Kanada 16 lipca 2026 r. podpisała w Nowym Jorku Konwencję Narodów Zjednoczonych przeciwko cyberprzestępczości (United Nations Convention against Cybercrime). Dokument, formalnie zatytułowany „United Nations Convention against Cybercrime; Strengthening International Cooperation for Combating Certain Crimes Committed by Means of Information and Communications Technology Systems and for the Sharing of Evidence in Electronic Form of Serious Crimes”, podpisał w imieniu rządu ambasador David Lametti. Kanada stała się około 79.–80. sygnatariuszem traktatu.
Konwencję przyjęto przez konsensus Zgromadzenia Ogólnego ONZ 24 grudnia 2024 r. Otwarto ją do podpisu podczas ceremonii w Hanoi (Wietnam) 25–26 października 2025 r. i pozostaje otwarta do końca 2026 r. Wejdzie w życie dopiero po ratyfikacji przez 40 państw. Dotychczas ratyfikowały ją zaledwie trzy kraje.
Oficjalne stanowisko rządu
Ministrowie Anita Anand (sprawy zagraniczne), Gary Anandasangaree (bezpieczeństwo publiczne) i Sean Fraser (sprawiedliwość) ogłosili decyzję we wspólnym komunikacie. Podkreślili, że konwencja wzmacnia międzynarodową współpracę w walce z cyberprzestępczością, która zagraża bezpieczeństwu Kanadyjczyków i kanadyjskiej gospodarce. Szczególnie akcentowali przepisy dotyczące ochrony dzieci oraz „jedne z najsilniejszych w prawie międzynarodowym zabezpieczeń praw człowieka”. Minister Anandasangaree zaznaczył, że działania będą prowadzone „z poszanowaniem prywatności i rządów prawa”.
Kanada była aktywnym uczestnikiem negocjacji i – według rządu – skutecznie forsowała zapisy dotyczące praw człowieka, demokracji i rządów prawa. W oświadczeniu z Hanoi z 2025 r. Kanada podkreślała, że sukces konwencji zależy od pełnego stosowania tych zabezpieczeń. Kraj jest już stroną Konwencji budapeszteńskiej Rady Europy, którą traktuje jako instrument komplementarny.
Krytyka i pytania o brak transparentności
Decyzja wywołała natychmiastową reakcję. Posłanka konserwatywna dr Leslyn Lewis (Haldimand–Norfolk) opublikowała 24 lipca na platformie X ostry post, w którym stwierdza, że rząd liberalny powinien wyjaśnić, dlaczego nie było żadnej debaty parlamentarnej ani publicznej na temat traktatu, który – według wielu – może mieć wpływ na inwigilację Kanadyjczyków.
Lewis zadaje konkretne pytania:
- Dlaczego decyzja nie została publicznie ogłoszona wcześniej?
- Co się zmieniło od czasu wcześniejszych kanadyjskich obaw dotyczących inwigilacji?
- Czy do pełnej ratyfikacji i wdrożenia konwencji będzie potrzebna ustawa implementująca?
- W jaki sposób zostaną zabezpieczone prawa gwarantowane Kartą Praw i Wolności oraz ochrona prywatności?
- Czy Parlament będzie miał możliwość pełnego zbadania ewentualnej ustawy implementującej przed ratyfikacją?
- Czy rząd ocenił konsekwencje konwencji dla sztucznej inteligencji, chmury obliczeniowej i transgranicznego zarządzania danymi?
Głos ekspertów: „traktat o nadzorze w przebraniu”
Profesor Michael Geist z Uniwersytetu Ottawskiego, jeden z czołowych kanadyjskich specjalistów od prawa cyfrowego, opisał decyzję rządu jako „ciche podpisanie traktatu o nadzorze w przebraniu”. Jego zdaniem konwencja nie jest przede wszystkim instrumentem walki z cyberprzestępczością, lecz szerokim porozumieniem o transgranicznym udostępnianiu dowodów elektronicznych.
Kluczowe zastrzeżenia ekspertów:
- Procedury konwencji dotyczą nie tylko cyberprzestępstw, ale wszelkich „poważnych przestępstw” (zdefiniowanych jako te zagrożone karą co najmniej 4 lat pozbawienia wolności).
- Obowiązki współpracy międzynarodowej obejmują m.in. przechwytywanie danych w czasie rzeczywistym, a zabezpieczenia (np. wymóg wcześniejszej zgody sądu) pozostawiono prawu krajowemu.
- Wśród sygnatariuszy znajdują się m.in. Rosja, Chiny, Iran, Korea Północna, Białoruś i Wenezuela, co – według krytyków – stwarza ryzyko wykorzystywania mechanizmów konwencji do represji transnarodowych wobec diaspory.
- W grudniu 2024 r. niemal 20 kanadyjskich organizacji i ekspertów (w tym Amnesty International Canada, OpenMedia, PEN Canada, Citizen Lab) apelowało do rządu, by nie podpisywał dokumentu.
Warto przypomnieć, że Kanada w 2019 r. sprzeciwiała się rozpoczęciu negocjacji nad tą konwencją, a w październiku 2025 r. – w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, Australii, Francji czy Niemiec – nie podpisała jej podczas ceremonii w Hanoi. Dopiero po dziewięciu miesiącach, bez publicznej konsultacji, zdecydowała się na podpisanie.
Co dalej?
Samo podpisanie nie tworzy jeszcze wiążących zobowiązań. Ratyfikacja wymaga krajowych procedur – najprawdopodobniej ustawy implementującej – i dopiero wtedy Kanada stanie się stroną konwencji. Rząd twierdzi, że kanadyjskie prawo jest już w dużej mierze zgodne z dokumentem. Krytycy wskazują jednak, że bez pełnej debaty parlamentarnej trudno będzie ocenić realne skutki dla prywatności obywateli, ochrony danych i współpracy z państwami o odmiennych standardach praw człowieka.
Na razie decyzja rządu Carney’a/Anand pozostaje jednym z bardziej dyskretnych, a jednocześnie potencjalnie dalekosiężnych kroków w kanadyjskiej polityce cyfrowej ostatnich miesięcy.


































































