Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła w orędziu o stanie Unii, że pozostałe środki z unijnego instrumentu SAFE zostaną przeznaczone na nowy program wspólnych projektów z ukraińskimi firmami zbrojeniowymi. Zapowiedź wywołała zaskoczenie w stolicach państw członkowskich, w tym w Warszawie. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak ocenił, że decyzja zapadła bez konsultacji z Polską i kosztem puli, o którą Warszawa mogła ubiegać się w kolejnym naborze.

Instrument SAFE (Security Action for Europe), ustanowiony rozporządzeniem Rady (UE) 2025/1106, przewiduje do 150 mld euro niskooprocentowanych pożyczek dla państw członkowskich na inwestycje obronne. Pożyczki zaciąga Unia na rynkach, a następnie udziela ich państwom beneficjentom. Spłacają je państwa członkowskie, które z nich skorzystały, a nie Komisja Europejska. Polska jest największym beneficjentem programu – przyznano jej 43,7 mld euro. Umowę pożyczki podpisano w Warszawie 8 maja 2026 r.

Część państw nie wykorzystała w pełni zarezerwowanych kwot. Szacunki niewykorzystanej puli wahają się od ok. 10 do 20 mld euro. Von der Leyen zapowiedziała, że właśnie te środki posłużą do uruchomienia programu współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym. Jako przykład takiej współpracy wskazuje się m.in. projekt systemu obrony przeciwrakietowej Freyja.

Plan zaskoczył dyplomatów. Jeden z nich, cytowany przez rozgłośnię RMF, stwierdził z irytacją, że „takiej rozmowy z KE nie było”, i przypomniał, że „póki co to my, czyli państwa członkowskie, spłacamy pieniądze z tej pożyczki, a nie KE”. Polska jeszcze w sierpniu zapowiadała udział w drugim naborze SAFE i wykorzystanie środków, których nie zagospodarują inne stolice.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Krzysztof Bosak napisał w serwisie X:

„Spłacane także przez Polskę długi z SAFE mają sfinansować Ukrainę. Decyzję ogłosiła @vonderleyen bez konsultacji z Polską i kosztem środków, które w kolejnym rozdaniu mogłyby przypaść Polsce.”

Odnosząc się do doniesień RMF FM, dodał, że na pytanie, czy sprawę konsultowano z rządem w Warszawie, odpowiedź brzmi: „a gdzie tam”.

Strona rządowa podkreśla, że przyznana Polsce transza 43,7 mld euro nie jest zagrożona. Wiceszefowa MON oświadczyła, że Warszawa wykorzysta całą przyznaną pulę, nie zwróci do Brukseli ani jednego euro i na razie nie wie, czy jakiekolwiek niewykorzystane środki wrócą „na stół”. Dodała, że nie zapadła jeszcze decyzja, czy Polska będzie sięgać po dodatkowe pieniądze.