W związ­ku z kolej­ną rocz­ni­cą napa­ści Rosji Sowiec­kiej na Pol­skę 17 wrze­śnia 1939 roku przy­po­mi­na­my tekst  opu­bli­ko­wa­ny na naszych łamach w roku 2017.

Sze­wach Weiss: „Czy ja mam pra­wo kry­ty­ko­wać Pola­ków? A jak Żydzi zacho­wa­li się wobec nich?”.

Jest rze­czą oczy­wi­stą, że w pamię­ci zbio­ro­wej naro­dów, podob­nie jak w naszej indy­wi­du­al­nej pamię­ci, ist­nie­ją róż­ne „wraż­li­wo­ści”. Pew­ne rze­czy wspo­mi­na­my, inne wypie­ra­my z pamię­ci. Tak się skła­da, że na obsza­rze pol­skie­go pań­stwa od setek lat Pola­cy żyli z Żyda­mi (nie tyl­ko); tak się nie­szczę­śli­wie skła­da, że w rezul­ta­cie klę­ski pań­stwa pol­skie­go w woj­nie z Niem­ca­mi milio­ny Żydów stra­ci­ło na tere­nach pol­skich życie.

Wypad­ki te mają fun­da­men­tal­ne zna­cze­nie dla naszych odmien­nych dziś „wraż­li­wo­ści”.

W skró­cie fak­ty wyglą­da­ją tak. Przed woj­ną anty­se­mi­tyzm w Pol­sce nie miał pod­ło­ża raso­we­go, i podob­nie jak w wie­lu innych kra­jach spro­wa­dzał się do kon­ku­ren­cji gospo­dar­czej – oskar­ża­nia Żydów o nie­uczci­we prak­ty­ki w han­dlu, demo­ra­li­za­cję etc. Nawet kwo­ty przy przyj­mo­wa­niu na stu­dia praw­ni­cze, mają­ce w zało­że­niu dać szan­sę Pola­kom w tym zawo­dzie – były łagod­ne – i nie doty­czy­ły mło­dzie­ży żydow­skiej z rodzin praw­ni­czych, czy­li jak tata był praw­nik, to już się było poza kwo­tą. Przed woj­ną znacz­na część żydow­skiej inte­li­gen­cji w Pol­sce była cał­ko­wi­cie spo­lo­ni­zo­wa­na i two­rzy­ła pol­ską kul­tu­rę. Żydzi w szte­tlach żyli swo­im życiem. Polo­ni­za­cji Żydów prze­szko­dzi­ła poli­ty­ka car­ska pod zabo­rem rosyj­skim, kie­dy to przy­je­cha­li litwa­cy. Mie­li w zało­że­niu rusy­fi­ko­wać pol­skie obszary.

Pierw­si litwa­cy, ok. 70 tysię­cy rodzin, przy­by­li do Kró­le­stwa Pol­skie­go na począt­ku lat 90. XIX wie­ku, w ramach repre­sji po zama­chu na cara Alek­san­dra II. Zosta­li nie­chęt­nie przy­ję­ci przez Pola­ków, któ­rzy widzie­li w nich narzę­dzie rusy­fi­ka­cji, a tak­że przez Żydów orto­dok­syj­nych, któ­rzy nazy­wa­li ich szaj­ge­ca­mi (mło­dzień­ca­mi) – czy­ta­my w Wiki­pe­dii – pro­pa­go­wa­li sepa­ra­tyzm, a zwal­cza­li asy­mi­la­cję naro­do­wą i kul­tu­ro­wą, co spo­wo­do­wa­ło jej cza­so­we usta­nie. Pod koniec XIX wie­ku byli już domi­nu­ją­cą siłą wśród Żydów w Pol­sce. Dru­gi wiel­ki napływ tej lud­no­ści przy­padł na lata 1905–1907 i był zwią­za­ny z wyda­rze­nia­mi rewo­lu­cji 1905 roku. Żydzi ci osie­dla­li się naj­chęt­niej w oko­li­cach dużych ośrod­ków prze­my­sło­wych, szcze­gól­nie War­sza­wy i Łodzi. W War­sza­wie, ze wzglę­du na dobrą zna­jo­mość ryn­ku rosyj­skie­go, litwa­cy szyb­ko zmo­no­po­li­zo­wa­li nie­któ­re rodza­je han­dlu, zakła­da­jąc kan­to­ry, skła­dy, domy komi­so­we i biu­ra agentowe…

