W nocy z 30 na 31 października 2026 roku spór o Trybunał Konstytucyjny, ciągnący się od ponad dekady, przeszedł z fazy prawnej i proceduralnej w fazę bezpośredniej konfrontacji. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska (najstarsza stażem wśród sędziów wybranych przez obecny Sejm) zarządziła miesięczną przerwę w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, przejmując kierowanie instytucją. Siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło do siedziby TK w asyście funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Kilka godzin później do budynku przybył prezydent Karol Nawrocki (który przerwał lot do Senegalu), głowa państwa spędziła w Trybunale kilka godzin.
Nad ranem Prezydent opuścił budynek, a jego oświadczenie odczytane przez szefa gabinetu Pawła Szefernakera mówiło o naruszeniu porządku konstytucyjnego i siłowym przejęciu konstytucyjnego organu państwa. Prezydent Nawrocki wezwał do opuszczenia terenu przez „siły przymusu” i zwołał pilne konsultacje z liderami ugrupowań parlamentarnych.
W sobotę od południa w Pałacu Prezydenckim trwały odrębne spotkania Nawrockiego z liderami ugrupowań. Spotkał się m.in. z przedstawicielami PSL, Polski 2050, PiS, Razem, Rozwoju Plus, Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej (Grzegorz Braun i Włodzimierz Skalik). Lewica odmówiła udziału, domagając się wcześniej potwierdzenia ślubowań.
Konfederacja (Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak) przedstawiła plan „resetu konstytucyjnego”. Mentzen po spotkaniu stwierdził, że założenia okazały się „w sporej mierze spójne” z tym, co mieli w głowie ludzie z Pałacu. Plan zakłada wygaszenie kadencji wszystkich obecnych sędziów TK, wybór 15 nowych większością 3/5 głosów w Sejmie, losowanie długości pierwszej kadencji (od 1 do 9 lat), kolejne wybory na 9 lat, ślubowanie przed Sejmem oraz publikowanie wyroków przez prezesa TK. W przypadku impasu (brak wyboru w 60 dni) – losowanie przez PKW spośród kandydatów popartych przez co najmniej 46 posłów. Bosak zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do kompromisu (szczególnie na zaplanowanym na wtorek posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego), Konfederacja złoży projekt uchwały o skróceniu kadencji Sejmu (wymaga 2/3 ustawowej liczby posłów, czyli 307 głosów). „Ten rząd trzeba definitywnie odsunąć od władzy” – stwierdził Bosak.
Grzegorz Braun (Konfederacja Korony Polskiej) po konsultacjach wraz ze Skalikiem wyszedł do dziennikarzy z hasłem „resetu niepodległościowego”. Braun wyraził troskę o bezpieczeństwo prezydenta i ostrzegł, że relacje między organami władzy nie mogą być kształtowane „za pomocą łomu czy lewara policyjnego”. Zamknął konferencję swoim charakterystycznym hasłem: „Precz z komuną, precz z eurokomuną, precz z żydokomuną, odzyskajmy niepodległość”. Wcześniej, jeszcze w piątek, Braun i jego ugrupowanie nazywali wydarzenia politycznym zamachem na konstytucyjny organ i domagali się wycofania policji oraz jawności poleceń. Braun był też obecny pod budynkiem TK w nocy z sympatykami.
Mateusz Morawiecki (Rozwój Plus) zapowiedział złożenie wniosku o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Tuska. Kandydatem na premiera rządu technicznego do wyborów, które wyłonią nową większość, miałby być Marek Jurek. Morawiecki podkreślał potrzebę resetu TK, ale bez udziału „zamachowców”, i mówił o doprowadzeniu sytuacji „na skraj wojny domowej”.
Prezes Święczkowski zapowiadał w sobotę próbę odzyskania kontroli nad budynkiem i spotkanie z „legalnymi” sędziami. Korwin-Piotrowska zwołała Zgromadzenie Ogólne sędziów na 3 listopada (m.in. w sprawie wniosków o immunitety).
