Ten tytuł nie pochodzi z komentarza politycznego napisanego przez przeciwnika Unii Europejskiej. To tytuł artykułu w niemieckim dzienniku „Die Welt” z 28 lutego 2026 roku („Eines der größten Probleme Europas ist Ursula von der Leyen”) pióra Thomasa Schmidta.
Już wcześniej wymieniłam jego nazwisko w ostatniej audycji radiowej, gdy przedstawiłam słuchaczom rozgłośni w Detroit i Chicago niemiecki głos w sprawie odszkodowań. Autor innego artykułu w „Die Welt” z 28 października 2025 roku, zatytułowanego „Die Leiden der Polen. Warum ihnen die Nation so wichtig ist” („Cierpienia Polaków. Dlaczego naród jest dla nich tak ważny”), nie podchodził do sprawy odszkodowań wyłącznie przez pryzmat bieżącej polityki, lecz próbował wyjaśnić niemieckiemu czytelnikowi polską pamięć historyczną.
Muszę powiedzieć, że na treść zawartą w tytule „Jednym z największych problemów Europy jest Ursula von der Leyen” czekałam od bardzo długiego czasu. Jak już kiedyś zdradziłam, szefowa Komisji Europejskiej, niemiecka polityk Ursula von der Leyen, jest u mnie „na muszce”. Wiele razy wykazywałam przyczyny tego stanu rzeczy. Wymienię dziś tylko kilka przykładowych tytułów, które to wyjaśniają:
- „Skandal na scenie teatralnej Europy” – „Gwiazda Polarna”, styczeń 2024 (oraz „Pressmania”),
- „Ursula von der Leyen przed Trybunałem UE” – „Kuryer Polski”, czerwiec 2025,
- „Nowy przekręt Ursuli von der Leyen” – „Gwiazda Polarna”, maj 2025,
- „Megaafera Komisji Europejskiej pod batutą Ursuli von der Leyen” – „Pressmania”, maj 2025,
- audycja radiowa w polonijnym radiu „Rozmaitości” w Detroit: „Co ukrywa się pod brukselskim dywanem”.
Gdy przed trzema laty zaczynałam uważnie przyglądać się fenomenowi pani Ursuli, jej krytyka kojarzona była przede wszystkim z prasą konserwatywną lub eurosceptyczną. Dziś podobne opinie coraz częściej pojawiają się w mediach głównego nurtu.
„Die Welt” pisze o nadmiernej koncentracji władzy w rękach przewodniczącej Komisji Europejskiej. „Spiegel” – o erozji jej władzy i o porażce na szczycie UE, która była „najgorszym momentem katastrofalnego roku dla przewodniczącej Komisji Europejskiej von der Leyen. Autorytet najpotężniejszej kobiety w Europie został poważnie nadszarpnięty”. Wszystko mówiący tytuł szwajcarskiego dziennika opiniotwórczego „Neue Zürcher Zeitung” brzmi: „Das ist nur die Spitze des Eisbergs bei Betrug, Missbrauch und Korruption” – „To jest tylko wierzchołek góry lodowej w kwestii oszustw, nadużyć i korupcji”.
O tym, jak zmieniały się nastroje w europejskim mainstreamie, moim zdaniem najmocniej świadczą:
- „Le Monde” z 10 marca 2025 roku – krytyka pochodzi z gazety tradycyjnie bardzo proeuropejskiej. Zarzut nie dotyczy poglądów, lecz sposobu sprawowania urzędu: izolacji, kontroli przekazu i ograniczania transparentności;
- niemiecki dziennik „Die Welt” z 14 maja 2026 roku – autorem krytyki nie jest publicysta, lecz Charles Michel, były przewodniczący Rady Europejskiej, który mówi o „superautorytarnym” modelu zarządzania Komisją.
Podam jeszcze kilka innych wybranych artykułów z prasy europejskiej jako argument na to, że władza Ursuli von der Leyen jako szefowej jednego z najważniejszych organów UE ulega erozji.
Francuski dziennik opiniotwórczy „Le Monde” krytykuje jej styl komunikacji jako zamknięty i nietransparentny. Serwis informacyjny „Politico Europe” opisuje proces „prezydencjalizacji” Komisji. Brytyjski dziennik ekonomiczny „Financial Times” zwraca uwagę na rosnący rozdźwięk między ambicjami politycznymi a skutecznością instytucji.