To są fak­ty, któ­re dzi­siaj ludzie o „wraż­li­wo­ści żydow­skiej” rzad­ko przy­po­mi­na­ją, a któ­re mają wiel­kie zna­cze­nie dla naszych wza­jem­nych sto­sun­ków, któ­re dzi­siaj usi­łu­je się pod­cią­gać pod nie­mal 1000-let­nią koha­bi­ta­cję. Mło­dzież litwac­ka nie czu­ła się w żaden spo­sób zwią­za­na z Pol­ską, jej histo­rią i kul­tu­rą i sta­no­wi­ła głów­ne kadry rodzą­cych się ruchów „inter­na­cjo­na­li­stycz­nych”, komu­ni­zmu, socja­li­zmu. Postrze­ga­na była przez wła­dze mię­dzy­wo­jen­nej Pol­ski jako „ele­ment wywro­to­wy”. I nie bez powo­du. Wła­dze II RP wspie­ra­ły nato­miast pol­skich żydow­skich naro­dow­ców z orga­ni­za­cji Bej­tar orga­ni­zo­wa­nej na wzór mło­dzie­żo­wych orga­ni­za­cji faszy­stow­skich i pol­skich naro­do­wych. Bej­tar pro­pa­go­wał emi­gra­cję do bry­tyj­skiej Pale­sty­ny, gdzie Żydzi wal­czy­li o utwo­rze­nie suwe­ren­ne­go pań­stwa. Pol­ska przed­wo­jen­na tę wal­kę wspie­ra­ła, szko­ląc woj­sko­wo wyjeż­dża­ją­cych m.in. w obo­zie w Andry­cho­wie. Dzia­ła­nia te usta­ły dopie­ro w roku 1938 po ostrych inter­wen­cjach brytyjskich.

Koń­cząc przed­wo­jen­ny prze­krój, wypa­da wspo­mnieć o pomo­cy udzie­lo­nej przez wła­dze Rzecz­po­spo­li­tej pol­skim Żydom wypę­dzo­nym z hitle­row­skich Nie­miec; m.in. utwo­rzo­no obóz przej­ścio­wy w Zbą­szy­niu oraz wspie­ra­no ich w wysił­kach o odzy­ska­nie mie­nia zagra­bio­ne­go przez Niem­ców. Niem­cy hitle­row­skie w paź­dzier­ni­ku 1938 roku depor­to­wa­ły do Pol­ski oko­ło 17 tysię­cy Żydów – oby­wa­te­li pol­skich pozba­wio­nych oby­wa­tel­stwa, w ramach tzw. Pole­nak­tion. Więk­szość wysie­dlo­nych była dopro­wa­dza­na do punk­tów zbor­nych i prze­wo­żo­na pocią­ga­mi do punk­tów gra­nicz­nych. Decy­zja o zatrzy­ma­niu oko­ło 6 tysię­cy osób w Zbą­szy­niu wią­za­ła się z bez­sku­tecz­ny­mi pró­ba­mi wywie­ra­nia naci­sku przez wła­dze pol­skie, w celu odzy­ska­nia bodaj czę­ści mająt­ku wypę­dzo­nych. Wła­dze pol­skie zre­zy­gno­wa­ły tak­że z oczy­wi­stych w takiej sytu­acji retor­sji w posta­ci wyda­le­nia oby­wa­te­li Nie­miec – w tym Żydów. Do lata 1939 roku Żydzi z obo­zu osie­dli­li się w pol­skich miastach.

Kata­stro­fa pań­stwa pol­skie­go przy­nio­sła tek­to­nicz­ne prze­su­nię­cia we wza­jem­nych stosunkach.

We wraż­li­wo­ści pol­skiej domi­nu­je zdra­da lud­no­ści żydow­skiej na zie­miach pod oku­pa­cją sowiec­ką – wspo­mi­nał o tym w roz­mo­wie ze mną pre­zes Świa­to­we­go Związ­ku Żoł­nie­rzy AK Sta­ni­sław Karol­kie­wicz, („ja tę zdra­dę Żydów na Kre­sach bar­dzo prze­ży­łem”), a tak­że autor wie­lu ksią­żek o pol­skim holo­kau­ście na Wscho­dzie prof. Tade­usz Pio­trow­ski, któ­ry w prze­pro­wa­dzo­nym prze­ze mnie wywia­dzie mówił: Gdy Rosja­nie naje­cha­li wschod­nią Pol­skę, byli tam ludź­mi z zewnątrz. Nie wie­dzie­li, kto jest w admi­ni­stra­cji, kto jest zie­mia­ni­nem, a kto urzęd­ni­kiem. Oczy­wi­ście, podob­nie jak hitle­row­cy, chcie­li oni odciąć „gło­wę” pol­skiej inte­li­gen­cji. Jedy­ny­mi ludź­mi, któ­rzy mogli dostar­czyć im infor­ma­cji na ten temat, byli miej­sco­wi kola­bo­ran­ci. Bar­dzo szyb­ko Rosja­nie dosta­li listy, wyka­zy nazwisk i pozy­cji w spo­łe­czeń­stwie. We wschod­niej Pol­sce listy takie zosta­ły spo­rzą­dzo­ne przez Ukra­iń­ców oraz Żydów. Wie­le rela­cji, któ­re czy­ta­łem i któ­re cytu­ję w mojej książ­ce „Geno­ci­de and Rescue in Wołyń”, mówi, że gdy NKWD przy­cho­dzi­ło nocą do domów, czę­sto czy­ni­ło to w towa­rzy­stwie Ukra­iń­ca lub Żyda; lub kil­ku Ukra­iń­ców i kil­ku Żydów – w wie­lu wypad­kach uzbro­jo­nych. Tego rodza­ju kola­bo­ra­cja była bar­dzo widocz­na. Jeśli ktoś był depor­to­wa­ny i widział Rosja­ni­na razem z Ukra­iń­cem czy Żydem, wrzu­cał ich wszyst­kich do jed­ne­go worka.

