Friday, December 2, 2022

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (32)

Tuż obok zobaczyłem biegającego wolno psa i stłoczone owce. Szczerze powiem, że tak jak marynarz krzyczący z bocianiego gniazda „Ziemia!” chciałem zawołać „Ludzie!” Pies rzucił się...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (31)

Robił bo robił, ale ta robota miała w sobie coś z automatu, przyzwyczajenia czy nałogu, z którego nie można się wyrwać. Myślę, że stąd właśnie...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (30)

„Muszę stanąć na nogi - powtarzałem sobie - bo jak nie to dalej już nie pójdę. Muszę dojść do siebie!” Szliśmy ładny kawałek. Kwatera okazała...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (29)

Udało mi się to na szczęście całkiem dobrze i właśnie po wyjściu z tego zaliczenia dowiedziałem się od kolegów o katastrofie. To są może...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (28)

Kto wie jak długie. I to był początek. Następnego dnia ruszyłem na szlak! Wszystkie demony i upiory odstąpiły mnie jak ręką odjął. Życie wydawało mi się...

Marcin Baraniecki: Dyskretny “urok” starości (27)

A kiedyś dodał: -Ty to masz szczęście! Też bym tak chciał! Kiedyś - gdy obaj byliśmy jeszcze w szkołach - on w zawodówce na ul. Żywnego,...

Dyskretny “urok” starości odcinek 26

W czasie lekcji angielskiego rozmowy na ten temat nie wchodziły w rachubę, a poza lekcjami pan Kapusta nigdy nie wspominał żeby kogoś miał. -Sam jestem...

Dyskretny urok starości (25)

Ten etap się kończył, ale coś mi mówiło, że „nie do końca”, „nie do końca!” To prawda, że trzeba było iść do pracy, ale korciło...

Dyskretny urok starości (24)

Zaraz po przyjeździe do Tarifa wpadliśmy w taką piaskową wichurę. Nawet ulice były zawiane malutkimi wydmami piasku, w którym zakopywało się nasze auto. Z Tarify...

Dyskretny urok starości (23)

        Jedliśmy dobry obiad. Ostatecznie trzeba było jakoś uczcić ten gibraltarski pobyt.         Znowu wróciłem myślą do mojej dawnej podróży i...