Polskie drogi są oczywiście lepsze od kanadyjskich – tak, tak, wiem, że często wąskie i kręte, ale nawierzchnia – bez porównania – zwłaszcza w miastach, zaś autostrady i drogi szybkiego ruchu, gdzie obowiązuje ograniczenie odpowiednio do 140 i 120 km na godzinę – palce lizać. Polska się przez nie wydatnie zmniejszyła. W jeden dzień można dojechać nad morze i z powrotem. To znaczy… kochałem te polskie drogi pierwszą miłością jeszcze do ubiegłego roku. W tym roku zmroził mnie terror automatycznych kontroli. Otóż, w bardzo wielu miejscach mandaty są wystawiane automatycznie, jeśli przekroczy się średnią prędkość mierzoną przy pomocy kamer na danej odległości , czasem nawet do 19 km. Odcinki te oznaczone są niepozornymi znakami na niebieskim tle.
Drogi stały się w ten sposób sposobem monitorowania obywateli. Przy odrobinie policyjnej chęci można każdego wyłapać.
To jedno, drugie, to pobierania haraczu za nastawienie cruise control o kilkanaście kilometrów powyżej limitu. Szczerze nienawidzę kamer, fotoradarów i automatycznego wystawiania mandatów! No właśnie! Mandat jest wystawiany na właściciela zarejestrowanego pojazdu. Ten po otrzymaniu pisma ma obowiązek donieść policji kto kierował autem – jak nie wskaże, będzie bulił podwójnie. Co najbardziej wpieprzające, to że w przypadku pojazdów spoza UE (w tym ukraińskich) nie ma możliwości ustalenia właściciela z powodu braku umów międzynarodowych. Dlatego procedury wezwania do zapłaty nie działają i Ukraińcy śmigają po Polsce ile wlezie, dopóki ich jakiś radiowóz nie nakryje. Słowem: płacą Polacy, a Ukraińcy się wożą – czyli nowa polska norma.
Pytam się, jak to możliwe, że Polacy – wolne ptacy – dają sobie to robić w biały dzień we własnym kraju?! Czy są jak lud niewolniczy, który uwierzył w legendę o własnej rzekomej wolności. Toż nawet u nas, w Ontario, mimo całego neomarksistowskiego syfu, zniesiono fotoradary, po tym jak my – czyli ludność miejscowa – masowo się zbuntowała: wywracając, ścinając i zamalowując te urządzenia.
Upadek polskiego ducha widać gołym okiem. Jakoś nawet kibole stali się bardziej miękcy. Wszystko to przez wychowanie do nowego socjalizmu i ugrzecznienie młodzieży. Byłem z córką w kopalni w Zabrzu na wycieczce. Pani przewodniczka, stojąc przy prezentacji przodka ściany, powiedziała, że może zademonstrować działanie pneumatycznego świdra, ale to będzie bardzo głośne, a ponieważ mamy demokrację, więc przegłosujmy, kto chce to zobaczyć. No i w grupie kilku CHŁOPCÓW w wieku od może 7 do 12 lat, która przy nas stała, większość była na NIE! O tempora, o mores! Jak mały chłopak może nie chcieć zobaczyć, świdra czy karabinu w działaniu?! Ja myślałem, że może któryś by nawet chciał trochę powiercić, a oni boją się hałasu! O nierządne to królestwo i zginienia bliskie! Najwyraźniej dotarła już do Polski zgnilizna nowej globalistycznej tresury i łamania charakterów.
Zrządzeniem losu trafiłem do Skawiny, gdzie dawno temu ojciec budował elektrownię, znalazłem się tuż obok naszego dawnego bloku. Ponieważ chciałem podciąć włosy, wpadłem na pomysł, by zobaczyć, czy istnieje zakład fryzjerski, który zapamiętałem z końca lat 60. – głównie dlatego, że właściciel obciął mi końcówkę ucha, co zalepił papierem toaletowym i odesłał do domu. Opowiedziałem historię miłej pani fryzjerce, która ma ten sam przybytek od kilkunastu lat, a ta uznała, że dzisiaj na pewno skończyłoby się to w sądzie.
No i tak właśnie jest, że zakończyliśmy etap cywilizacyjnej ekspansji, podboju i rozwoju, a weszliśmy w czas napompowanych sterydami, wytatuowanych eunuchów golących nogi oraz plastikowych dziewuch z glonojadowymi wargami, ubranych tak, jakby usiłowały własne ciało oddać na targ.
Czy takich ludzi może uwierać brak niepodległości Polski?! Chyba tylko w sennym koszmarze o czwartej nad ranem…
Andrzej Kumor


































































