Wydat­ki zwią­za­ne z utrzy­ma­niem domu są chy­ba naj­więk­szą czę­ścią budże­tu rodzin­ne­go. War­to się zasta­no­wić, czy ist­nie­je sen­sow­ne roz­wią­za­nie, pozwa­la­ją­ce zmniej­szyć nasze obcią­że­nia finan­so­we zwią­za­ne z utrzy­ma­niem nieruchomości.

        Według obec­nych prze­pi­sów aż 32% naszych zarob­ków brut­to może­my prze­zna­czyć na obsłu­gę zobo­wią­zań zwią­za­nych z domem. Cho­dzi tu o opła­ty za mort­ga­ge, za uti­li­ties, poda­tek od nie­ru­cho­mo­ści, ubez­pie­cze­nie, itp.

        Fak­tycz­nie za kosz­ty utrzy­ma­nia domu pła­ci­my pie­niędz­mi już po odcią­gnię­ciu podat­ków, czy­li tak napraw­dę te 32% brut­to w prak­ty­ce ozna­cza pew­nie oko­ło 50% dochodów.

        To bar­dzo dużo i wie­le rodzin, szcze­gól­nie przy obec­nych cenach zaku­pu nie­ru­cho­mo­ści, ma spo­re pro­ble­my zarów­no z kwa­li­fi­ka­cją, jak i z wyso­ko­ścią koniecz­nych opłat.

        Oso­by, któ­re kupu­ją domy bez potrze­by zacią­ga­nia hipo­te­ki albo potrze­bu­ją­cy niskiej hipo­te­ki są oczy­wi­ście w bar­dzo uprzy­wi­le­jo­wa­nej sytu­acji. Dziś skon­cen­truj­my się na tych, któ­rzy muszą mieć hipo­te­kę w wyso­ko­ści oko­ło 80% war­to­ści zaku­pu lub większej.

        To co się dzie­je na ryn­ku, zmu­sza do prze­my­śleń.  Ale jest to tak­że zna­ko­mi­ta oka­zja, by zasta­no­wić się nad tym jak pra­cu­je­my, jak zara­bia­my i jak wyda­je­my nasze pieniądze.

        Moż­na śmia­ło powie­dzieć, że za “dobrych” cza­sów tro­chę sza­sta­li­śmy pie­niędz­mi — bo zawsze mie­li­śmy pew­ność, że zaro­bić pie­nią­dze — jak się tyl­ko chce — nie jest aż tak trudno.

        Ale od począt­ku ubie­głe­go roku wszyst­ko się zmie­ni­ło. Nawet oso­by bar­dzo pra­co­wi­te i aktyw­ne zawo­do­wo czę­sto nie mają moż­li­wo­ści uzy­ski­wa­nia docho­du. A ci, któ­rzy nie posia­da­ją więk­szych oszczęd­no­ści, muszą nagle żyć z rzą­do­wych zasił­ków. Wte­dy oka­zu­je się, że z kasą jest kru­cho, a codzien­ne wydat­ki są spo­re. I dopie­ro w okre­sie kry­zy­su zaczy­na­my sobie zda­wać spra­wę, ile z naszych docho­dów pochła­nia­ją te koniecz­ne wydatki.

        Powsta­je pyta­nie: jak oszczę­dzać i na czym?

        Nie będę tutaj  oma­wiał wszyst­kich rodza­jów wydat­ków — jak samo­cho­dy, jedze­nie czy ubra­nie, ale chciał­bym się skon­cen­tro­wać na tej dzie­dzi­nie, na któ­rej znam się naj­le­piej — na oszczęd­no­ściach zwią­za­nych z posia­da­niem  domów i miesz­kań. Uświa­do­mić ich ist­nie­nie i zasu­ge­ro­wać Pań­stwu spo­so­by na ich zmniej­sze­nie. Jeśli już nie natych­miast, to może moż­na je łatwo wpro­wa­dzić w życie w cią­gu kil­ku miesięcy.

