Rząd Ontario zezwolił 27 regionom na przejście od wtorku do systemu kolorowych stref pod względem zagrożenia koronawirusem. Pozwala to na stopniowe otwieranie przedsiębiorstw, których funkcjonowanie nie jest uznawane za konieczne. Zostaje tam też uchylony nakaz pozostawania w domu.

Spośród regionów przechodzących do systemu kolorów Niagara będzie jedynym oznaczonym jako “szary-lockdown”, co oznacza, że przedsiębiorstwa mogą działać na 25 proc. swoich możliwości.

Poza kolorowymi strefami pozostają regiony: Toronto, Peel, York i North Bay Parry Sound District. Tam nakaz pozostawania w domach obowiązuje co najmniej do 22 lutego.

W strefie czerwonej znalazły się regiony: Chatham-Kent Hamilton, Halton, Durham, Middlesex-London, Waterloo, Simcoe-Muskoka, Thunder Bay District, Wellington-Dufferin Guelph, Windsor-Essex i Southwestern.

Strefa pomarańczowa obejmuje regiony: Brant County, Eastern Ontario, Haldimand-Norfolk, Huron Perth, Lambton, Ottawa, Sudbury, Porcupine and Haliburton, Kawartha i Pine Ridge District.

W strefie żółtej są Algoma, Grey Bruce, Northwestern i Peterborough, a w zielonej – Leeds, Grenville and Lanark District oraz Timiskaming. Wcześniej do zielonej strefy weszły regiony Kingston, Frontenac and Lennox and Addington Public Health, Hasting Prince Edward Public Health and Renfrew County and District Health Unit. W zielonej dozwolone jest np. serwowanie posiłków w restauracjach na miejscu, a nie na wynos.

Minister zdrowia Christine Elliott przypomniała, że powrót do systemu stref nie oznacza powrotu do normalności i wciąż grozi nam rozprzestrzenianie się nowych odmian koronawirusa. Dopóki szczepionki nie będą powszechnie dostępne, grunt to przestrzeganie obostrzeń sanitarnych i wychodzenie z domu tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne, powiedziała Elliott.

Prowincyjny lockdown został ogłoszony 26 grudnia.

Rząd ostrzega, że pojawienie się nagłego wzrostu liczby przypadków COVID-19 będzie skutkować opóźnieniami otwierania gospodarki w danym regionie lub powrotem do lockdownu.

Specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych, Colin Furness z University of Toronto, mówi, że trzecia fala jest nieunikniona. Jego zdaniem, biorąc pod uwagę rozprzestrzenianie się szczególnie zaraźliwych mutacji koronawirusa, powinniśmy się spodziewać znacznego wzrostu przypadków mniej więcej w kwietniu. Wtedy znów trzeba będzie zamykać szkoły i wprowadzać lockdown.

Według modeli stosowanych przez prowincję brytyjska odmiana koronawirusa stanie się dominująca pod koniec lutego.