Życie Zofii Wojewnik* od samego początku naznaczone zostało doświadczeniem Sybiru. Urodziła się na zesłaniu, w Kazachstanie – jako dziecko polskiej rodziny wywiezionej w głąb Związku Sowieckiego. Jej bliscy znaleźli się wśród tysięcy Polaków deportowanych po agresji ZSRR na Polskę. Pierwsze wywózki rozpoczęły się już jesienią 1939 roku, obejmując m.in. urzędników, wojskowych, ziemian i tzw. „kułaków”. Kulminacja deportacji nastąpiła w 1940 roku – wtedy całe rodziny, kobiety, dzieci i starcy, w bydlęcych wagonach trafiali na Syberię, do Kazachstanu i innych odległych republik. Rodzina Zofii Wojewnik spędziła na zesłaniu sześć lat. Dziadek przeszedł przez więzienia, ojciec nie wrócił razem z rodziną. Ona sama miała zaledwie dwa lata, gdy w 1946 roku przyjechała do Szczecina – miasta, które stało się jej nowym domem. Choć dziecięca pamięć nie zachowała obrazów Sybiru, trauma zesłania była obecna w rodzinnych opowieściach, w losach bliskich, w bolesnych wspomnieniach matki i dziadków. Po wojnie życie nie oszczędzało kolejnych prób. Śmierć dziadka, utrata domu, trudne warunki bytowe – wszystko to kształtowało charakter i społeczną wrażliwość przyszłej działaczki. Dorosłe życie Zofia Wojewnik związała ze Szczecinem. Ukończyła technikum ekonomiczne, założyła rodzinę, wychowała dzieci, a zawodowo pracowała m.in. w zakładach „Gryf”, gdzie dała się poznać jako osoba zaangażowana społecznie. Była działaczką „Solidarności”, przewodniczącą Rady Pracowniczej – zawsze blisko ludzi i ich spraw. Naturalną kontynuacją tej drogi było zaangażowanie w środowisko sybirackie. Z Sybirakami związana jest od 2000 roku. Początkowo działała w Kole Miasto, którego została prezesem. Z czasem, gdy starsze pokolenie zaczęło odchodzić, a struktury organizacji słabły, wzięła na siebie coraz większą odpowiedzialność. W 2017 roku została wiceprezesem, a następnie prezesem Oddziału Szczecińskiego Związku Sybiraków.
Dziś kieruje organizacją, która – jak sama podkreśla – zmaga się z dramatycznym problemem starzenia się członków, brakiem rąk do pracy i środków finansowych. Oddział obejmuje kilkanaście kół z całego województwa zachodniopomorskiego, często liczących zaledwie kilka osób. Mimo to działalność trwa: organizowane są uroczystości rocznicowe, opieka nad miejscami pamięci, spotkania edukacyjne, współpraca z młodzieżą i władzami samorządowymi. Najważniejszym zadaniem, jakie stawia sobie organizacja, jest ocalenie pamięci – o deportacjach z lat 1939–1941, o losach zesłańców, o dzieciach Sybiru, które często nigdy nie wróciły do Polski. Związek Sybiraków nie jest już tylko środowiskiem kombatanckim – coraz częściej staje się depozytariuszem historii przekazywanej kolejnym pokoleniom. Zofia Wojewnik doskonale rozumie wagę tej misji. Sama wielokrotnie wracała do Kazachstanu, odwiedzała zaniedbane cmentarze, miejsca pochówku Polaków, spotykała się z tamtejszą Polonią. Te podróże – jak przyznaje – były bolesne, ale konieczne. „Jeśli my nie opowiemy tej historii, nikt już tego nie zrobi” – zdaje się mówić jej postawa. Dziś, mimo zmęczenia i trudności, nadal trwa. Walczy o lokal dla organizacji, o godne warunki działania, o symboliczną, ale jakże ważną obecność Sybiraków w przestrzeni publicznej. Jej życie – od syberyjskiego dzieciństwa po społeczną służbę – jest świadectwem losu całego pokolenia Polaków, których historia zaczęła się na zesłaniu, a sens znalazła w pamięci.
Leszek Wątróbski
*działaczka społeczna, prezes Oddziału Szczecińskiego Związku Sybiraków, przedstawicielka pokolenia dzieci Sybiru. Urodziła się na zesłaniu w Kazachstanie w rodzinie polskiej deportowanej w głąb Związku Sowieckiego. Jej bliscy znaleźli się wśród ofiar wywózek rozpoczętych po 17 września 1939 roku, których największa fala przypadła na rok 1940. Rodzina spędziła na zesłaniu sześć lat. W 1946 roku, jako dwuletnie dziecko, przyjechała do Szczecina, gdzie zamieszkała na stałe. Ukończyła technikum ekonomiczne. Przez wiele lat pracowała zawodowo w szczecińskich zakładach pracy, m.in. w „Gryfie”. Aktywnie angażowała się w działalność społeczną i związkową – była działaczką „Solidarności” oraz przewodniczącą Rady Pracowniczej. Z ruchem sybirackim związana od 2000 roku. Początkowo działała w Kole Miasto w Szczecinie, którego została prezesem. Od 2017 roku pełni funkcje w zarządzie oddziału, najpierw jako wiceprezes, a następnie – już drugą kadencję – jako prezes Oddziału Szczecińskiego Związku Sybiraków. Jako prezes skupia się na podtrzymywaniu pamięci o deportacjach Polaków na Sybir, działalności edukacyjnej, opiece nad miejscami pamięci oraz integracji środowiska Sybiraków i ich potomków. Aktywnie zabiega o godne warunki funkcjonowania organizacji oraz o zachowanie dziedzictwa historycznego zesłańców dla przyszłych pokoleń.






































