1. Down­si­zing. Zamia­na domu na mniej­szy i tań­szy to naj­bar­dziej efek­tyw­ny i naj­szyb­szy spo­sób oszczę­dza­nia. Zwy­kle w takiej sytu­acji bene­fit jest natych­mia­sto­wy. Jak posia­da­my duże equ­ity, to  mamy szan­sę na pozby­cie się lub znacz­ne zmniej­sze­nie pożycz­ki hipo­tecz­nej, na niż­sze podat­ki, na niż­sze kosz­ty ubez­pie­cze­nia, ogrze­wa­nia, itd. Ponad­to jest duża szan­sa, że część equ­ity ze sprze­da­ży droż­sze­go domu pozo­sta­nie do naszej dys­po­zy­cji na wydat­ki, inwe­sty­cje, lub uwol­nie­nie się od dłu­gów. To same korzyści!

        Oczy­wi­ście down­si­zing nie jest moż­li­wy na każ­dym eta­pie życia rodzin­ne­go i zwy­kle doty­czy ludzi prze­cho­dzą­cych na eme­ry­tu­rę, albo tych, któ­rych dzie­ci się już usa­mo­dziel­ni­ły. Trud­no ocze­ki­wać zamia­ny duże­go domu na mały, jeśli mamy jesz­cze tak zwa­ną mło­dą rodzi­nę. Ale takie opcje też ist­nie­ją. Wystar­czy (jeśli pra­ca nam na to pozwa­la) – wypro­wa­dzić się z metro­po­lii takiej jak Mis­sis­sau­ga czy Toron­to — na przy­kład do Oran­ge­vil­le czy Guelph. To pięk­ne oko­li­ce, życie jest tam tań­sze, oraz moż­na kupić bar­dzo atrak­cyj­ny, duży dom za znacz­nie niż­szą cenę. I co waż­ne — to wciąż bli­sko do duże­go mia­sta, więc moż­na aktyw­nie uczest­ni­czyć w wyda­rze­niach kul­tu­ral­nych, zro­bić oka­zjo­nal­ne zaku­py i odwie­dzać przyjaciół.

2. Mort­ga­ge. Więk­szość z nas posia­da­ją­cych nie­ru­cho­mo­ści zwy­kle kupu­je je poży­cza­jąc pie­nią­dze. Czę­sto kon­cen­tru­je­my się tyl­ko na „zała­twie­niu” mort­ga­ge, a mało cza­su poświę­ca­my przyj­rze­niu się, jak efek­tyw­nie może­my oszczę­dzać na pożycz­kach. Zachę­cam Pań­stwa do roz­mów z Waszy­mi kon­sul­tan­ta­mi od poży­czek, ale dziś wypunk­tu­ję tyl­ko kil­ka pod­sta­wo­wych spo­so­bów oszczędzania.

        •     Niż­szy pro­cent pożycz­ki zwy­kle prze­kła­da się na niż­sze spła­ty. Dla­te­go war­to w chwi­li zała­twia­nia lub odna­wia­nia pożycz­ki powal­czyć o opro­cen­to­wa­nie. Ale nale­ży to robić z wyprze­dze­niem, by unik­nąć sytu­acji przymusowej.

        •     Usta­wiać krót­szą amor­ty­za­cję. Na przy­kład pożycz­ka w wyso­ko­ści $500,000 roz­ło­żo­na na 20 lat zamiast na 25 przy 3% opro­cen­to­wa­nia daje nam bli­sko $45,000 oszczędności.

        •     Nad­pła­ty. Przy pożycz­ce $500,000 przy 4% opro­cen­to­wa­niu, spła­ty co dwa tygo­dnie wynio­są $483. Jeśli pła­ci­li­by­śmy $525 co dwa tygo­dnie, to amor­ty­za­cja spad­nie do 22 lat i zaosz­czę­dzi­my na opro­cen­to­wa­niu ponad $16,000. Jest wie­le innych spo­so­bów oszczę­dza­nia, ale o to war­to zapy­tać Pań­stwa mort­ga­ge brokers.

        3. Pro­per­ty tax. Nie lubi­my pła­cić podat­ków, ale też zwy­kle ich nie kwe­stio­nu­je­my. To spo­ry błąd. Od wyso­ko­ści podat­ków moż­na się odwo­łać, i jeśli ist­nie­je waż­na pod­sta­wa, moż­na ją obni­żyć. Ja pole­cał­bym fir­mę pro­wa­dzo­ną przez Rober­ta Bara­now­skie­go — zarów­no ja oso­bi­ście jak i wie­lu moich Klien­tów sko­rzy­sta­ło ze wspar­cia Rober­ta Bara­now­skie­go z dobrym skutkiem.

