Tuesday, June 28, 2022

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (32)

Tuż obok zobaczyłem biegającego wolno psa i stłoczone owce. Szczerze powiem, że tak jak marynarz krzyczący z bocianiego gniazda „Ziemia!” chciałem zawołać „Ludzie!” Pies rzucił się...

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (31)

Robił bo robił, ale ta robota miała w sobie coś z automatu, przyzwyczajenia czy nałogu, z którego nie można się wyrwać. Myślę, że stąd właśnie...

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (30)

„Muszę stanąć na nogi - powtarzałem sobie - bo jak nie to dalej już nie pójdę. Muszę dojść do siebie!” Szliśmy ładny kawałek. Kwatera okazała...

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (29)

Udało mi się to na szczęście całkiem dobrze i właśnie po wyjściu z tego zaliczenia dowiedziałem się od kolegów o katastrofie. To są może...

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (28)

Kto wie jak długie. I to był początek. Następnego dnia ruszyłem na szlak! Wszystkie demony i upiory odstąpiły mnie jak ręką odjął. Życie wydawało mi się...

Mar­cin Bara­niec­ki: Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści (27)

A kiedyś dodał: -Ty to masz szczęście! Też bym tak chciał! Kiedyś - gdy obaj byliśmy jeszcze w szkołach - on w zawodówce na ul. Żywnego,...

Dys­kret­ny “urok” sta­ro­ści odci­nek 26

W czasie lekcji angielskiego rozmowy na ten temat nie wchodziły w rachubę, a poza lekcjami pan Kapusta nigdy nie wspominał żeby kogoś miał. -Sam jestem...

Dys­kret­ny urok sta­ro­ści (25)

Ten etap się kończył, ale coś mi mówiło, że „nie do końca”, „nie do końca!” To prawda, że trzeba było iść do pracy, ale korciło...

Dys­kret­ny urok sta­ro­ści (24)

Zaraz po przyjeździe do Tarifa wpadliśmy w taką piaskową wichurę. Nawet ulice były zawiane malutkimi wydmami piasku, w którym zakopywało się nasze auto. Z Tarify...

Dys­kret­ny urok sta­ro­ści (23)

        Jedliśmy dobry obiad. Ostatecznie trzeba było jakoś uczcić ten gibraltarski pobyt.         Znowu wróciłem myślą do mojej dawnej podróży i...