W sierpniu 2025 roku do komisariatu policji w Abbotsford (British Columbia) dotarł list od gangu Lawrence Bishnoi (hinduskiego gangu wymuszeniowego). W liście gang otwarcie chwalił się, że ma w Kanadzie  nawet ponad 1000 osób, które są uzbrojone i gotowe na rozkazy. Napisali też coś w stylu: „każdy biznes musi zapłacić swój podatek” – czyli jasno dali do zrozumienia, że chodzi o wymuszenia haraczu.
Informacja wyszła na jaw dopiero 29 maja 2026 roku, podczas przesłuchania deportacyjnego w sprawie Jashandeepa Singha (podejrzanego o udział w sieci wymuszeń). Świadek – policjant Const. Kevin St. Louis z Edmonton Police – główny śledczy projektu przeciwko tym gangom – – opisał list w zeznaniach przed Immigration and Refugee Board.
Lawrence Bishnoi to transnarodowa organizacja przestępcza z Indii, kierowana przez Lawrence Bishnoi, który od 2015 roku siedzi w indyjskim więzieniu, ale nadal dowodzi operacjami przez komunikatory.
W Kanadzie – szczególnie w B.C., Albercie, Manitobie i Ontario – jest odpowiedzialna za falę wymuszeń i strzelanin skierowanych głównie przeciwko biznesmenom z diaspory południowoazjatyckiej przede wszystkim Sikhowie/Punjabi.
Grożą przez WhatsApp (często w imieniu Bishnoi lub Goldy Brar), a jak nie zapłacisz – strzelają do domu lub firmy. Kanada oficjalnie uznała ten gang za organizację terrorystyczną w 2025 roku.

Policja potwierdziła, że taki list dostała i podzieliła się nim z innymi jednostkami walczącymi z kryzysem wymuszeń (m.in. Operation Community Shield). Gang rekrutuje głównie świeżo przybyłych tymczasowych pracowników zagranicznych i studentów z Indii – daje im poczucie „wspólnoty” i małe pieniądze za brudną robotę. To nie jest pojedynczy incydent – to element szerszego kryzysu wymuszeń w kanadyjskiej diasporze południowoazjatyckiej, który trwa już od kilku lat i obejmuje setki spraw.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU