Rząd federalny Kanady zatrudnił amerykański bank JPMorgan Chase oraz kanadyjski CIBC jako doradców przy sprzedaży praw do zarządzania czterema największymi lotniskami w kraju — podał Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą.
Chodzi o Toronto Pearson, Vancouver International, Montréal-Trudeau oraz Calgary International. To cztery najbardziej obciążone lotniska w Kanadzie pod względem liczby pasażerów.
Premier Mark Carney ogłosił kierunek zmian we wtorek 15 września na Canada Investment Summit w Toronto. Rząd ma zachować własność gruntów i aktywów, a prywatnym inwestorom przekazać długoterminowe koncesje na prowadzenie operacji, które obecnie prowadzone są przez organizację non-profit
— Rząd Kanady zachowa własność gruntów i aktywów, ale odblokujemy ich prawdziwą wartość, włączając nowy kapitał i doświadczenie do zarządzania i rozwoju — powiedział Carney.
Zapowiedział, że pozyskane jednorazowo ze sprzedaży „dziesiątki miliardów dolarów” mają trafić m.in. na lotniska regionalne i inną infrastrukturę.
Obecnie lotniska NAS (National Airports System) są własnością federalną i dzierżawione niedochodowym władzom lotniskowym, które płacą czynsz Ottawie. Według Canadian Airports Council jest to ok. 525 mln CAD rocznie.
NDP i związki zawodowe ostro skrytykowały plan. Kanadyjski Kongres Pracy wskazał na australijski model: wyższe koszty dla pasażerów i linii, presja na pracowników oraz większy udział zysków po stronie prywatnych inwestorów. NDP oświadczyło, że „nie pozwoli Markowi Carneyowi sprzedać lotnisk, wodociągów i autostrad najwyższemu oferentowi”.
Lider konserwatystów Pierre Poilievre zajął ostrożniejsze stanowisko: chce zobaczyć, czy rozwiązanie realnie obniży koszty dla Kanadyjczyków. „Jeśli nie oszczędza pieniędzy, to po co to robić?” — zapytał.
Rząd podkreśla, że to nie jest pełna prywatyzacja, lecz koncesje operacyjne, a nadzór regulacyjny pozostanie w Transport Canada. Minister transportu zapowiedział też, że umowy mają blokować „nieuzasadnione” podwyżki cen biletów.
Zatrudnienie amerykańskiego JPMorgan — obok kanadyjskiego CIBC — szybko stało się tematem komentarzy. Właśnie ten wątek podbił wpis @canmericanized z hasłem „Elbows up”, nawiązującym do kanadyjskiego wezwania do stawiania oporu.
Na razie nie podano wyceny, harmonogramu przetargu ani listy potencjalnych operatorów. Kanadyjskie fundusze emerytalne (CPP, PSP, BCI) oraz zagraniczni gracze, m.in. australijski IFM, sygnalizowali już zainteresowanie.




































































