27 października 2026 roku liberalny rząd Marka Carneya złożył w Izbie Gmin projekt ustawy C-41, oficjalnie nazwany Medical Assistance in Dying Safeguards Act (Ustawa o zabezpieczeniach w zakresie pomocy medycznej w umieraniu). Rząd przedstawia ją jako krok ku „rygorystycznym zabezpieczeniom”, ale z perspektywy obrońców życia jest to klasyczny przykład podwójnej gry: jedna ręka rzekomo chroni, druga otwiera drzwi do cichej śmierci ludzi, którzy nie będą już w stanie powiedzieć „nie”.

Ustawa trwale wyklucza możliwość uzyskania MAiD (Medical Assistance in Dying) wyłącznie na podstawie choroby psychicznej. To pozytywny element – od lat eksperci i środowiska medyczne ostrzegali przed niebezpieczeństwem rozszerzenia eutanazji na osoby z problemami psychicznymi, których cierpienie często da się leczyć lub łagodzić. Jednak ten krok jest opakowany w znacznie poważniejsze rozszerzenie: wprowadzenie tzw. advance requests – uprzednich wniosków o eutanazję dla osób, które w przyszłości stracą zdolność do wyrażania zgody, przede wszystkim chorych na demencję, chorobę Alzheimera i inne schorzenia prowadzące do nieodwracalnej utraty zdolności decyzyjnych.

Cicha śmierć bez aktualnej zgody

Zgodnie z projektem, osoba, która jeszcze posiada zdolność do działania, może złożyć formalny wniosek o przyszłą eutanazję. Gdy choroba postąpi i pacjent straci zdolność do wyrażania zgody, lekarz może przeprowadzić procedurę na podstawie wcześniejszego dokumentu. Nie ma obowiązku informowania pacjenta, co się dzieje, ani rozmowy z nim tuż przed podaniem substancji trującej. Wystarczy ocena lekarza, że opisane we wniosku objawy i cierpienie są obecne, oraz sprawdzenie, czy pacjent nie wykazuje „odmowy lub oporu” poprzez słowa, dźwięki lub gesty. Jeśli pojawią się wątpliwości co do charakteru tych gestów, przewidziano 30-dniowe wstrzymanie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Jeff Gunnarson, prezes Campaign Life Coalition, trafnie nazwał projekt „ustawą o cichej śmierci”. Jak podkreślił w oświadczeniu organizacji, eutanazję sprzedawano Kanadyjczykom ponad dekadę temu z obietnicą pełnej i bieżącej zgody. Dziś ta zgoda jest systematycznie usuwana. „Widzimy, jak zgoda jest stopniowo podkopywana, gdy chodzi o eutanazję chorych ludzi. Tam, gdzie prowadzi ta równia pochyła, jest eutanazja bez zgody – horror, który ma historyczne precedensy” – powiedział Gunnarson.

Handlowanie ludzkim życiem

Szczególnie niepokojące jest łączenie w jednej ustawie dwóch przeciwstawnych działań: ograniczenia dostępu dla osób z chorobami psychicznymi i jednoczesnego otwarcia drzwi dla osób z demencją. Gunnarson nazwał to wprost „handlowaniem ludzkim życiem”. Rząd oferuje ochronę jednym kosztem drugich. To nie jest spójna polityka ochrony najsłabszych, lecz pragmatyczne zarządzanie liczbami i naciskami lobby eutanazyjnego.

Z perspektywy pro-life problem jest fundamentalny. Każde ludzkie życie – niezależnie od stanu zdrowia, zdolności poznawczych czy przewidywanej długości życia – posiada nieodłączną godność. Osoby z demencją nie przestają być ludźmi. Ich cierpienie wymaga opieki, wsparcia rodziny, opieki paliatywnej i prawdziwego współczucia, a nie decyzji o zakończeniu życia na podstawie dokumentu podpisanego lata wcześniej, gdy pacjent nie mógł przewidzieć, jak będzie odczuwał swój stan. Możliwość zmiany zdania, lęku, przywiązania do życia lub po prostu niewyrażenia aktualnej zgody jest w praktyce mocno ograniczona.

Równia pochyła, o której ostrzegano

Historia kanadyjskiej eutanazji to klasyczna równia pochyła. Zaczęło się od osób śmiertelnie chorych, potem objęło osoby z poważnymi chorobami nieprowadzącymi do rychłej śmierci, a teraz otwiera się drogę do procedur wobec ludzi, którzy nie są w stanie wyrazić bieżącej zgody. Argument „zabezpieczeń” padał przy każdym wcześniejszym rozszerzeniu. Dziś te same argumenty służą do usprawiedliwienia sytuacji, w której lekarz może działać na podstawie starego dokumentu, a pacjent może co najwyżej „stawić opór” gestem.

Campaign Life Coalition jasno deklaruje, że nie poprze żadnej ustawy, która promuje lub umożliwia zabijanie ludzkiego życia. Dla środowisk pro-life odpowiedź na cierpienie osób z demencją i chorobami neurologicznymi nie może polegać na rozszerzaniu śmierci. Potrzebujemy inwestycji w opiekę długoterminową, wsparcie dla rodzin, rozwój medycyny paliatywnej i kulturę, która nie traktuje słabości jako powodu do eliminacji.

Ustawa C-41 jest obecnie na etapie pierwszego czytania. Jej ostateczny kształt będzie zależał od prac parlamentarnych i decyzji prowincji, które będą musiały stworzyć własne reżimy legislacyjne, jeśli chcą umożliwić advance requests. Dla obrońców życia jest to kolejny moment, w którym trzeba jasno powiedzieć: ochrona jednych nie może być wymówką dla cichej eliminacji drugich. Życie osób starszych i chorych na demencję nie jest towarem, którym można handlować w pakiecie z innymi ustępstwami.