„Podbiły ceny podmiejskie jatki i bębny biją dziś wszędzie. Boże, jeśli coś knują – jak chodziły gadki – dzisiejszej nocy to będzie!” – napisał Bertold Brecht w „Operze za trzy grosze”.
Rzeczywiście – moment rozpoczęcia „adwokackiego” zamachu stanu w Polsce został czy to przez BND, czy też stare kiejkuty wybrany starannie, podobnie jak 16 grudnia 2016 roku tak zwany „ciamajdan”. Wtedy Niemcy nie chcieli uznać podmianki na pozycji lidera tubylczej sceny politycznej i próbowali zablokować uchwalenie ustawy budżetowej, co mogło zaowocować rozwiązaniem Sejmu. Jednak Amerykanie wykazali czujność; do Warszawy przyleciał Rudolf Giuliani, spotkał się z Naczelnikiem Państwa, który z wystarczającą grupą posłów uchwalił  ustawę budżetową w Sali Kolumnowej Sejmu i w rezultacie ciamajdan spalił na panewce.
Teraz moment też został dobrze wybrany; prezydent poleciał do Senegalu, w następnych dniach ludzie mieli ruszyć na groby, a Amerykanie pochłonięci są wyborami połówkowymi. Toteż obywatel Tusk i jego kolaboranci w rządu sprowadzili policję na teren Trybunału, dzięki czemu sędziowie-uzurpatorzy  mogli tam wejść, a pani Anna Korwin-Piotrowska mogła rozpocząć urzędowanie od zawieszenia prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy  Bartłomieja Sochańskiego, po czym przeszła na ręczne sterowanie Trybunałem. Nie było ku temu żadnej podstawy prawnej, poza poleceniem obywatela Żurka Waldemara, który w dodatku puścił bąka, jakoby pani Korwin Piotrowska była „najstarszym stażem” sędzią Trybunału. Tymczasem ani nie jest ona żadnym sędzią, bo – podobnie jak pan Berek i inni „uzurpatorzy” – nie złożyła ślubowania wobec prezydenta, ani nie jest „najstarszą stażem”, bo w Trybunale zasiada sędzia Wojciech Sych o sędziowskim stażu dłuższym co najmniej o 4 lata od pani Korwin-Piotrowskiej.
Doszukiwałbym się raczej innych przesłanek. Pani Korwin-Piotrowska, podobnie jak inni sędziowie wybrani hurtem przez Sejm, rekomendowani byli przez dwie organizacje: Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i stowarzyszenie „Themis”. „Iustitia” powstała w roku 1990, kiedy rozwiązała się PZPR, będąca za komuny transmisją bezpieki do środowiska sędziowskiego, w związku z czym podejrzewam, iż bezpieka musiała maczać palce w utworzeniu tego stowarzyszenia.
Natomiast „Themis”, któremu pani Korwin-Piotrowska przewodniczy, nawet w nazwie nawiązuje do operacji „Temida”, którą prowadziła ABW w celu werbunku agentury w środowisku sędziowskim. Myślę, że to jest właśnie powód, dla którego Sejm wybrał hurtowo te właśnie  osoby, które teraz pokazują komu trzeba, że można na nich polegać, bo są zdolne do wszystkiego.
Więc chociaż termin „adwokackiego” zamachu stanu został dobrze wybrany, to pojawiły się komplikacje. Prezydent Nawrocki nad Hiszpanią zawrócił samolot i około godziny 21 wylądował na Okęciu, a po przyjeździe do pałacu spotkał się tam z I prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, który wcześniej w ostrych słowach zamach potępił i z prezesem TK Bogdanem Święczkowskim po czym, około pierwszej w nocy, podjechał pod Trybunał otoczony kordonami policji.
Okazało się, że nie może liczyć na własną ochronę ze SOP, która podlega ministrowi spraw wewnętrznych – bo to prezydent własnym ciałem torował swoim ochroniarzom i osobom towarzyszącym drogę przez kordon, a kiedy już dotarł przed drzwi Trybunału, zastał tam panią Korwin-Piotrowską, która własną piersią próbowała zagrodzić prezydentowi drogę, wspomagał ją pan Berek, a ochrona  przyglądała się, jak pan prezydent przebija się przez ten kordonek. Po przyjściu do TK pan prezydent poinformował „uzurpatorów”, że nie są sędziami TK, a po kilku godzinach wrócił do pałacu.
