
12 czerwca 2026 roku oczy całego narodu zwrócone były na stadion w Toronto, gdzie Kanada spotkała się z Bośnią w meczu piłkarskim; wynikiem był remis 1:1. Wielka była radość w namiotach kanadyjskich kibiców tego sportu. Nigdy wcześniej Kanada nie zdobyła punktu w turnieju Mistrzostw Świata!
W dwóch poprzednich turniejach przegraliśmy wszystkie sześć rozegranych meczów i tylko dwa razy udało nam się umieścić piłkę w bramce przeciwnika. Remis z Bośnią był ewidentnie ogromnym postępem. CBC donosiło, że „powinien być powodem do dumy dla Kanady… ogromnym zastrzykiem pewności siebie dla współgospodarzy”.
Nie jestem pod wrażeniem. Świętowanie remisu z narodem liczącym trzy miliony ludzi, zajmującym 65. miejsce w rankingu FIFA, wydaje się być ustawieniem poprzeczki bardzo nisko.
Problemem nie jest piłka nożna. Problemem jest to, że obniżanie poprzeczki stało się nawykiem w kanadyjskich instytucjach.
Rozważmy przypadek rekrutacji do Kanadyjskich Sił Zbrojnych. Wojsko od lat zmaga się z obsadzeniem tysięcy wakatów. Nasz rząd odkrył, że pomimo hojnego zaopatrzenia w tampony w męskich toaletach, życie z niskich płac, w mieszkaniach o niskim standardzie i ćwiczenia na przestarzałym sprzęcie nie jest wystarczająco atrakcyjne. Aby przyciągnąć żołnierzy, uznano za konieczne obniżenie standardów. Kontrola bezpieczeństwa została złagodzona, standardy sprawności fizycznej obniżone, i zrezygnowano z testów predyspozycji
Jak to się stało?
No cóż, jak myślałeś, że przyjęcie większej liczby osób o niższych kwalifikacjach się sprawdzi? Więcej zasobów szkoleniowych marnowano na tych, którzy mieli nie zdać. Przyjęcie osób z problemami psychicznymi wymagało większego wsparcia na późniejszym etapie. Wielu rekrutów nie posiadało umiejętności językowych niezbędnych do wykonywania rozkazów po francusku lub angielsku. Niektórzy mieli problemy z dostosowaniem się do kanadyjskich oczekiwań kulturowych i niechętnie słuchali kobiet-oficerów.
Inny przykład
Zobacz, jakie skutki miało obniżenie standardów w naszym systemie edukacji. Ucieczka od standaryzowanych testów w szkołach średnich szła w parze ze wzrostem liczby dobrych ocen i liczbą uczniów kończących szkołę z wypaczonym poczuciem własnych osiągnięć. Będąc na liście najlepszych w liceum, wierzą, że są przygotowani do sukcesu na studiach, tylko po to, by odkryć, że nie potrafią wykonać podstawowych zadań matematycznych ani napisać eseju bez pomocy sztucznej inteligencji. Hałas wydawany przez profesorów wyrywających sobie włosy z głowy i walących głową w ścianę z frustracji nic tu nie zmienia
Czy uniwersytety zareagują, wymagając testów wstępnych, aby odsiać nieprzygotowanych? Oczywiście, że nie. Takie testy zostałyby uznane z natury za dyskryminujące, z nieproporcjonalnie dużym negatywnym wpływem na grupy marginalizowane. Zamiast inwestować w podnoszenie poziomu edukacji wśród członków tych grup na wcześniejszym etapie, uważa się, że lepiej pozwolić im na studia, gdzie są oblewani i sami rezygnują ze studiów.
Kanadyjska obojętność na doskonałość jest również wpisana w kryteria obsadzania katedr badawczych i stanowisk profesorskich w Kanadzie. Wiele z tych stanowisk obecnie wyraźnie uniemożliwia zdrowym, białym, heteroseksualnym mężczyznom ubieganie się o nie, rezerwując je dla „kobiet, osób 2SLGBTQIA+, ludności rdzennej, osób rasowych i osób z niepełnosprawnościami”.
Jest to godne ubolewania z dwóch powodów. Po pierwsze, bigoterią jest założenie, że osoby z tych grup nie będą w stanie konkurować na otwartym rynku, co na zawsze pozostawia je otwartymi na protekcjonalne piętno „zatrudnienia opartego na różnorodności”.
Po drugie, zmniejszając pulę kandydatów o połowę, drastycznie zmniejszyliśmy szanse na znalezienie najlepiej wykwalifikowanego kandydata.
Historycznie rzecz biorąc, Kanadyjczycy byli narodem wyluzowanym, nigdy nie wymagającym od siebie zbyt wiele. Nasze motto olimpijskie zawsze brzmiało: „Po brąz!” lub „Sama rywalizacja to zaszczyt!”. Tylko w hokeju zależy nam na byciu najlepszym.
W XXI wieku, musimy to zmienić jeśli nie chcemy, aby inne ambitniejsze, bardziej pracowite i lepiej wykształcone kraje, zjadły nasz lunch.
Troy Media
Gerry Bowler jest kanadyjskim historykiem, autorem kilku książek o kulturze, historii europejskiej i społecznej oraz starszym pracownikiem naukowym Frontier Centre for Public Policy.




































