Natra­fi­łem na sta­ty­sty­ki mówią­ce, że ok. 30 proc. spo­łecz­no­ści żydow­skiej we wschod­niej Pol­sce kola­bo­ro­wa­ło z Sowie­ta­mi w 1939 roku po naje­cha­niu wschod­niej Pol­ski przez ZSRS. To może być zawy­żo­na licz­ba; sądzę, że 20 proc. jest bliż­sze prawdy.

(…)

Trze­ba sobie rów­nież uświa­do­mić, że spo­łecz­ność żydow­ska na Kre­sach Pol­ski była bar­dzo licz­na – ok. milio­na dwu­stu tysię­cy osób – więc jeśli mówi­my o 20 czy 30 pro­cen­tach, to jest to olbrzy­mia gru­pa ludzi. Dla­te­go wła­śnie odno­si­my wra­że­nie, że kola­bo­ro­wa­ła więk­szość z nich. Moim zda­niem, kola­bo­ro­wa­li głów­nie mło­dzi, i to oni są odpo­wie­dzial­ni za licz­ne deportacje.

Donie­sie­nia o tym bar­dzo szyb­ko roze­szły się po wschod­niej Pol­sce, a następ­nie prze­nik­nę­ły do środ­ko­wej i zachod­niej. Rezul­ta­tem tego były przy­pad­ki, kie­dy gene­ra­ło­wie AK odma­wia­li przyj­mo­wa­nia Żydów ze Wscho­du do par­ty­zant­ki. Przy­po­mnę raport Bora-Komo­row­skie­go, w któ­rym stwier­dzał, że nie będzie się akcep­to­wa­ło Żydów ze Wscho­du w sze­re­gach, ponie­waż nie są god­ni zaufa­nia. Oczy­wi­ście, przyj­mo­wa­no Żydów z Pol­ski Środ­ko­wej i Zachodniej.

Tyle prof. Piotrowski.

To jest rów­nież kon­tekst, w któ­rym sto­sun­ki pol­sko-żydow­skie kształ­to­wa­ły się pod­czas woj­ny. W tym kon­tek­ście trud­no się dzi­wić posta­wom bier­no­ści Pola­ków wobec tra­ge­dii Żydów i w tym kon­tek­ście trud­no prze­ce­nić hero­izm Pola­ków, któ­rzy mimo zagro­że­nia śmier­cią dla sie­bie i bli­skich, rato­wa­li Żydów, wie­lu ze zwy­kłe­go ludz­kie­go, kato­lic­kie­go obowiązku.

Po woj­nie Sta­lin, któ­ry para­dok­sal­nie skoń­czył jako anty­se­mi­ta – posłu­żył się w Pol­sce „swo­imi” Żyda­mi – pol­ski­mi zdraj­ca­mi oraz róż­nej maści „inter­na­cjo­na­li­sta­mi” pością­ga­ny­mi z zakąt­ków Euro­py do wal­ki z Pola­ka­mi do oczysz­cze­nia pol­skie­go przedpola.

Żydo­ko­mu­na jest fak­tem i dobrze, że nie­daw­no przy­znał to były amba­sa­dor Izra­ela w Pol­sce, Sze­wach Weiss.

I w pol­skiej pamię­ci nie ma zbyt wie­lu przy­pad­ków pomo­cy Żydów – któ­rzy to wów­czas w sowiec­kiej Pol­sce mie­li pozy­cję uprzy­wi­le­jo­wa­ną – dla pol­skich patrio­tów; prze­ciw­nie, są rela­cje okru­cień­stwa, nawet tych Żydów ura­to­wa­nych przez Pola­ków pod­czas woj­ny. Co praw­da, bodaj­że Różań­ski (Gold­berg) miał pomóc ura­to­wać się Zofii Kos­sak-Szczuc­kiej, ale chęt­nie usły­szał­bym o innych podob­nych przypadkach.