   Następnego dnia odbył rozmowy z przedstawicielami PSL, Polski 2050, Partii Razem, PiS, Stowarzyszenia Rozwój Plus, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej – bo Volksdeutsche Partei obywatela Tuska Donalda oraz Lewica pana marszałka Czarzastego odmówiły udziału w rozmowach.
Zamiast tego obywatel Tusk  Donald wieczorem wygłosił przeżarte fałszem i krętactwami „orędzie”, w którym zapowiedział, że się „nie cofnie”. I tak chyba będzie, bo uważam, iż prawdziwym celem „adwokackiego” zamachu stanu nie jest żadna praworządność, tylko co innego: po pierwsze – wysadzenie w powietrze pana prezydenta Karola Nawrockiego, do czego wprowadzeni przez policję do TK „uzurpatorzy” posłużą się  jako pretekstem, art. 131 konstytucji – żeby powierzyć pełnienie obowiązków prezydenta marszałkowi Czarzastemu, a po drugie – żeby jeszcze przed ogłoszeniem wyborów, przeprowadzić na scenie politycznej kurację przeczyszczającą, poprzez delegalizację  „niepotrzebnych” partii politycznych, przede wszystkim – Konfederacji Korony Polskiej, a może i obydwu Konfederacji.
Trybunał Konstytucyjny obsadzony przez „uzurpatorów”, miałby to przeprowadzić przy pozorach legalności. A gdyby trzeba było użyć dodatkowych sił, to właśnie wczoraj otrzymałem zdjęcia od mego Honorable Correspondanta, który, jadąc w niedzielę 1 listopada autostradą A 2 w kierunku Warszawy, mijał bardzo długą kolumnę niemieckich samochodów policyjnych, też jadącą w kierunku Warszawy. Najwyraźniej coś jest na rzeczy, bo w poniedziałek Komendant Główny Policji oświadczył, że na Alei  Szucha w Warszawie jest tyko polska policja. Najwyraźniej niemieccy policjanci mają jeszcze inne zadania, o których pewnie usłyszymy.
Po rozmowach polityków z panem prezydentem pojawiły się dwie koncepcje. Pierwszą, którą przedstawił pan wicemarszałek Krzysztof Bosak – żeby dokonać skrócenia kadencji Sejmu. Jest to chyba mało prawdopodobne, bo wprawdzie Sejm może podjąć taką decyzję, ale większością 2/3 głosów, której w Sejmie  nie ma. Decyzję taką mógłby podjąć też prezydent (jak to zrobił Lech Wałęsa w roku 1993) – ale musi najpierw zasięgnąć opinii marszałka Sejmu, który mógłby zwlekać z nią tygodniami, jeśli nie miesiącami – a poza tym – muszą być konstytucyjne powody.
Bardziej realistyczna wydaje się opcja druga – by dokonać przesilenia rządowego, to znaczy – przegłosować votum nieufności dla vaginetu obywatela Tuska Donalda oraz dokonać zmiany na stanowisku marszałka Sejmu – ale to zależy od tego, czy przynajmniej Szymon Hołownia namówi swoich 15 posłów do wystąpienia  przeciwko koalicji 13 grudnia i czy przyłączy się do niego 3 posłów z Demokracji Bezpośredniej, czyli od Pawła Kukiza i 7 posłów niezależnych.
Jeśli nie – to „adwokacki” zamach stanu będzie kontynuowany, aż do zaplanowanego finału, przybliżając nas w ten sposób do przekształcenia III RP w Generalną Gubernię. Nasza niezwyciężona armia chyba nie ma nic przeciwko temu, bo spoczywa na laurach po wiekopomnym zwycięstwie 13 grudnia 1981 roku i stoi z bronią u nogi, czekając na rozwój wypadków – byle tylko doczekać do emerytury, na której zaczyna się prawdziwe życie.
    Stanisław Michalkiewicz
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU