W mediach społecznościowych w Ontario krąży viralowy post : „We tried to tell them spraying flammable glysophate over the boreal forest would make the province go up in flames. Of course they didn’t listen” („Próbowaliśmy im powiedzieć, że opryskiwanie łatwopalnym glifosatem borealnych lasów sprawi, że prowincja stanie w ogniu. Oczywiście nas nie posłuchali”).
Post, pojawiający się m.in. w grupach „Stop the Spray Ontario” oraz na lokalnych stronach z okolic Hearst w północnym Ontario, bezpośrednio łączy aktualne pożary lasów i unoszący się nad prowincją dym z wieloletnią praktyką masowych oprysków herbicydem glifosat na gruntach koronnych.
Na czym polega kontrowersyjna praktyka?
Po wycince lasu metodą zrębu zupełnego (clear-cut) firmy leśne stosują z powietrza (helikoptery, samoloty) glifosat – główny składnik Roundup – by zabić konkurencyjne gatunki liściaste: osikę (aspen), brzozę i krzewy. Celem jest szybsze wyhodowanie monokultury sosny i świerka, która jest najbardziej opłacalna ekonomicznie dla przemysłu drzewnego.
Praktyka ta trwa od dekad w Ontario, Kolumbii Brytyjskiej i Albercie. W Ontario opryski dotyczą tysięcy hektarów m.in. w lasach Sudbury, Temagami, Dryden, Spanish, Abitibi czy Nipissing – często na terenach podmokłych, w zlewniach rzek i na terenach tradycyjnego użytkowania terenów przez Indian.
Aktywiści ekologiczni i przedstawiciele społeczności rdzennych wskazują na kilka poważnych skutków:
- Utrata bioróżnorodności – po opryskach lasy stają się „martwo ciche”. Giną ptaki, owady, zapylacze i rośliny stanowiące pokarm dla zwierząt oraz tradycyjną żywność leśną.
- Zanieczyszczenie środowiska – herbicyd trafia do wód, terenów łowieckich i źródeł wody pitnej.
-
Już w 1999 roku Senat Kanady w raporcie „The Boreal Forest: Turning Over a New Leaf” zalecał wycofanie chemicznych herbicydów z lasów borealnych „jak najszybciej”. Ponad 25 lat później opryski nadal trwają.
Szczególnie głośny jest argument pożarowy. Osika naturalnie zatrzymuje wilgoć w korze i liściach, działając latem jak „mokry koc” lub bariera spowalniająca ogień. Jej masowe zabijanie i zastępowanie łatwopalnymi drzewami iglastymi – według ekologów – zwiększa ryzyko i intensywność pożarów koronowych. „Nasze lasy zamieniają się w podpałkę – opryskane, wysuszone i wypełnione łatwopalnymi drzewami iglastymi” – pisano w kolumnie opublikowanej w sierpniu 2025 w Orillia Matters.
Co mówią badania i branża leśna?
Nie ma jednoznacznego naukowego konsensusu. Badanie przeprowadzone w Albercie w 2026 roku sugerowało nawet, że opryskane obszary miały mniej pożarów niż niespryskane. Glifosat sam w sobie nie jest łatwopalny (to zwykle roztwór wodny) – określenie „flammable glysophate” to retoryka używana przez aktywistów.
Z drugiej strony badacze ekologii pożarowej (m.in. w Kolumbii Brytyjskiej) podkreślają, że usuwanie osiki realnie zmienia zachowanie ognia w krajobrazie . Rząd i przemysł leśny odpowiadają, że opryski są ściśle regulowane, konieczne dla efektywnego odnowienia lasu po wycince i zgodne z celami gospodarczymi prowincji.
Debata o chemicznym zarządzaniu publicznymi lasami borealnymi nie jest nowa – powraca regularnie przy każdym większym sezonie pożarowym. Pytanie, w jakim stopniu opryski glifosatem przyczyniają się do zwiększonego ryzyka pożarowego, pozostaje otwarte i wymaga dalszych, niezależnych badań. Jedno jest jednak pewne: temat ten wciąż dzieli opinię publiczną, ekologów, Pierwsze Narody i branżę leśną w Ontario i całej Kanadzie.
Opracowanie na podstawie: postów w mediach społecznościowych (15 lipca 2026), raportu Senatu Kanady z 1999 r., artykułu w Orillia Matters (sierpień 2025), materiału The Narwhal o Kolumbii Brytyjskiej oraz aktualnych doniesień o warunkach pogodowych i jakości powietrza w Ontario.



































































