Kanadyjska Agencja Inspekcji Żywności (CFIA) monitoruje sprawę nielegalnego oznaczania produktów spożywczych w Indiach, aby ocenić, czy proceder stanowi zagrożenie dla importu na kanadyjski rynek. Chodzi o operację, w której na opakowaniach chipsów, zup, makaronu i napojów znanych marek fałszowano daty ważności oraz informacje o wartości odżywczej – w tym w formacie dwujęzycznym, zbliżonym do kanadyjskich wymogów.
Agencja podkreśla jednocześnie, że na razie nie ma informacji, by produkty powiązane z tą operacją trafiły do Kanady. CFIA jest pierwszą zagraniczną instytucją, która publicznie zareagowała na sprawę.
Pod koniec sierpnia 2026 r. Maharasztrańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła nalot na magazyn w Navi Mumbai, około 25 km od międzynarodowego lotniska w Bombaju. Obiekt prowadziła firma Sadhana Enterprises. Reuters uzyskał wyłączny dostęp do miejsca podczas trwającego sześć dni śledztwa.
Funkcjonariusze zajęli towary warte blisko 80 tys. dolarów (ok. 110 tys. według części doniesień), chemikalia do ścierania oryginalnych nadruków oraz maszyny drukujące. W magazynie – czterech dużych pomieszczeniach pod blaszanym dachem – znajdowało się prawie 5 tys. kartonów produktów. Operacja miała działać na zlecenie eksporterów.
Według dokumentów policyjnych i relacji z miejsca, pracownicy zeskrobywali i zmywali rozpuszczalnikiem oryginalne daty produkcji i ważności oraz deklaracje składu. Następnie na maszynie drukującej – operator wpisywał nowe dane rysikiem na ekranie – nadrukowywano nowe informacje. Na część opakowań naklejano też fałszywe etykiety żywieniowe.
Wiele produktów było już przeterminowanych albo zbliżało się do końca terminu. Na części opakowań widniały nawet fikcyjne daty produkcji z przyszłości, m.in. 2 października 2026 r.
Wśród zajętego towaru znalazły się:
- chipsy Lay’s i Kurkure (PepsiCo),
- makaron Maggi Masala (Nestlé),
- zupa grzybowa Knorr i majonez Hellmann’s (Unilever),
- puszki napojów Thums Up i Limca (Coca-Cola).
Część opakowań Kurkure i Maggi oraz puszek Thums Up miała już usunięte oryginalne daty. Na kartonach Maggi naklejano też fałszywe etykiety z dopiskiem „Product of India”.
Szczególnie istotny dla Kanady jest jeden szczegół: fotograf Reutersa znalazł w magazynie paczkę chipsów Kurkure z fałszywą etykietą wartości odżywczej po angielsku i francusku – w formacie zbliżonym do tego, jakiego wymaga kanadyjskie prawo. Kanada nakazuje podawanie takich informacji w obu językach. Na tej etykiecie zmniejszono też o 10 proc. deklarowaną zawartość produktów zbożowych i zmieniono kalorie oraz wielkość porcji, by lepiej pasowały do zagranicznych regulacji.
Kurkure to popularna w Indiach przekąska PepsiCo, sprzedawana także w sklepach z żywnością azjatycką w Kanadzie.
Kanadyjska agencja oświadczyła Reutersowi:
„CFIA monitoruje sytuację, aby ustalić, czy stanowi ona jakiekolwiek ryzyko dla importu do Kanady. W tej chwili CFIA nie dysponuje informacjami wskazującymi, że produkty związane z tą operacją trafiły do Kanady”.
Dodała, że traktuje poważnie oszustwa żywnościowe, w tym fałszywe daty, nieprawdziwe informacje żywieniowe i wprowadzające w błąd deklaracje pochodzenia. Jeśli na rynku kanadyjskim pojawią się produkty niezgodne z przepisami, możliwe są m.in. wycofanie ze sprzedaży, zawieszenie licencji i kary finansowe.
Kanada importuje z Indii m.in. pakowane przekąski, dania gotowe, przyprawy i produkty etniczne, które trafiają do sklepów indyjskich i azjatyckich w Toronto, Vancouver czy Calgary.
Dla konsumentów kluczowe są dwa ryzyka. Po pierwsze – żywność po terminie, która może być zepsuta lub mieć obniżoną jakość. Po drugie – zafałszowana informacja żywieniowa: osoba z alergią, cukrzycą albo na diecie może dostać inne dane niż te, które faktycznie odpowiadają zawartości opakowania.
Kanadyjskie prawo zabrania wprowadzania w błąd co do charakteru, składu, daty i pochodzenia żywności. CFIA regularnie wycofuje z rynku produkty z nieprawdziwymi etykietami i nakłada kary za fałszywe deklaracje „produktu kanadyjskiego”.
Na razie kanadyjscy konsumenci nie dostali od CFIA komunikatu o wycofaniu konkretnych partii. Agencja zapowiada dalsze monitorowanie. W praktyce oznacza to wzmożoną uwagę przy kontroli importu z Indii, zwłaszcza tanich, mało znanych kanałów hurtowych, a niekoniecznie oficjalnych dostaw koncernów.

































































