, dowódcy amerykańskiego Indo-Pacific Command, pytanie: w jakich okolicznościach wykonałby rozkaz uderzenia militarnego na Kanadę?

Paparo zająknął się, nazwał scenariusz „absolutnie i całkowicie niedorzecznym” i dodał: „Czy zapytałby mnie pan również o moje plany ataku na Marsjan?”. Jednocześnie zaznaczył: „Wykonuję rozkazy głównodowodzącego”. Kanadę nazwał „niezbędnym partnerem”. Obok niego stała generał Jennie Carignan, szefowa sztabu obrony Kanady, która podkreślała, że relacje wojskowe pozostają silne mimo politycznego zerwania.

To napięcie — polityczna wrogość i wojskowa integracja — jest istotą obecnego momentu. NORAD nadal działa. Ćwiczenia takie jak AMALGAM DART w sierpniu 2026 r. łączyły kanadyjskie i amerykańskie myśliwce, systemy dowodzenia i obronę przed pociskami manewrującymi z baz w Kanadzie. Analitycy z SecDev szacowali we wrześniu 3-procentowe prawdopodobieństwo konfrontacji bezpieczeństwa z nadzwyczajnymi środkami wojskowymi do końca 2026 r. i 13-procentowe — poważnego starcia o zasoby strategiczne lub suwerenność.

Jednocześnie Pentagon w maju 2026 r. wstrzymał udział w Permanent Joint Board on Defense — organie sięgającym II wojny światowej — zarzucając Kanadzie brak wiarygodnych postępów w zobowiązaniach obronnych. Elbridge Colby, podsekretarz obrony ds. polityki, napisał, że „nie można już unikać luki między retoryką a rzeczywistością”.

Kanada i Stany Zjednoczone planowały wojnę ze sobą już wcześniej. W latach 20. XX w. kanadyjski podpułkownik James „Buster” Sutherland Brown opracował Defence Scheme No. 1 — plan szybkiego uderzenia na amerykańskie miasta przygraniczne w razie wojny USA z Imperium Brytyjskim, by zyskać czas na przybycie posiłków z Wielkiej Brytanii. W 1930 r. amerykański War Plan Red przewidywał inwazję na Kanadę w konflikcie z Londynem: gaz bojowy, zdobycie Halifaxu, odcięcie kabli podmorskich, zniszczenie mostów i linii kolejowych, internacje. Plan zakładał, że Kanada padnie w ciągu kilku dni.

Te dokumenty były ćwiczeniami sztabowymi z epoki, gdy wojna między anglosaskimi mocarstwami nie była jeszcze nie do pomyślenia. Dziś obie strony są sojusznikami w NATO. Inwazja na członka Sojuszu Północnoatlantyckiego wysadziłaby w powietrze nie tylko NORAD, ale cały porządek bezpieczeństwa Zachodu. Właśnie to podnoszą komentatorzy na platformie X pod depeszą CP24: „Ameryka nigdy by tego nie zrobiła, wysadziłoby to NATO i NORAD”.

Konsensus analityków jest jednoznaczny: pełnoskalowa inwazja jest skrajnie mało prawdopodobna. Określenia wahają się od „efektywnie zerowego” przez „bardzo, bardzo, bardzo nieprawdopodobne” po „fantastyczne”. Powody są polityczne, wojskowe i gospodarcze.

Amerykańska opinia publiczna jest przeciwna. Koszty okupacji ogromnego, rzadko zaludnionego kraju z rozwiniętą infrastrukturą i społeczeństwem przyzwyczajonym do rządów prawa byłyby ogromne. USA po operacjach za granicą i wewnętrznych czystkach kadrowych w armii — jak piszą niektórzy kanadyjscy komentatorzy — nie są w pozycji do łatwej okupacji. Inwazja na sojusznika NATO zniszczyłaby wiarygodność Waszyngtonu w Europie i Azji. Kanada mogłaby liczyć na wsparcie polityczne, a w skrajnym wypadku — na pomoc Francji lub Wielkiej Brytanii.

Bardziej realistyczne — choć wciąż mało prawdopodobne — są scenariusze poniżej progu otwartej wojny: presja na separatystów w Albercie, ograniczone wkroczenie pod pretekstem „ochrony Arktyki”, blokady, odcięcie wywiadu, zmiana zasad NORAD. Thomas Homer-Dixon i Adam Gordon w styczniowym felietonie w „Globe and Mail” ostrzegali, że Trump już używał siły w Wenezueli i groził Grenlandii; Kanadyjczycy powinni brać pod uwagę przymus militarny, zwłaszcza w kontekście ropy i suwerenności zasobów.

Sondaże z 2025 r. pokazywały, że 43 proc. Kanadyjczyków uważało atak militarny USA w ciągu pięciu lat za przynajmniej w pewnym stopniu prawdopodobny; 10 proc. — za wysoce prawdopodobny lub pewny. Po groźbach Trumpa wzrosła liczba chętnych do służby w kanadyjskim wojsku. Rząd Carney’ego zwiększa wydatki obronne, dąży do 2 proc. PKB (stary cel NATO), a docelowo do 5 proc. do 2035 r., buduje strategię przemysłową obronną i rozważa zmniejszenie zależności od F-35.

Carney od początku kadencji — wygrał wybory w 2025 r. w dużej mierze na fali sprzeciwu wobec Trumpa — buduje narrację Kanady jako „mocarstwa średniej rangi”, które nie może pozwolić wielkim mocarstwom na ekonomiczny szantaż. Zaproszenie Unii Europejskiej do statusu „członka stowarzyszonego” dla Kanady, wspólne projekty oceaniczne z Ursulą von der Leyen, zacieśnienie relacji z Francją i Wielką Brytanią — to elementy tej strategii. Trump zareagował groźbą ceł na Europę, jeśli uzna gest UE za „wrogi”.

Jednocześnie Kanada pozostaje głęboko spleciona z amerykańską gospodarką: około dwóch trzecich eksportu idzie na południe. Wojna celna bije w Ontario i Quebec. Bank Kanady ostrzega przed niepewnością. Carney mówi, że nie wierzy w eskalację konfliktu, ale „nasze cła są konieczne, by chronić pracowników, firmy i społeczności”.

Słowa Carney’ego nie oznaczają, że Ottawa spodziewa się jutro czołgów na moście Ambassador. Oznaczają, że kanadyjski premier — technokrata wychowany na analizie  — uznał, iż w epoce Trumpa nie wolno już traktować amerykańskiej siły zbrojnej wobec sojusznika jako tabu intelektualnego.

Paradoks pozostaje: te same armie, które w modelach sztabowych ćwiczą wojnę partyzancką przeciwko sobie, nadal wspólnie patrolują niebo nad kontynentem. Relacje wojskowe, jak powtarza generał Carignan, „nie mają emocji” — w przeciwieństwie do polityki.

Carney nie ujawnił, co dokładnie zrobił w ramach „zarządzania ryzykiem”. Nie musi. Sam fakt, że premier G7 publicznie przyznaje, iż rozważał amerykańską inwazję na własny kraj, mówi wystarczająco dużo o stanie stosunków w Ameryce Północnej we wrześniu 2026 r.