17 września 2026 we Włodawie prezydent Karol Nawrocki uczcił 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę. Wpis kancelarii z cytatem o „oddawaniu terytorium” wywołał ostrą wymianę z premierem Donaldem Tuskiem i falę komentarzy.

Włodawa leży przy wschodniej granicy, nad Bugiem, w pobliżu trójstyku Polski, Ukrainy i Białorusi. Tego dnia prezydent uczestniczył w Apelu Pamięci na Cmentarzu Wojennym Żołnierzy Wojska Polskiego — spoczywają tam żołnierze września 1939 r. i Korpusu Ochrony Pogranicza polegli m.in. w bitwie pod Wytycznem — a potem spotkał się z mieszkańcami na rynku. Odwiedził też straż graniczną.

Wizyta zbiegła się z alarmami powietrznymi. W regionie ewakuowano szkoły i przedszkola po doniesieniach o rosyjskich dronach i eksplozji blisko polskiej granicy, w związku z atakami na zachodnią Ukrainę. Uroczystości na chwilę stanęły pod znakiem zapytania, ale doszły do skutku. Nawrocki dziękował mieszkańcom za odwagę, że mimo syren przyszli na plac.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Główny wątek był historyczny i bieżący zarazem: 17 września 1939 r., gdy do niemieckiej agresji dołączył ZSRR, Polska — według prezydenta — nie miała szans obronić się sama wobec „dwóch diabłów”, Hitlera i Stalina. Nawiązał do słów marszałka Rydza-Śmigłego: Niemcy chcieli zabrać ciało, Sowieci duszę. Dodał, że Polacy to naród, który może utracić terytorium — nawet na 123 lata zaborów albo na lata okupacji — ale nie odda duszy i nie straci Ojczyzny.

Mówił też, że imperialna Rosja — carska, sowiecka czy Putina — nie zmienia się: agresję nazywa wyzwoleniem, a zniewolenie sprawiedliwością. Wojna hybrydowa, alarmy i prowokacje przy granicy traktował jako zadanie dla całego państwa. Obiecał walkę o rozwój wschodnich województw i o to, by szpital powiatowy we Włodawie nie musiał walczyć o przetrwanie. Podkreślał, że wschodnia granica Polski jest granicą Europy i że trzeba jej bronić.

Kancelaria Prezydenta opublikowała na X skrócony cytat:

„Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny.”

Wpis zebrał miliony wyświetleń i tysiące odpowiedzi. Krytyka skupiła się na czasie teraźniejszym i czasowniku „oddać”: brzmiało to jak oswajanie obywateli z myślą o utracie lub cesji ziemi, a nie jak opowieść o 1939 r. i zaborach.

Relacje z pełniejszego wystąpienia pokazują inną konstrukcję. Prezydent mówił raczej o tym, że naród może utracić / stracić terytorium, ale nigdy nie odda duszy i nie straci Ojczyzny. Słowo „oddać” w wersji kancelarii zmieniło wydźwięk: ze straty historycznej na jakby dobrowolne zrzeczenie się. Część komentatorów uznała to za błąd komunikacyjny, część — za polityczną wpadkę głowy państwa.

Premier Donald Tusk zacytował wpis i napisał:

„Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium.”

Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz dodał, że zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego będziemy bronić, a nie co możemy oddać. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odwołał się do art. 131 Konstytucji (trwała niezdolność do sprawowania urzędu) — retorycznie, ale ostro.

Nawrocki odparł z własnego konta:

„Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września… Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny.”

I dorzucił szpilkę o swojej ustawie obniżającej ceny paliw: zamiast recenzować wpisy, premier niech „skasuje ceny paliw”.

17 września to data szczególnie czuła: cios w plecy, czwarty rozbiór, początek sowieckiej okupacji Kresów, wywózek i Katynia. Włodawa nie jest przypadkowym tłem — to wschodnia rubież, miejsce bitwy z 1939 r. i dziś strefa napięcia przy granicy z Białorusią i Ukrainą.

W takim dniu i miejscu każde zdanie o terytorium jest czytane podwójnie: jako lekcja historii i jako sygnał na przyszłość. Przeciwnicy prezydenta usłyszeli kapitulancką retorykę. Zwolennicy — przypomnienie, że Polska już traciła ziemie i państwowość, a mimo to przetrwała jako naród.