4. Home Insu­ran­ce – każ­dy powi­nien je posia­dać, ale nie każ­dy zada­je sobie tru­du, by porów­nać ceny oraz zakres ubez­pie­cze­nia. Zde­cy­do­wa­nie suge­ru­ję kon­takt z wie­lo­ma ubez­pie­czy­cie­la­mi i wery­fi­ka­cję tego, co nam ofe­ru­ją. Oszczęd­no­ści mogą być spo­re, ale nawet jak nie – to moż­na mieć znacz­nie lep­sze ubez­pie­cze­nie za te same pieniądze.

5. Home uti­li­ties – zwy­kle nie mamy swo­bo­dy w wybra­niu fir­my, któ­ra dostar­cza nam prąd, wodę czy gaz. Tu czę­sto panu­je lokal­ny mono­pol, ale za to ist­nie­je mnó­stwo spo­so­bów jak każ­dym z tych mediów gospo­da­ro­wać, by wydat­ki ogra­ni­czyć w bar­dzo znacz­ny spo­sób. Oto kil­ka przykładów:

        •       pro­gra­mo­wal­ny i wła­ści­wie usta­wio­ny ter­mo­stat znacz­nie obni­ża zuży­cie gazu

        •       usta­wie­nie tem­pe­ra­tu­ry pod­grze­wa­nej wody w HWT o parę stop­ni niżej

        •       suszar­ka do odzie­ży na gaz, a latem susze­nie na zewnątrz

        •       oświe­tle­nie LED jest jasne i bar­dzo oszczędne

        •       ener­go­osz­częd­ne applian­ces (lodów­ka i fre­ezer wła­ści­wie używane)

        •       dobrej jako­ści okna i wła­ści­wa izo­la­cja domu

6. Media servi­ces – TV kablo­wa, inter­net, tele­fon. Oczy­wi­ście dziś inter­net jest wszę­dzie i trud­no sobie wyobra­zić funk­cjo­no­wa­nia bez nie­go, ale kablów­ka czy nawet tele­fon sta­cjo­nar­ny sta­ją się z cza­sem mało prak­tycz­ne. Ana­li­za kosz­tów pozwo­li wyklu­czyć te usłu­gi, któ­re są nam zbędne.

7. Ren­tal unit. Od lat zachę­cam do poważ­ne­go potrak­to­wa­nia takiej moż­li­wo­ści. Ist­nie­je wie­le nie­ru­cho­mo­ści dosko­na­le nada­ją­cych się do tego celu (stwo­rze­nia dru­gie­go uni­tu). Wszel­kie bun­ga­lows czy back-spli­ty są zwy­kle naj­lep­sze. Dziś legal­nie moż­na ubie­gać się o zaapro­bo­wa­nie dru­gie­go uni­tu prak­tycz­nie w każ­dym domu czy bliź­nia­ku. Są oczy­wi­ście pew­ne wyma­ga­nia, któ­re mogę zain­te­re­so­wa­nym wyja­śnić, ale rela­tyw­nie łatwo jest apar­ta­ment zale­ga­li­zo­wać. Lega­li­za­cja pozwa­la nam na uży­wa­nie docho­du przy kwa­li­fi­ka­cji na pożycz­kę, pozwa­la roz­li­czać docho­dy w inco­me tax, czuć się bez­piecz­nym, że nikt nie naka­że likwi­da­cji uni­tu, pod­no­si tak­że war­tość domu. Jeśli byśmy mie­li $500,000 pożycz­ki i odkła­da­li­by­śmy cho­ciaż­by $1,000 docho­du co mie­siąc z naj­mu uni­tu, to nasza amor­ty­za­cja z 25 lat skró­ci się do 15 lat — i przy 3% opro­cen­to­wa­niu zaosz­czę­dzi­my $80.000!

8. Dom wie­lo­po­ko­le­nio­wy. Jeśli rodzi­ce i doro­słe już dzie­ci z wła­sny­mi dzieć­mi mogą mieć dwa nie­za­leż­ne miesz­ka­nia pod jed­nym dachem, to jak dłu­go panu­je zgo­da – oszczęd­no­ści są ogrom­ne. Każ­dy ma niż­sze spła­ty, a podat­ki i uti­li­ties pła­co­ne są przez dwie rodzi­ny. Jest to zna­ko­mi­te roz­wią­za­nie i bar­dzo oszczędne.