W „El País” z 9 marca 2026 roku ukazał się komentarz „El error Von der Leyen”. Autorzy zastanawiają się, czy Komisja Europejska pod kierownictwem Ursuli von der Leyen pozostała „strażniczką traktatów”, czy też stała się aktorem politycznym, który coraz częściej zastępuje państwa członkowskie.
Bardzo krytyczny tekst zarzucający von der Leyen personalizację władzy, osłabianie instytucjonalnej równowagi UE oraz odejście od dotychczasowej kultury politycznej Unii pojawił się w dodatku kulturalnym „El País” (Babelia) 4 czerwca 2026 roku jako wywiad z Claudim Pérezem: „El liderazgo de Ursula von der Leyen le está haciendo mucho daño a Europa”. Już sam tytuł jest mocny: „Przywództwo Ursuli von der Leyen bardzo szkodzi Europie”. Autor rozwija tezę o nadmiernej koncentracji władzy w rękach von der Leyen i osłabieniu europejskiego projektu.
Dlatego z poczuciem ulgi i satysfakcji przeczytałam w ostatnich numerach „Welt” i „Spiegel” m.in.:
- „Eines der größten Probleme Europas ist Ursula von der Leyen” – „Jednym z największych problemów Europy jest Ursula von der Leyen” (28 lutego 2026) – tytuł, który pozwoliłam sobie zastosować w swoim felietonie,
- „EU-Kommissionschefin in Nöten: Wie Ursula von der Leyens Macht erodiert” – „Szefowa Komisji Europejskiej w opałach: jak eroduje władza Ursuli von der Leyen” (27 grudnia 2025), czyli po prostu: jak kruszy się władza Ursuli von der Leyen.
W niemieckiej debacie coraz częściej pojawiają się pytania o przejrzystość zarządzania przez nią unijnymi miliardami. 22 lipca 2026 roku „Die Welt” opublikował rozmowę z europosłanką CSU Moniką Hohlmeier, która ostrzegła, że ujawnione przypadki nadużyć przy wykorzystaniu unijnych funduszy mogą być jedynie „wierzchołkiem góry lodowej”. Jej słowa skierowały uwagę na problem kontroli i odpowiedzialności za zarządzanie miliardami euro przez instytucje UE. Gazeta ujęła to w tytule: „Das ist nur die Spitze des Eisbergs bei Betrug, Missbrauch und Korruption” – „To tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o oszustwa, nadużycia i korupcję”.
Czytelnik dowiaduje się, że Europejska Prokuratura prowadzi już dochodzenia w 512 sprawach. Skala oszustw, nadużyć i korupcji przy wykorzystaniu unijnych funduszy może okazać się olbrzymia. Coraz częściej pojawiają się pytania, czy część ogromnych środków finansowych nie została skierowana na cele inne niż te, na które zostały pierwotnie przeznaczone i przewidziane prawem.
Czy zatem tytuł tego felietonu jest przesadą? Czy rzeczywiście jednym z największych problemów Europy jest Ursula von der Leyen? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam oczywiście Czytelnikom. Faktem jest jednak, że pytania, które jeszcze niedawno uznawano za głosy krytyków stojących poza głównym nurtem europejskiej debaty, dziś coraz częściej pojawiają się na łamach najważniejszych gazet Europy. I to satysfakcjonuje.
Od kilku lat przyglądam się działalności przewodniczącej Komisji Europejskiej i wskazuję na decyzje oraz mechanizmy, które moim zdaniem wymagają szczególnej uwagi. Ursula von der Leyen od dawna pozostaje więc w polu mojego zainteresowania – można powiedzieć, że jest na moim „celowniku”, ale nie z powodów osobistych. Jest nim dlatego, że sprawuje jedną z najpotężniejszych funkcji w Europie, a z tak wielką władzą zawsze musi wiązać się równie wielka odpowiedzialność.
Maria Legieć

































































