Monday, January 25, 2021

Marcin Baraniecki: Tryptyk Podkarpacki: KASA (18)

W pół roku po wypadku Rysiak Pańczak obudził się z letargu-marazmu i postanowił “wziąć byka za rogi”. A że twardy był z niego chłopak...

Marcin Baraniecki: Tryptyk Podkarpacki: KASA (6)

Stypa minęła dość spokojnie chociaż dużo było głośnych rozmów na temat przebiegu pogrzebu, kto był a kogo nie widziano. Wszyscy się zachwycali przemówieniem pana...

Marcin Baraniecki: Poproszę duży winiak (14)

-Widzisz Wiciunia - z tym Sobolem to ja się znałam jeszcze za okupacji i wiem, że on niejednego Żyda do getta wpakował. To wiem...

Marcin Baraniecki: Poproszę duży winiak (21)

Ktoś się zatrzymał, pomógł i tak wylądował w szpitalu na Niekłańskiej. Na szczęście nie było z nim tak źle, tylko poobijany był jak bokserski worek...

Marcin Baraniecki: Tryptyk Podkarpacki: KASA (3)

Mały Józio wychowywał się z Karolem i jego rodzeństwem prawie na równych prawach i chociaż Zosia protestowała i mówiła, żeby Józio siedział przy niej...

Marcin Baraniecki: Tryptyk Podkarpacki: KASA (8)

W zimie stary Mariańcio przywoził do niej parę fur lodu, który wyrąbywał na rzece. Pewnie, że nie sam. To była ciężka praca - za...

Marcin Baraniecki: Poproszę duży winiak (25)

I rzeczywiście robił bokami. Snu miał tyle co kot napłakał, żadnego dnia wolnego, a pracy co niemiara. A przecież musiał wyglądać dobrze i reprezentacyjnie,...

Marcin Baraniecki: TRYPTYK PODKARPACKI: Grzech Szymona Kaltera (3)

Zanim to się jednak stało, Kalter czując grozę sytuacji nie poszedł do domu, tylko skręcił do miejscowej apteki. Jej właścicielem był pan Franciszek Frey, który...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (44)

Prawie Bonanza! Transport był śmiesznie tani, bo do bagażnika jej wielkiego Mercedesa wchodziło setki pocztówek, konkurencji - jak wspomniałem - prawie nie było -...

Dyskretny urok starości (25)

Ten etap się kończył, ale coś mi mówiło, że „nie do końca”, „nie do końca!” To prawda, że trzeba było iść do pracy, ale korciło...