Kanadyjski bank CIBC ostrzega, że oficjalne dane o populacji kraju mogą być zaniżone o setki tysięcy osób. Skutek? Wskaźnik bezrobocia wygląda korzystniej, niż wynikałoby z realnej sytuacji na rynku pracy.
Informacja szybko obiegła media społecznościowe. Użytkownik @JayGenXer podsumował ją wprost: CIBC potwierdziło to, co wielu Kanadyjczyków czuje intuicyjnie. Oficjalne dane o bezrobociu są „ubrane”, by wyglądały lepiej. Więcej ludzi konkuruje o te same miejsca pracy, presja na dostępność mieszkań rośnie, a oficjalne komunikaty nadal mówią o względnie „mocnych” liczbach.
Co dokładnie mówi CIBC?
Analiza ekonomisty CIBC Benjamina Tala (z lipca 2026) dotyczy głównie mieszkańców tymczasowych (non-permanent residents, NPR) – studentów zagranicznych, pracowników na wizach tymczasowych i osób ubiegających się o azyl.
Statistics Canada (StatCan) w swoich kwartalnych szacunkach traktuje wygaśnięcie pozwolenia na pobyt jako automatyczny wyjazd z kraju. W praktyce wielu z tych ludzi pozostaje w Kanadzie legalnie – na przedłużeniach, w statusie „maintained status” (oczekując na decyzję o przedłużeniu wizy lub stały pobyt) albo na innych statusach tymczasowych. StatCan nie śledzi realnych wyjazdów, tylko zakłada, że po wygaśnięciu wizy osoba znika z populacji.
Efekt? Oficjalne dane pokazały spadek populacji: o 55 tys. osób w I kwartale 2026 i łącznie o ponad 234 tys. od lipca 2025. CIBC uważa, że to w dużej mierze efekt metodologii, a nie rzeczywistego odpływu ludzi. Bank przewiduje, że nadchodzące rewizje danych (zapowiedziane przez StatCan na wrzesień 2026) dodadzą około 160 tys. osób do bilansu za 2025 rok oraz po około 210 tys. w 2026 i 2027 roku. To wystarczy, by odwrócić oficjalny spadek populacji i pokazać, że wzrost wciąż jest dodatni.
Jak to wpływa na bezrobocie?
Labour Force Survey (LFS) – główne źródło danych o zatrudnieniu i bezrobociu – opiera się na szacunkach populacji. Korekty dotyczące mieszkańców tymczasowych są wprowadzane z opóźnieniem (często jako 12-miesięczna średnia ruchoma). W efekcie mianownik (liczba osób w wieku produkcyjnym) bywa zaniżony.
Jeśli populacja okaże się wyraźnie większa, niż obecnie zakładają dane, to przy tej samej liczbie pracujących i bezrobotnych wskaźnik bezrobocia rośnie. Better Dwelling, powołując się na szacunki CIBC, wskazał, że oficjalne ok. 6,8% za 2025 rok mogłoby w skrajnym scenariuszu sięgnąć nawet 7,5%. Sam Tal nie podał dokładnej liczby, ale wyraźnie ostrzegł przed obciążeniem (bias) w danych o zatrudnieniu.
Szerszy kontekst
Przez kilka lat Kanada prowadziła bardzo agresywną politykę imigracyjną. Liczba mieszkańców tymczasowych wzrosła wielokrotnie i w szczycie stanowiła ponad 7% populacji. W 2024 i 2025 wprowadzono limity, ale system liczenia nie nadążał za rzeczywistością. W efekcie oficjalne prognozy wzrostu populacji były zbyt niskie, a dane o rynku pracy – zbyt optymistyczne.
Konsekwencje są konkretne:
- większa konkurencja o pracę (szczególnie wśród młodych i nowoprzybyłych),
- większa presja na rynek mieszkaniowy,
- zniekształcone wskaźniki PKB na mieszkańca i produktywności.
To nie jest jednorazowa pomyłka. CIBC i inni ekonomiści od lat wskazywali, że Kanada systematycznie niedoszacowuje liczby mieszkańców tymczasowych – zarówno w spisach powszechnych, jak i w bieżących szacunkach.
Co z tego wynika?
Oficjalne komunikaty o „stabilizacji” lub „spadku” populacji mogą okazać się iluzją statystyczną. Realna liczba osób szukających pracy i mieszkań jest wyższa, niż wynika z bieżących tabel. To właśnie czują ludzie na ulicy – i to właśnie podkreśla post, który wywołał dyskusję.
Rewizje danych StatCan w najbliższych miesiącach pokażą, jak duża jest skala niedoszacowania. Na razie komunikat CIBC brzmi jasno: dane o rynku pracy są zbyt optymistyczne, a presja demograficzna – większa, niż oficjalnie przyznajemy.



































































