Minister obrony Izraela Israel Katz oświadczył, że Tel Awiw jest gotowy do masowego wywiezienia Palestyńczyków z Strefy Gazy „drogą morską, powietrzną i wszelkimi możliwymi sposobami” i oczekuje na zielone światło ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. Bez takiego przesiedlenia – stwierdził – nie ma realnego rozwiązania dla Gazy.
Wystąpienie Kätza miało miejsce w środę na konferencji organizowanej przez izraelski portal Ynet i dziennik „Yedioth Ahronoth”. Polityk podkreślił, że rząd izraelski jest „zorganizowany i przygotowany” do realizacji planu, który od dawna określany jest w Izraelu eufemistycznie jako „dobrowolna migracja”. Dodał, że sprawa jest „dyskutowana cały czas”.
Kluczowym warunkiem ma być stanowisko Waszyngtonu. Katz argumentował, że kraje potencjalnie gotowe przyjąć Palestyńczyków żądają amerykańskiego poparcia. Egipt kategorycznie odmawia przyjęcia uchodźców przez swoje terytorium. „Trump tego nie odwołał. Zamroził to” – powiedział minister. Jego zdaniem poparcie USA mogłoby przechylić szalę w regionie.
Pomysł masowego przeniesienia ludności Gazy (ok. 2 mln osób) pojawił się publicznie na początku 2025 r., gdy Trump mówił o „oczyszczeniu” enklawy i przejęciu jej przez Stany Zjednoczone w celu odbudowy. Późniejszy 20-punktowy plan pokojowy Białego Domu nie zawierał jednak zapisu o deportacji Palestyńczyków. Izrael utworzył w Ministerstwie Obrony specjalną dyrekcję ds. „dobrowolnej emigracji”, a Mossad szukał państw chętnych do przyjęcia mieszkańców Gazy. Żadne z nich ostatecznie nie wyraziło zgody.
Krytycy – organizacje praw człowieka, ONZ i część rządów – oceniają taki plan jako czystkę etniczną i potencjalną zbrodnię wojenną. Przymusowe przesiedlenie ludności cywilnej jest zakazane przez prawo międzynarodowe. Katz utrzymuje natomiast, że większość mieszkańców Gazy chce wyjechać, a Hamas im to uniemożliwia.
Wypowiedź izraelskiego ministra padła w okresie obowiązywania zawieszenia broni i trwających rozmów o przyszłości Gazy. Katz powiązał ewentualną realizację planu z oceną, czy Hamas wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Izrael nadal powtarza, że Hamas nie może sprawować władzy w enklawie ani cywilnej, ani wojskowej.
Sprawa wraca regularnie w izraelskiej debacie politycznej, zwłaszcza wśród ministrów z partii skrajnie prawicowych. Na razie jednak – jak sam przyznał Katz – wszystko zależy od decyzji Waszyngtonu.
































































