Portal Breitbart News opublikował 22 września 2026 r. materiał o fali Hajtyjczyków, którzy po utracie amerykańskiego Temporary Protected Status (TPS) próbują przedostać się do Kanady — legalnie na przejściach i nielegalnie lasami. Źródłem relacji jest przede wszystkim reportaż „The Atlantic”. Chodzi o skutek decyzji administracji Donalda Trumpa, potwierdzonej w czerwcu 2026 r. przez Sąd Najwyższy USA. Program, który przez lata pozwalał setkom tysięcy Hajtyjczyków legalnie mieszkać i pracować w Stanach, został zakończony. Dla części z nich powrót na Haiti jest — ich zdaniem i zdaniem organizacji pomocowych — zbyt niebezpieczny. Kanada staje się więc kolejnym azylem.

Temporary Protected Status to amerykański mechanizm z 1990 r. Chroni obywateli krajów, do których nie da się bezpiecznie wrócić z powodu wojny, katastrofy naturalnej albo głębokiego kryzysu. Haiti dostało tę ochronę po trzęsieniu ziemi z 2010 r. Kolejne administracje — w tym Joe Bidena — przedłużały ją, powołując się na gangi, załamanie państwa i kolejne kataklizmy.

Liczby różnią się w zależności od źródła, ale rząd USA i media mówią o ok. 300–350 tys. Hajtyjczyków objętych TPS. Po objęcia władzy przez Trumpa Departament Bezpieczeństwa Krajowego uznał, że Haiti nie spełnia już kryteriów, a dalsze utrzymywanie programu nie leży w interesie narodowym USA. W czerwcu 2026 r. Sąd Najwyższy (6–3) potwierdził szeroką swobodę rządu w kończeniu TPS. Ochrona wygasła pod koniec lipca 2026 r. — wraz z nią ważność zezwoleń na pracę.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Administracja Trumpa przedstawia to jako realizację mandatu wyborczego: TPS miał być tymczasowy, a stał się de facto stałym pobytem. Krytycy wskazują, że Haiti jest dziś gorsze niż w 2010 r. — duża część Port-au-Prince jest pod kontrolą uzbrojonych grup, a setki tysięcy ludzi są wewnętrznie przesiedlone.

„The Atlantic” opisuje konkretne historie. Jedna z nich to Albert — były haitański  policjant z jednostki antygangowej, który przyjechał do USA w 2024 r. z synami w wieku 9 i 10 lat. Pracował w Ohio. Po cofnięciu zezwolenia na pracę stracił legalny status i — zamiast wracać na Haiti — przeszedł z dziećmi przez las do Kanady. Inna bohaterka, Jeanne z Karoliny Północnej, po utracie statusu pojechała do brata w Quebecu.

Powody są powtarzalne:

  • Haiti pozostaje jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów regionu.
  • W Quebecu jest duża diaspora hajtyńska i wspólny język (francuski / kreolski).
  • Część osób ma w Kanadzie rodzinę pierwszego stopnia — a to jedna z nielicznych furtkek w kanadyjskich przepisach.
  • Trump oferuje samodeportację (m.in. lot i stypendium), ale dla wielu „wyjście na północ” wygląda bezpieczniej niż Port-au-Prince.

Kanadyjskie dane z 2026 r. wskazują, że Haitańczycy należą do najliczniejszych grup składających wnioski azylowe na lądowej granicy z USA. Dokładnej liczby osób, które wyjechały z USA po lipcu, władze nie podają. Relacje z pogranicza mówią jednak o wyraźnym wzroście ruchu — zarówno na oficjalnych przejściach, jak i na leśnych ścieżkach.

Kanada i USA wiąże Safe Third Country Agreement: kto wjeżdża lądem z USA, zwykle nie może ubiegać się o azyl w Kanadzie, bo USA uznaje się za „bezpieczny trzeci kraj”. Wyjątki są wąskie — m.in. bliska rodzina w Kanadzie albo małoletni bez opieki.

Ottawa dodatkowo zaostrzyła prawo. Osoby, które weszły nielegalnie między przejściami, mają ograniczone możliwości złożenia wniosku. W praktyce część ludzi i tak próbuje przejść lasem, przeczekać i dopiero potem wystąpić o ochronę. Kanadyjscy funkcjonariusze i mieszkańcy pogranicza zgłaszają więcej nielegalnych przekroczeń, śmieci w lesie i działalność przemytników. CBSA nasiliła działania przeciwko „coyotes”.

To nie jest pierwszy taki epizod. Kanada od lat przyjmuje haitańskich uchodźców — zwłaszcza w Montrealu. Teraz jednak system azylowy jest już mocno obciążony, a rząd federalny od 2025–2026 r. twardziej ogranicza możliwości składania wniosków przez osoby wjeżdżające z USA.

Dokładnej skali na razie nie znamy. Wiadomo natomiast, że ruch już trwa, a Kanada krajem, do którego część ludzi próbuje dojść, bo Haiti uważają za gorszą opcję.