To wszyst­ko, co powy­żej, to jest kon­tekst. Cze­go? Tego, co dzi­siaj dzie­je się wokół nas. W dzi­siej­szych pol­skich eli­tach (ludziach będą­cych w roli eli­ty), dzie­ci i wnu­ków apa­ra­tu (mimo komu­ni­stycz­nej czyst­ki 68 roku, rów­nież tego o żydow­skich korze­niach) jest mul­tum. To jest ta „dru­ga gło­wa”, któ­rą Sta­lin przy­szył Pola­kom. Ludzie ci w wie­lu wypad­kach posia­da­ją roz­le­głe kon­tak­ty z żydow­ski­mi śro­do­wi­ska­mi libe­ral­ny­mi w Euro­pie Zachod­niej i w USA, przez co też dono­śny głos na kształ­to­wa­nie opi­nii publicznej.

„Histo­ry­cy” w rodza­ju prof. Gros­sa oskar­ża­ją dzi­siaj Pola­ków o wszel­kie beze­ceń­stwa, wyry­wa­jąc z kon­tek­stu poje­dyn­cze wyda­rze­nia i eks­tra­po­lu­jąc je jako opi­su­ją­cą całość sytu­acji nor­mę. Podob­nie dzia­ła prof. Gra­bow­ski z Otta­wy. W licz­nych żydow­skich śro­do­wi­skach zapo­trze­bo­wa­nie na taką nar­ra­cję jest dzi­siaj bar­dzo duże, a meto­da pra­cy banal­nie pro­sta: bie­rze­my za praw­dzi­we wytwo­rzo­ne w komu­ni­stycz­nej Pol­sce akta sądo­we – czę­sto o zna­cze­niu pro­pa­gan­do­wym, bo lubel­ska Pol­ska dora­bia­ła pol­skim patrio­tom gębę faszy­stów, następ­nie doda­je­my wspo­mnie­nia powo­jen­ne Żydów pol­skich, któ­rzy byli obiek­tem zemsty Pola­ków (jako człon­ko­wie nowej wła­dzy), lub pada­li ofia­rą (podob­nie jak Pola­cy) ban­dy­tów i ogól­ne­go zdzi­cze­nia – i robi­my z tego faj­ną dyser­ta­cję o pol­skim anty­se­mi­ty­zmie, chęt­nie kupo­wa­ną przez media nie tyl­ko w Izra­elu, zwłasz­cza dzi­siaj, kie­dy pol­skie wła­dze usi­łu­ją przy­wró­cić ele­men­ty pol­skiej nar­ra­cji historycznej.

Nasz pro­blem pole­ga na tym, że wspo­mnień naszych pol­skich „survi­vors” (w prze­ci­wień­stwie do żydow­skich) nikt nie zbie­rał i nie sys­te­ma­ty­zo­wał, a czę­sto pamięć o tam­tych tra­gicz­nych wypad­kach zabra­li ze sobą do gro­bu. Była to praw­da „nie­cie­ka­wa” dla war­szaw­skich elit jesz­cze dłu­go po upad­ku komu­ni­zmu w PRL. I pozo­sta­ła nie­cie­ka­wa dla wie­lu dzi­siej­szych zagra­nicz­nych koniunkturalistów.

Andrzej Kumor

PS. Według izra­el­skie­go histo­ry­ka  Yehu­dy Bau­era, nie było nic nie­sto­sow­ne­go w tym, że oby­wa­te­le żydow­scy zdra­dza­li Pol­skę i pol­skich sąsia­dów, bo  Pol­ska źle ich trak­to­wa­ła więc nie mia­ła pra­wa doma­gać się lojalności…

Polish poli­ti­cians and ide­olo­gu­es later accu­sed the Jews of the kresy—and, by asso­cia­tion, all Jews—of betray­ing Poland in its hour of need, of iden­ti­fy­ing with the Soviet oppres­sors. This beca­me the main ide­olo­gi­cal line of Polish natio­na­li­sts toward the Jews during World War II both in Poland itself and in the Polish govern­ment-in-exi­le in Lon­don; it is repe­ated in Polish histo­rio­gra­phy, jour­na­lism, and lite­ra­tu­re to this day. The pro­blem with this argu­ment is that from the per­spec­ti­ve of most Jews, inter­war Poland was an oppres­si­ve regi­me and could har­dly demand loy­al­ty from its badly tre­ated Jewish population.

Yehu­da Bau­er, The Death of the Shtetl (New Haven, Con­nec­ti­cut and Lon­don: Yale Uni­ver­si­ty Press, 2009), s. 37.