Wojna na Ukrainie spowodowała, że Kanada zaczęła dostrzegać braki w wyposażeniu swojej armii, które mogą jej znacznie utrudniać przetrwanie na polu walki. Generał broni Joe Paul powiedział w wywiadzie udzielonym The Canadian Press, że w pierwszej kolejności konieczny będzie zakup pocisków przeciwczołgowych i antyrakietowych oraz systemów ochrony przed dronami. Armia ma też nadzieję na zakup precyzyjnych systemów rakietowych dalekiego zasięgu. Ukraina wyposażona w taki sprzęt uzyskała przewagę nad wrogiem. Generał Paul mówi też o nowoczesnych systemach dowodzenia i zarządzania walką.

Broń, o którą zabiega wojsko, nie była uwzględniana w polityce obronnej rządu federalnego, opublikowanej pięć lat temu. Paul podkreśla jednak, że obserwując to, co się dzieje na Ukrainie, zidentyfikowano luki w wyposażeniu. Generał myśli o trzech programach, które w związku z tym powinny być uruchomione i które byłyby odpowiedzią na najpilniejsze potrzeby.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nie wszystkie braki kanadyjskiej armii są zaskakujące. O potrzebie ochrony wojsk przed atakiem z powietrza mówiono od lat, ale niewiele się w tej kwestii działo. Teraz potrzeba robi się coraz bardziej nagląca, zwłaszcza że Kanada przygotowuje swoich żołnierzy do misji na Łotwie. Kraj zobowiązał się do zakupu i wysłania w ramach misji NATO systemów przeciwczołgowych, antydronowych i obrony przeciwlotniczej oraz amunicji.

Paul mówi, że w pierwszej kolejności mają być kupione przenośne wyrzutnie przeciwlotnicze. Dodaje, że teraz najważniejszy jest zasięg i precyzja. Kanadyjska armia obecnie korzysta z haubic M777 o zasięgu 30-40 kilometrów, a powinno być 100-125 km.

Generał zauważa, że podobne braki jak Kanada widzą u siebie też inne kraje. Wszyscy chcą kupować podobny sprzęt, trzeba się więc liczyć z ograniczeniami podaży.