W Hiszpanii od kilku tygodni trwa napięta sytuacja związana z kryzysem migracyjnym w Ceucie, hiszpańskiej eksklawie w Afryce Północnej. Kulminacją niezadowolenia były masowe protesty 2 września 2026 r. (w Dzień Ceuty) w ponad 260 miastach i gminach.

30 i 31 lipca 2026 r. doszło do bezprecedensowego szturmu na granicę z Maroka. Szacunki mówią o 50–80 tysiącach osób (głównie młodych Marokańczyków, ale także migrantów z Afryki Subsaharyjskiej), którzy wdarli się do miasta liczącego ok. 83 tys. mieszkańców. Przechodzili przez płot, pływali wokół falochronów i plaż. Zginęło co najmniej 72–88 osób (niektóre szacunki mówią o ponad 100), głównie przez utonięcia i stratowanie.

Większość wróciła do Maroka w ciągu 48 godzin na podstawie dwustronnego porozumienia. W Ceucie pozostało jednak 5–10 tys. osób (głównie tych, których nie da się szybko odesłać), które przebywają w prowizorycznych obozach na ulicach i plażach. Miasto jest przeciążone, dochodzi do napięć, ataków na obozy i codziennych lokalnych protestów mieszkańców. Pojawiły się też doniesienia o raporcie policji sugerującym udział marokańskich służb w „prowadzeniu” fali, choć rząd to kwestionuje.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Protesty 2 września zwołano je z inicjatywy Federacji Hiszpańskich Gmin i Prowincji (FEMP, kontrolowanej przez Partię Ludową). Oficjalnie miały być gestem solidarności z Ceutą, ale szybko stały się platformą ostrej krytyki rządu Pedra Sáncheza (PSOE).

Największe zgromadzenia:

  • Madryt (Plaza de Cibeles): 50 tys. według delegacji rządu, nawet 150 tys. według ratusza. Tłum wypełnił plac, Gran Vía i Paseo del Prado.
  • Ceuta: ok. 20 tys. osób.
  • Walencja: ok. 25 tys.
  • Andaluzja: szczególnie liczna (w samej Máladze lokalne szacunki przekraczały 100 tys., łącznie w regionie ponad 160 tys.). Duże grupy były też w Sewilli, Kordobie, Saragossie, Barcelonie i wielu mniejszych miastach.

Uczestnicy nieśli flagi Hiszpanii i Ceuty. Główne hasła to „Ceuta no se vende, Ceuta se defiende” (Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceutę się broni), „Sánchez dimisión”, „Sánchez a prisión” i „Viva España”. W Walencji palono wizerunki Sáncheza i króla Maroka Mohammeda VI, pojawiały się też bardziej radykalne okrzyki.

W Madrycie byli liderzy opozycji: Alberto Núñez Feijóo (PP) i Santiago Abascal (Vox). Po zakończeniu głównej demonstracji grupa kilkuset osób próbowała dojść do Kongresu Deputowanych. Doszło do starć z policją (gaz łzawiący, gumowe pociski). Rannych zostało 4 funkcjonariuszy, aresztowano 4 osoby (w tym dwóch nieletnich).

W kilku miastach (m.in. Barcelona, Bilbao, Madryt) odbyły się równoległe kontrmanifestacje przeciwko rasizmowi.

Opozycja oskarża rząd o słabość, brak ochrony granic i „pozostawienie Ceuty samej”. Sánchez zaprzecza, że Maroko zorganizowało falę, i zarzuca prawicy polityzację kryzysu. Sytuacja w Ceucie nadal jest napięta — obozy istnieją, a mieszkańcy regularnie wychodzą na ulice. Kryzys stał się jednym z głównych tematów hiszpańskiej polityki i dodatkowym obciążeniem dla rządu Sáncheza.