Premier Alberta Danielle Smith: podatek eksportowy na ropę nie jest realną opcją w eskalującym sporze handlowym z USA

CALGARY – Premier Alberty Danielle Smith zdecydowanie odrzuciła pomysł wprowadzenia podatku eksportowego lub ograniczeń na eksport ropy i gazu wysyłanych do Stanów Zjednoczonych, uznając takie rozwiązanie za „nieopłacalne” i ryzykowne w obliczu zaostrzających się napięć handlowych między Kanadą a USA.

Rząd federalny ogłosił we wtorek pakiet kontrceł o wartości prawie 28 miliardów dolarów na amerykańskie towary, który ma wejść w życie 8 września. W pakiecie nie znalazły się jednak kanadyjskie eksporty energetyczne – przynajmniej na razie. Smith w oświadczeniu podkreśliła, że ropa i gaz z Alberty powinny pozostać poza wszelkimi dyskusjami o podatkach eksportowych.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

„Rząd Alberty nadal jest zaniepokojony, że cła i kontrcła podnoszą koszty, zakłócają łańcuchy dostaw, wywierają presję na przedsiębiorstwa i pracowników, a ostatecznie grożą eskalacją do jeszcze wyższych i szerszych ceł, które uderzą w jeszcze większą liczbę Kanadyjczyków. Powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć dalszej eskalacji” – oświadczyła Smith. Dodała, że wciąż jest czas, by wrócić do stołu negocjacyjnego z USA przed wejściem w życie kanadyjskich środków odwetowych.

Stanowisko premier Alberty jest konsekwentne. Już wcześniej przestrzegała, że odcięcie lub opodatkowanie eksportu energii do USA byłoby „niezwykle szkodliwe” dla Kanadyjczyków i nie stanowi realnej opcji. Alberta odpowiada za zdecydowaną większość kanadyjskiego eksportu ropy – w 2025 roku wartość eksportu ropy naftowej z prowincji do USA wyniosła około 111 miliardów dolarów, stanowiąc lwią część handlu Alberty z południowym sąsiadem. Amerykańskie rafinerie w dużym stopniu polegają na ciężkiej kanadyjskiej ropie, a Stany Zjednoczone jak dotąd unikały nakładania ceł na kanadyjską energię.

Pomysł wykorzystania ropy jako dźwigni pojawił się w debacie publicznej. Premier Ontario Doug Ford sugerował, by Kanada rozważyła ograniczenie przepływu ropy z Alberty do USA w odpowiedzi na amerykańskie cła. Były premier Alberty Jason Kenney stwierdził z kolei, że ropa i gaz powinny znaleźć się na stole negocjacyjnym, bo Kanada dysponuje realną siłą nacisku – Amerykanie są wrażliwi na wzrost cen paliw. Lider albertyjskiej NDP Naheed Nenshi argumentował, że prowincja nie powinna z góry ograniczać sobie opcji w sporze z „osiłkiem”.

Eksperci ostrzegają jednak przed eskalacją. Rory Masson z Canadian Association of Petroleum Producers wskazał, że podatek eksportowy lub ograniczenia wolumenu mogłyby szybko zaostrzyć konflikt. Amerykańscy konsumenci już teraz odczuwają wysokie ceny diesla (ok. 5 dolarów za galon), a dalsze podwyżki mogłyby obrócić opinię publiczną przeciwko Kanadzie.

Smith podkreśla, że Alberta ponosi mniejszą bezpośrednią szkodę z obecnych amerykańskich ceł – według jej rządu dotyczy to około 1,5 miliarda dolarów z ponad 180 miliardów dolarów eksportu prowincji do USA (głównie meble i miód). Jednocześnie prowincja stawia na dywersyfikację: przyspieszenie budowy rurociągu na zachodnie wybrzeże oraz wsparcie dla projektu Northern Shield, który miałby kierować ropę na wschód kraju.

Premier Alberty wzywa do dyplomacji i powrotu do rozmów. Jej stanowisko kontrastuje z bardziej wojowniczym tonem niektórych innych premierów, którzy popierają pakiet odwetowy premiera Marka Carneya. W tle pozostaje pytanie, czy Kanada zdecyduje się kiedykolwiek wykorzystać swoją pozycję największego dostawcy ropy do USA – czy też, jak chce Smith, utrzyma energię poza frontem wojny handlowej.