Od 1 maja 2026 roku ze stołecznych billboardów, przystanków tramwajowych i stacji metra w Amsterdamie zniknęły reklamy burgerów, samochodów na benzynę i tanich lotów. Holenderska stolica stała się pierwszą stolicą świata, która w przestrzeni publicznej zakazała jednocześnie reklam mięsa i produktów powiązanych z paliwami kopalnymi.
Władze miasta przedstawiają decyzję jako element polityki klimatycznej: Amsterdam chce do 2050 roku osiągnąć neutralność klimatyczną i o połowę ograniczyć spożycie mięsa przez mieszkańców. Reklamy wołowiny, wieprzowiny, drobiu i ryb oraz ofert linii lotniczych, rejsów wycieczkowych i samochodów spalinowych nie mogą już pojawiać się na nośnikach należących do miasta. Reklama przy sklepie czy w witrynie nadal jest dozwolona.
Radna GroenLinks Anneke Veenhoff ujęła to wprost: jeśli miasto wydaje pieniądze podatników na politykę klimatyczną, nie powinno wynajmować swoich ścian na coś przeciwnego. Porównała też wysokowęglowy styl życia do nałogu – „jeśli próbujesz się go pozbyć, nie jest rozsądne, żeby widzieć go wszędzie”.
Haarlem jako pierwsze miasto na świecie zapowiedziało w 2022 roku zakaz większości reklam mięsa w przestrzeni publicznej; wszedł on w życie w 2024 roku. Potem podobne ograniczenia przyjęły Utrecht i Nijmegen – w tym ostatnim rozważano też ograniczenie reklam nabiału. Reklam paliw kopalnych, tanich lotów i aut spalinowych zakazało już kilkadziesiąt miast, w tym Edynburg, Florencja i Sztokholm. We Francji zakaz reklam paliw kopalnych obowiązuje na poziomie krajowym (ustawa z 2021 r., z opóźnionym dekretem wykonawczym).
Krytycy nazywają to niańczeniem obywateli i cenzurą legalnych produktów. Zwolennicy porównują mechanizm do zakazu reklam tytoniu: chodzi o to, by nie normalizować w przestrzeni publicznej tego, czego władza jednocześnie chce ograniczać.
W Polsce od 1 września 2026 r. obowiązuje znowelizowane rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie żywienia zbiorowego w szkołach i przedszkolach (tzw. rozporządzenie sklepikowe). Obejmuje ponad 6,8 mln uczniów w prawie 36 tys. placówek.
Najważniejsze zmiany w stołówkach:
- mięso (ze świeżego mięsa) – tylko dwa razy w tygodniu,
- co najmniej raz w tygodniu obiad w pełni roślinny, na bazie nasion roślin strączkowych, bez produktów odzwierzęcych,
- w dni mięsne i rybne obowiązkowa alternatywa roślinna dla chętnych,
- mleko i produkty mleczne można zastąpić napojami roślinnymi (wzbogaconymi m.in. w wapń i B12),
- zupy minimum dwa razy w tygodniu na wywarze warzywnym,
- maksymalnie dwie potrawy smażone w tygodniu.
Ministerstwo Zdrowia w oficjalnych komunikatach wskazało, że przepisy mają sprzyjać „wdrażaniu diety planetarnej” – modelu łączącego zdrowie i cele środowiskowe, kojarzonego m.in. z komisją EAT-Lancet. Organizacje promujące dietę roślinną uczestniczyły w debacie wokół zmian; resort podkreśla też postulaty rodziców dzieci na dietach roślinnych.
Przepisy na razie nie dotyczą kanapek z domu. Ograniczają jednak częstotliwość dań mięsnych w żywieniu zbiorowym i wprowadzają obowiązkowy dzień roślinny.
Paweł Usiądek (Konfederacja, Ruch Narodowy) w wpisie z 4 września 2026 r. zestawił amsterdamski zakaz z polskimi zmianami w stołówkach. Napisał, że „ideologia weszła na grubo”, że holenderski zakaz nie obetnie emisji, a służy wizerunkowi, oraz że analogiczny proces – najpierw miasta, potem region, potem państwo – może skończyć się podatkiem klimatycznym na mięso. Wezwał do powstrzymania tych zmian.
Rząd i sanepid tłumaczą nowelizację zdrowiem dzieci: mniej cukru, soli i tłuszczu, więcej warzyw, świeższe mięso zamiast przetworów, woda zamiast słodkich napojów. Krytycy widzą w tym import „diety planetarnej” i stopniowe wypieranie tradycyjnego jadłospisu decyzją urzędników, a nie rodziców.


































