9. Home offi­ce. Tutaj, moim zda­niem, zapa­nu­je praw­dzi­wa rewo­lu­cja, i będzie to jed­na z nie­wie­lu korzy­ści pan­de­mii. Oczy­wi­ście nie każ­dy może pra­co­wać z domu — wie­le zawo­dów wyma­ga obec­no­ści w zakła­dzie czy w tra­sie. Ale całe mnó­stwo kon­sul­tan­tów, gra­fi­ków, dzien­ni­ka­rzy, księ­go­wych, den­ty­stów, tłu­ma­czy, fry­zje­rów, han­dlow­ców, itp. dosko­na­le może pra­co­wać poza fir­mą. Ten trend dopro­wa­dzi do tego, że biu­ra domo­we sta­ną się inte­gral­ną i waż­ną czę­ścią domu, będą coraz lepiej wypo­sa­żo­ne, i cza­sa­mi będą mia­ły osob­ne wej­ście, by nie koli­do­wać z pry­wat­nym  życiem rodzi­ny. Oczy­wi­sta oszczęd­ność na kosz­tach pali­wa, kosz­tach wynaj­mu salo­nu na pla­zie czy biu­ra w budyn­ku komer­cyj­nym prze­ło­ży się na gru­bość nasze­go port­fe­la. Dodat­ko­wo takie biu­ro domo­we moż­na odpi­sy­wać od  podat­ków, a co za tym idzie — tak­że część kosz­tów utrzy­ma­nia, pożycz­ki hipo­tecz­nej, podat­ków miej­skich, itd.

        Jestem prze­ko­na­ny, że rów­nież lista poten­cjal­nych biz­ne­sów, któ­re zaczną poważ­nie roz­wa­żać pro­wa­dze­nie  dzia­łal­no­ści zdal­nej bar­dzo się powięk­szy. Ta ogrom­na oszczęd­ność może z cza­sem pozwo­lić na zakup lep­sze­go domu, w któ­rym moż­na będzie urzą­dzić więk­sze i pro­fe­sjo­nal­ne biu­ro. Oczy­wi­ście jak ktoś pro­wa­dzi sklep inter­ne­to­wy, to może go pro­wa­dzić z piw­ni­cy, ale kie­dy lekarz, den­ty­sta lub inny pro­fe­sjo­na­li­sta pra­cu­je z domu – to gabi­net oraz cały budy­nek muszą mieć swój standard.

        Piszę o oszczę­dza­niu, bo jak wspo­mnia­łem na wstę­pie, trud­ne cza­sy zmu­sza­ją do myśle­nia. Ale uwa­żam, że nawet w dobrych cza­sach oszczę­dza­nie ma sens i być może obec­ny kry­zys pozwo­li nam na reflek­sję nad tym, jak wyda­je­my nasze pie­nią­dze. Prze­cież zara­bia­jąc „sprze­da­je­my swój czas —  czy­li nasze życie na obsłu­gę zadłu­że­nia. Czy nie war­to mieć wię­cej wol­ne­go cza­su na podró­że czy inne przyjemności?

        Jest taka sta­ra i bar­dzo sku­tecz­na meto­da na przyj­rze­nie się naszym wydat­kom. Wystar­czy kupić zeszyt i na każ­dej kart­ce pod­li­czać codzien­ne wydat­ki — powiedz­my każ­dy powy­żej $10. Ich wery­fi­ka­cja na koniec każ­de­go mie­sią­ca, a potem roku poka­że nam, ile pie­nię­dzy zain­we­sto­wa­li­śmy w popra­wę lub utrzy­ma­nie dobrej jako­ści życia, a ile pie­nię­dzy zosta­ło wyda­ne na rze­czy zbęd­ne. Zaj­mie to 5 minut dzien­nie, ale pro­szę mi uwie­rzyć — to działa!

        W przy­pad­ku pytań jestem do Pań­stwa dyspozycji.

Pozdra­wiam,

Maciek Cza­pliń­ski

905 278 0007