Co mi zrobisz jak mnie złapiesz na kłamstwie? Co mi zrobisz jak mnie złapiesz na kłamstwie, o którym nie pamiętasz?
Zapewne takich znacie – tych nieustających kłamchuchów (notorious liers). Taki notoryczny kłamca nie rozróżnia rzeczywistości od wytworów swojego umysłu. Sprawdzicie takiego w prosty sposób. Zapytajcie go, która jest godzina. Taki delikwent popatrzy uważnie na zegarek – może być na komórce. Popatrzy uważnie i nigdy wam nie powie tego, co odczytał. Zawsze doda kilka minut do przodu, albo cofnie kilka minut do tyłu. Dlaczego to robi? Jest to próba kontroli innych: niech nie wiedzą.
Niestety te kilka minut do przodu, albo do tyłu to tylko fragment ich toksycznego zachowania. Ten facet na pytanie gdzie był na wakacjach odpowie wam, że był w Tatrach – a tak naprawdę siedział na wsi w kieleckim. Itd i inne kłamstwa. Dlaczego uchodzi mu to na sucho? Dlatego że jest otoczony osobami podobnymi do siebie, bądź też osobami, które boją się go skonfrontować, bądź też osobami, dla których to jest obojętne, gdzie on był na wakacjach.
Co robić z takimi? Przede wszystkim nie dać się wciągnąć w bagno udawania. Jeżeli to są tylko wasi znajomi to mała strata. Jeżeli to jest ktoś bliski, albo ktoś z rodziny, to jest to trudniejszy problem. Przez to samo, że nie robicie nic to uczestniczycie w toksycznym ciągu notorycznego kłamstwa.
Po przyjeździe do Kanady przez krótki okres mieszkałam z facetem. Nie, nie romantycznie – po prostu nie stać mnie było na osobne mieszkanie i tak się złożyło, że pokój w jego apartamencie był wolny, więc go wynajęłam.
Ten mój współlokator znajdował wielką przyjemność, że umawiał się z komiwojażerami (to były jeszcze czasy kiedy próbowano sprzedać coś przez wizytę w domu) i podawał zły adres. A potem ci biedni komiwojżerzy wydzwaniali, bo próbowali sprzedać swój towar pod złym adresem. A ten kłamca udawał, że to nie on wprowadził ich w błąd. Na moje zdziwienie i oburzenie dlaczego to zrobił, odpowiadał, że mają za swoje, bo byli natrętni. No cóż, zło rodzi zło? To, że ktoś jest natrętny próbując zarobić na życie, nie upoważnia podłości innego.
Ale widać niektórym wolno być podłym, jeśli są anonimowi. W czasie stanu wojennego w Polsce (1981-1983) matka mojego znajomego często kursowała między Polską a Kanadą – dostawała pozwolenie na wyjazdy ze względu na skomplikowaną sytuację rodzinną. Wiele osób prosiło ją (co było wtedy w zwyczaju) o przewiezienie listów. Listy w czasie stanu wojennego były cenzurowane przez rząd Jaruzelskiego. Ku mojemu oburzeniu (byłam tego świadkiem), jak ten facet otwierał te otrzymane do przewiezienia listy i je czytał, z drugim takim łachmytą. I nie widzieli w tym nic złego, że ktoś ich obdarzył zaufaniem. Twierdzili, że powinni te listy dostać otwarte. No nie wiem. Mogli przecież tych listów nie przyjąć. Na wszelki wypadek zerwałam z nimi wszelkie kontakty, To oni w razie czego by na mnie donieśli. A może i donieśli? Pucybuty.
Więc co mi zrobisz jak mnie złapiesz na kłamstwie? Jeśli będę na tyle odważna, to cię wyślę do psychiatry na leczenie i zerwę z tobą kontakty – ty dupku. Jeśli jest to coś mniej istotnego, to przemilczę i udam, że nie wiem. Choć jak ktoś jest notorycznym kłamcą w małych sprawach to i w dużych też. Jeśli ktoś jest łajdakiem w małych sprawach, to i w dużych też.
Lepiej się od takich trzymać z daleka – zarażają.
Michalinka, 2 czerwca, 2026





































