Wieczorem 31 października premier Donald Tusk wygłosił orędzie. Nazwał wydarzenia pod TK „gorszącymi” i oskarżył PiS oraz prezydentów Dudę i Nawrockiego o kolejną odsłonę niszczenia rządów prawa. „Legalnie wybrani członkowie Trybunału zostali zaatakowani, a policja na miejscu chroniła Trybunał przed napastnikami” – powiedział.
Tusk użył porównania do złodzieja, który wyrywa torebkę starszej pani i krzyczy o przemocy, gdy próbuje się ją odzyskać, oraz do „symetrystów” proponujących podział łupu. „W pewnych sprawach nie może być kompromisu. Wrzask, kłamstwo i bijatyka nie mogą być źródłem prawa w Polsce i nie będą”. Podkreślił, że w państwie prawa polityk – nawet prezydent – nie może wchodzić na teren trybunału i wydawać poleceń sędziom, a „sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem”. Zadeklarował, że TK zacznie działać tak, jak powinien, a zadaniem rządu jest zapewnienie mu bezpieczeństwa i warunków pracy. „Polska jest silna, demokratyczna i zdeterminowana. Nie zginęła i nie zginie”.
Kryzys eskaluje w wymiarze politycznym i symbolicznym, ale nie widać jeszcze jednoznacznej drogi do szybkiego, akceptowanego przez wszystkie strony rozwiązania.
Po stronie rządowej i nowych sędziów mamy próbę faktów dokonanych: przejęcie strony internetowej, zarządzenia o przerwie w czynnościach, obecność policji i SOP, twarde orędzie Tuska wykluczające kompromis. Po stronie prezydenta, PiS i części prawicy – odrzucenie legalności nowych sędziów i ich działań, nocną interwencję głowy państwa, protesty pod budynkiem, zapowiedzi odzyskania kontroli przez prezesa Święczkowskiego oraz polityczne ruchy (konsultacje, propozycje resetu, wotum nieufności).
Propozycje Konfederacji (reset z wysoką większością, ewentualne skrócenie kadencji Sejmu) i Morawieckiego (rząd techniczny) pokazują, że część opozycji widzi wyjście w „wyzerowaniu” i nowych wyborach lub szerokim porozumieniu. Sławomir Mentzen twierdzi, że Pałac Prezydencki przyjął kierunek resetu z aprobatą. Jednak rząd Tuska w orędziu wyraźnie odrzuca logikę symetryzmu i kompromisu – traktuje działania nowych sędziów jako przywracanie normalności po latach blokady. Skrócenie kadencji Sejmu wymaga 307 głosów – obecnie mało realne bez poparcia części koalicji, które wydaje się mało prawdopodobne.
Zgromadzenie Ogólne 3 listopada i ewentualne uchwały w sprawie immunitetów mogą stać się kolejnym punktem spornym o legalność. Istnieje ryzyko dwuwładzy: dwóch pretendentów do kierowania TK, dwóch zestawów sędziów uznawanych przez różne strony, paraliżu orzecznictwa i dalszej polaryzacji.
Na razie nie widać mechanizmu, który szybko zakończyłby spór. Reset konstytucyjny wymagałby zmiany konstytucji lub bardzo szerokiego porozumienia ponad podziałami, na które obecnie brakuje woli ze strony rządu. Wotum nieufności i skrócenie kadencji to narzędzia polityczne, ale ich skuteczność zależy od arytmetyki sejmowej. Najbliższe dni (RBN we wtorek, Zgromadzenie Ogólne 3 listopada, ewentualne dalsze próby wejścia do budynku) pokażą, czy eskalacja się utrzyma, czy pojawi się przestrzeń na negocjacje. Na dziś dominuje logika faktów dokonanych i wzajemnego nieuznawania, co pogłębia kryzys instytucji zamiast go rozwiązywać.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Każda strona ma swoją narrację prawną i polityczną, a brak niezależnego rozstrzygnięcia (sądowego lub konstytucyjnego akceptowanego przez wszystkich) utrwala pat.



































































