Premier Alberty Danielle Smith oświadczyła, że nie zamierza stosować zakazu sprzedaży amerykańskiego alkoholu jako środka odwetowego wobec zagrożenia 50-procentowymi cłami, jakie prezydent USA Donald Trump zapowiedział na kanadyjskie towary.

Smith powiedziała w swoim programie radiowym, że taki zakaz stanowiłby „nadzwyczajny środek”. Jej zdaniem decyzję o tym, czy zaopatrywać półki w amerykańskie produkty i czy je kupować, należy pozostawić detalistom i konsumentom. Premiera podkreśliła, że Kanada powinna zachować spokój i skupić się na dyplomacji.

„Wolę pozostać spokojna i zdobywać serca oraz umysły Amerykanów zamiast odpowiadać zakazem alkoholu” – zaznaczyła Smith.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nowe 50-procentowe cła, ogłoszone 20 lipca 2026 r., mają wejść w życie 19 sierpnia i objąć m.in. część kanadyjskich towarów, w tym wybrane kategorie alkoholu. Trump uzasadnił decyzję rzekomymi dyskryminacyjnymi praktykami handlowymi Kanady.

Wcześniej, w odpowiedzi na wcześniejsze groźby taryfowe i wypowiedzi Trumpa, kilka prowincjonalnych monopolów alkoholowych wstrzymało zakupy amerykańskich trunków. Alberta i Saskatchewan po kilku miesiącach przywróciły je na półki, natomiast Ontario i Quebec nadal ich nie sprowadzają.

Stanowisko Smith kontrastuje z podejściem części innych premierów. Na niedawnym spotkaniu Rady Federacji premier Ontario Doug Ford sugerował bardziej zdecydowane działania, w tym wykorzystanie kanadyjskiego potencjału energetycznego i potażu jako dźwigni nacisku. Premier Kolumbii Brytyjskiej David Eby otwarcie poparł retorsje i stwierdził, że amerykański alkohol „nie ma szans wrócić na półki”. Smith uznała jednak pomysły dotyczące ograniczenia dostaw energii za nierealne, podkreślając konieczność negocjacji.

Alberta, jako prowincja silnie uzależniona od eksportu do USA, stawia na dyplomację i spokojne podejście zamiast eskalacji w handlu alkoholem.